Drugie oblicze recesji

Na kłopotach spółek internetowych skorzystają firmy starej gospodarki, które do niedawna przegrywały w konkurencji o nowych pracowników.

Na kłopotach spółek internetowych skorzystają firmy starej gospodarki, które do niedawna przegrywały w konkurencji o nowych pracowników.

Internetowa bessa stała się faktem. Na światowych giełdach gwałtownie spadła wartość spółek internetowych, a wraz z nimi także firm, które zaangażowały się w projekty internetowe. Nagłówki gazet coraz częściej krzyczą o zbliżającej się recesji. Paradoksalnie jednak kilkumiesięczny okres dekoniunktury może mieć pozytywny wpływ na rodzimy rynek pracy.

Więcej ludzi, mniej pieniędzy

Przede wszystkim doprowadzi do stabilizacji poziomu wynagrodzeń - zwłaszcza w stolicy. W ciągu ostatnich dwóch lat spółki internetowe okazały się prawdziwą studnią bez dna. Każdego tygodnia pojawiały się dziesiątki nowych ofert dla informatyków w firmach zajmujących się handlem elektronicznym, a także dostarczających produkty i usługi potrzebne przy prowadzeniu tego typu działalności. Na tym trendzie skorzystali przede wszystkim młodzi ludzie, którzy właśnie przy projektach internetowych zdobywali pierwsze szlify zawodowe.

Teraz, gdy wiele firm ogranicza zatrudnienie, na rynek wejdzie grupa pracowników z 2-, 3-letnim doświadczeniem w rozwijaniu technologii e-biznesowych. Prawdopodobnie doprowadzi to do stabilizacji na rynku pracy, a jednocześnie wpłynie na ograniczenie wymagań. Trzeba przyznać, że ostatnie lata były w stolicy wyścigiem wymagań i oczekiwań. Każdy kolejny rocznik absolwentów wchodzący na rynek stawiał szefom coraz wyższe wymagania. Niektórzy stołeczni menedżerowie, zdesperowani rosnącymi oczekiwaniami, w pewnym momencie wręcz przestali zapraszać na rozmowy kwalifikacyjne miejscowych specjalistów, wiedząc, że nie będą w stanie zapłacić kwot nawet zbliżonych do ich wymagań. Teraz, gdy znalezienie specjalisty z kilkuletnim doświadczeniem jest znacznie łatwiejsze, informatycy ubiegający się o pracę na pewno spuszczą z tonu, przynajmniej w kwestii zarobków.

W dłuższej perspektywie powinny na tym zyskać nie tylko firmy poszukują- ce informatyków, ale także specjaliści. Mniej środków przeznaczanych na pensje to w perspektywie więcej pieniędzy na inwestycje i rozwój zawodowy. W końcu jednym z trwałych następstw internetowej gorączki było wpojenie decydentom poglądu, że we współczesnym świecie nie ma co liczyć na sukces rynkowy bez poważnych nakładów na technologie informacyjne.

Stabilizacja poziomu wynagrodzeń w stolicy może również doprowadzić do zmniejszenia dysproporcji w płacach informatyków zatrudnionych w różnych instytucjach. Niewątpliwie jednak stolica nadal pozostanie najlepszym rynkiem pracy.

Koniec fałszywych gwiazd

Ochłodzenie nastrojów wokół spółek internetowych umożliwi odbudowanie prestiżu firm starej gospodarki w zakresie oferowanych miejsc pracy. Zwłaszcza wśród ambitnych absolwentów uczelni ekonomicznych utarło się przekonanie, że właśnie spółki internetowe i firmy mocno zaangażowane w rozwój technologii sieciowych są najlepszym miejscem rozpoczęcia kariery zawodowej. Firmy zatrudniające młodych pracowników rzeczywiście dawały szansę szybkiego zdobycia stanowisk kierowniczych. Jak jednak niewdzięczna to była rola, mogą się teraz przekonać młodzi menedżerowie, którym przyszło likwidować lub ograniczać działalność swoich firm.

Recesja to okres, który pozwala pracownikom na nowo docenić takie wartości, jak stabilność zatrudnienia czy inwestycje w rozwój zawodowy - a więc cechy charakteryzujące przede wszystkim tradycyjne przedsiębiorstwa. Stwarza okazję do refleksji nad tym, które z wartości są dla nas nadrzędne w życiu zawodowym. Ostatnie miesiące zapewne utwierdziły wielu pracowników w przekonaniu, że w imię długofalowego rozwoju czasem warto zrezygnować z pozornych okazji. Wydaje się, że skorzystają na tym głównie przedsiębiorstwa będące jedynie użytkownikami technologii informatycznych. Jako mniej uzależnione od obecnych wahań koniunktury, na pewno stanowią atrakcyjną alternatywę dla osób zwalnianych ze spółek internetowych.

Większe wsparcie dla najlepszych

Trochę nieoczekiwanym następstwem obecnych tendencji może się okazać... wzrost inwestycji w niektóre nowe przedsięwzięcia internetowe. Oczywiście potencjalni inwestorzy, nauczeni ostatnimi problemami, dwa razy obejrzą każdą złotówkę przeznaczoną na sfinansowanie takich projektów. Zapewne jednak nie odwrócą się całkowicie od tak obiecującej dziedziny jak e-commerce. Stwarza to nowe szanse dla pewnej grupy specjalistów, znających specyfikę takich przedsięwzięć, na stabilniejsze zatrudnienie.


TOP 200