Dojrzałość DTP

"Z powodu użaleń, otrzymanych od niektórych naszych prenumeratorów, że druk Tygodnika, jako zbyt ścisły, nużący jest dla wzroku, dajemy numer dzisiejszy, jako pierwszy nowego tomu, sposobem próby, z wi‚rszami rozinterliniowanemi. Jednocześnie prosimy najusilni‚j szanownych prenumeratorów, tak w Warszawie, jak i na prowincyi, w cesarstwie i za granicą, aby nas zawiadomić raczyli listownie i jaknajprędzej, czy inowacya ta jest dla nich pożądaną; stosując się bowiem do zdania większości, albo ją na przyszłość utrzymamy, lub t‚ż powrócimy do dawnego sposobu drukowania".

"Z powodu użaleń, otrzymanych od niektórych naszych prenumeratorów, że druk Tygodnika, jako zbyt ścisły, nużący jest dla wzroku, dajemy numer dzisiejszy, jako pierwszy nowego tomu, sposobem próby, z wi‚rszami rozinterliniowanemi. Jednocześnie prosimy najusilni‚j szanownych prenumeratorów, tak w Warszawie, jak i na prowincyi, w cesarstwie i za granicą, aby nas zawiadomić raczyli listownie i jaknajprędzej, czy inowacya ta jest dla nich pożądaną; stosując się bowiem do zdania większości, albo ją na przyszłość utrzymamy, lub t‚ż powrócimy do dawnego sposobu drukowania".

Tygodnik Ilustrowany, nr 131 z 22 czerwca (4 lipca) 1885 r.

Cóż - łza się w oku kręci, gdy pomyślimy o dbałości niegdysiejszych wydawców. Obecnie modą w dziedzinie DTP stało się używanie poszarpanych liter, nierównych odstępów międzywierszowych, kolorowy druk na niekontrastującej apli. Takim przykładem jest amerykańskie czasopismo RayGun, które w stopce redakcyjnej wymienia kilkudziesięciu typografów, choć pismo jest trudno czytelne nawet dla zapaleńca. W Polsce podobne eksperymenty można obejrzeć na łamach pisma BRUM, a czasami także w piśmie Tylko Rock. Szczęśliwie łamy ComputerworldW przypominają o prawie czytelnika do tzw. wyrazistości. Czyli mówiąc inaczej - prawie do czytania.

Mimo tych przykładów "nowoczesności" technika DTP, stosowana w większości polskich czasopism, powoli osiąga dojrzałość. Już nie wystarczy skopiować Brody'ego i dać tytuł grubą Futurą połączoną z Garmondem kursywą. Taki styl łamania przeżył się, choć niewątpliwie The Face z lat 80. pozostanie w pamięci jako przełom estetyczny. Teraz każde pismo stara się o swój wygląd niczym panienka na wydaniu. Powoli następuje dyferencjacja - w każdym razie czasopism polskich. Polskie edycje niemieckich tygodników i miesięczników ciągle jeszcze są nie do odróżnienia na kioskowej ladzie. To dobrze - uważam, że ta estetyczna antykonkurencja w rezultacie zaowocuje ładniejszymi wydawnictwami.

Przede wszystkim polskimi - jak nowa Przyjaciółka. Bo technologia DTP jest już tak rozwinięta, że każdy, nawet najśmielszy pomysł artysty może być zrealizowany. Można tylko zapytać "Po co?" Można także zapytać Czytelnika, tak jak to robili ponad sto lat temu wydawcy Tygodnika Ilustrowanego, czy podoba mu się nowa makieta.

Tymczasem z okazji targów Infosystem oraz Poligrafia jakoś nie słychać, by wydawcy ankietowali czytelników na temat wyglądu makiet. Gołym okiem widać, także w wydawnictwach targowych, że łatwość łamania tekstów na komputerze poczyniła już spore spustoszenie w akceptowanej estetyce. Szkoda - przecież to nie technologia komputerowa jest winna! A wystarczy zapytać czytelników, czy podoba się im czasopismo. No właśnie: czy podoba się Państwu Computerworld?!


TOP 200