Dodgersi na plan

Francuz nie mógłby być menedżerem Los Angeles Dodgers - takie wrażenie nasuwa się po lekturze spowiedzi Charlie Blaney'a, odpowiedzialnego m.in. za szukanie nowych talentów do jednego z najstarszych amerykańskich klubów baseballa. Dodgersi skończyli właśnie 107 lat.

Francuz nie mógłby być menedżerem Los Angeles Dodgers - takie wrażenie nasuwa się po lekturze spowiedzi Charlie Blaney'a, odpowiedzialnego m.in. za szukanie nowych talentów do jednego z najstarszych amerykańskich klubów baseballa. Dodgersi skończyli właśnie 107 lat.

"Wygląda to mniej więcej tak - tłumaczy Charlie Blaney - nasi grają w Pacific Coast League. Mój zespół jedzie więc na Wybrzeże, obładowany sprzętem elektronicznym, laptopami, modemami, i zbiera informacje o ich postępach w lidze. Liczą się jednak nie tylko oni. Liczy się też każdy zawodnik każdej drużyny grający w Pacific Coast League. Informacje o graczu trafiają do specjalnego elektronicznego formularza, zawierającego dane trenera, instruktora, menedżera, z którym spotkał się dany gracz od momentu rozpoczęcia kariery. Tam też opisujemy jego fizyczne możliwości - jak uderza, jak jest szybki, ile miał złapań, upuszczeń itp. Czy poza boiskiem też zachowuje się grzecznie? Zebrane z ligi dane są stale uaktualnianie w centrali. I kiedy dokonujemy transferu, każdego, kto gra profesjonalnie w baseball, mamy jak na patelnii"

US News and World Report, 21 kwietnia 1997 r.

Fast Company, kwiecień-maj 1997 r.


TOP 200