Dobrze opłacany autokrata

Mimo tych wątpliwości akcje drugiej co do wielkości w USA sieci sprzedaży wzrosły, choć była to raczej reakcja związana z ulgą z powodu odejścia Nardelliego niż pochwała wyboru nowego CEO. Jednak Blake znacząco różnił się od Nardelliego pod jednym względem - charakteru. Nardelli słynie z szorstkości obejścia, często bywa nieprzyjemny, nie potrafi słuchać innych, Blake jest łagodniejszy, potrafi współpracować z ludźmi.

Nardelli zostawił w złym stanie zwłaszcza dział sprzedaży, który był zarządzany w "kulturze strachu". Za jego rządów pracownicy sklepów, którzy nie osiągali wyznaczonych celów sprzedażowych, byli zwalniani.

Zobacz również:

  • Nowy prezes 7N
  • Amazon ma nowego CEO

Niskie morale pracowników nie było jedynym problemem. W tle zaistniał kryzys na rynku nieruchomości i początki spowolnienia gospodarczego w USA. Do tego doszło nasycenie na rynku sprzedaży detalicznej i coraz niższe udziały w tym rynku Home Depot.

Zła reputacja

Nagonka na Nardelliego związana była niewątpliwie z ogólnie złą sytuacją gospodarczą. Gdyby spółka miała lepsze wyniki, prawdopodobnie nikt nie przyglądałby się tak uważnie wysokości jego uposażenia. A same wyniki także nie były katastrofalne - kurs akcji wynosił dokładnie tyle samo, ile w roku 2000, gdy Nardelli rozpoczynał swoją przygodę z Home Depot. Inne wskaźniki poprawiły się za jego panowania - zwrot na kapitale wzrósł do niemal 20%, wzrosła także sprzedaż.

Jednak to nie liczby zgubiły Nardelliego, a jego styl zarządzania. Jego arogancja zniechęciła trzy najważniejsze w życiu firmy grupy: pracowników, klientów i akcjonariuszy. Zastąpił pracowników etatowych ze sklepów pracownikami tymczasowymi, w ramach programu cięcia kosztów. Gdy odszedł z firmy, pracownicy nie ukrywali swojej radości. Na wysokich stanowiskach w Home Depot znalazło się za jego panowania tylu menedżerów z GE, że niektórzy zaczęli złośliwie nazywać firmę "Home Gepot". Aż 98% kadry menedżerskiej po 2001 r. zmieniło stanowiska, a 56% posad zajęły osoby spoza firmy.

Zniechęcił także klientów sieci, obsesyjnie zmniejszając liczbę sprzedawców. Było to wbrew dotychczasowym zasadom Home Depot, które nakazywały wręcz rozpieszczać klientów. Teraz wchodzili do sklepów, w których nikt nie miał czasu im doradzić czy podać towar z półki. Uniwersytet z Michigan co roku przygotowuje indeks satysfakcji klientów - w 2005 r. Home Depot znalazł się na ostatnim miejscu listy wielkich sieci handlowych. Nardelli postanowił wtedy dodać 5,5 mln osobogodzin do sklepów i wydać 350 mln USD na odnowienie części placówek.

Jego przeciwnicy twierdzili, że być może jest dobrym menedżerem, ale nie pasuje do branży handlu detalicznego, w której trzeba odznaczać się specyficzną wrażliwością - lepiej sprawdziłby się w branży przemysłowej. "Ten człowiek jest maniakiem celów, celowości, osiągnięć w granicach wartości wyznaczonych przez firmę" - powiedział o nim Kenneth Langone, współzałożyciel Home Depot i jeden z głównych zwolenników Nardelliego (cytat za MSNBC.com).

Na otarcie łez przy opuszczaniu Home Depot dostał gigantyczną odprawę w wysokości przekraczającej 210 mln USD - takie warunki zagwarantował sobie, podpisując umowę w 2000 r. Nie musiał też długo czekać na nową propozycję pracy.

Chrysler zeszłego lata

Latem 2007 r. Chrysler miał zostać sprzedany spółce Cerberus Capital Management. Do końca trzymano w tajemnicy fakt, że Robert Nardelli w ramach tej umowy zostanie prezesem mającego kłopoty producenta samochodów. Gdy niespodziewanie ujawniono tę informację, rozpętała się burza. Jego zastępcą został poprzedni prezes Chryslera, Tom LaSorda, zaś COO, Eric Ridenour na własne życzenie opuścił spółkę. Nardelli w Chryslerze miał otrzymywać podstawowe wynagrodzenie w wysokości symbolicznego dolara rocznie, a reszta jego płacy miała zależeć w całości od wyników. W Chryslerze Nardelli przygotował ramę czasową, w której firma ma zacząć przynosić zyski. Postawił na innowacje, udoskonalanie produktów, stworzył specjalny zespół inżynierów. Mają się skoncentrować przede wszystkim na poprawie jakości wnętrz aut Chryslera.

W tym roku pensja Nardelliego może nie okazać się imponująca, już w kwietniu zapowiedział, że firma nie osiągnie zysku. Jednak na razie wszystko przebiega zgodnie z jego planem i w I kw. oczekiwania inwestorów (z którymi najwyraźniej ma relacje lepsze, niż miał z akcjonariuszami spółek publicznych) zostały spełnione.


TOP 200