Do Unii przez Internet

Na europejskiej konferencji ministerialnej "Społeczeństwo informacyjne. Przyspieszenie integracji europejskiej", która odbyła się 11-12 maja br. w Warszawie, uznano, że również kandydaci do członkostwa w Unii Europejskiej muszą rozpocząć realizację programu eEurope.

Na europejskiej konferencji ministerialnej "Społeczeństwo informacyjne. Przyspieszenie integracji europejskiej", która odbyła się 11-12 maja br. w Warszawie, uznano, że również kandydaci do członkostwa w Unii Europejskiej muszą rozpocząć realizację programu eEurope.

"Kraje kandydackie nie mogą zwlekać z liberalizacją rynku telekomunikacyjnego ani z dostosowaniem prawa do wymogów społeczeństwa informacyjnego" - powiedział podczas warszawskiej konferencji Erkki Liikanen, komisarz europejski, odpowiedzialny za rozwój społeczeństwa informacyjnego. Rządy krajów Europy Środkowej i Wschodniej muszą uwzględnić w swoim programie dostosowawczym do członkostwa w Unii Europejskiej (UE) cele inicjatywy eEurope, ogłoszonej na ostatnim szczycie Unii w Lizbonie. Następnie należy przyspieszyć przyjmowanie acquis communautaire (prawa wspólnotowego) we wszystkich dziedzinach, mających znaczenie dla branży teleinformatycznej i gospodarki elektronicznej, np. ustaw o podpisie elektronicznym i ochronie konsumentów, tak aby ustawodawstwo poszczególnych krajów w tym zakresie obowiązywało już przed końcem 2002 r. Każde państwo kandydujące powinno dysponować własnym planem działań w zakresie budowania społeczeństwa informacyjnego.

Jego rozwój zależy nie tylko od sprawności administracji publicznej, konsensusu klasy politycznej, ale również od postawy kręgów gospodarczych UE i krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Wolfgang Roth z Europejskiego Banku Inwestycyjnego zapowiedział, że jego bank będzie finansował przedsięwzięcia telekomunikacyjne, a także edukację i wszelkie działania związane z realizacją idei społeczeństwa informacyjnego. To istotna zmiana, zważywszy że do tej pory Europejski Bank Inwestycyjny koncentrował się na konkretnych elementach infrastruktury, np. finansowaniu budowy autostrad. Polska może liczyć na to, że dobrze zostanie przyjęte przeznaczanie środków z funduszy pomocowych PHARE na realizację przedsięwzięć związanych z budową społeczeństwa informacyjnego.

Masz babo placek

Wnioski z konferencji są dość kłopotliwe dla polityków krajów kandydujących do Unii. Chociaż premier Jerzy Buzek uznał, że nieodzowne jest przyspieszenie prac nad wprowadzeniem zasad handlu elektronicznego, by umożliwić równorzędny dostęp do produktów i usług, to akurat nie to jest najważniejsze dla Komisji Europejskiej. Tuż przed przyjazdem do Polski Erkki Liikanen w rozmowie z polskimi korespondentami w Brukseli stwierdził, że "im bardziej opóźnia się liberalizację (rynku telekomunikacyjnego), tym więcej traci się gospodarczo. Zyski z monopolu, które traci państwo, są znacznie mniejsze od korzyści uzyskiwanych przez całą gospodarkę". Uznał też otwarcie rynku telekomunikacyjnego za jeden z największych sukcesów UE. Do tego wątku powrócił podczas wystąpienia na warszawskiej konferencji.

Komisja Europejska wyraża niezadowolenie z opóźnienia liberalizacji polskiego rynku telekomunikacyjnego. Rozważane jest wznowienie negocjacji nad naszym stanowiskiem akcesyjnym w zakresie prawa telekomunikacyjnego, które zostało już przyjęte. Minister łączności Tomasz Szyszko wolał podjąć to ryzyko niż doprowadzić do sytuacji, w której nie zapewniłby wydłużenia o kolejne miesiące okresu ochronnego dla Telekomunikacji Polskiej SA.

Podobna sytuacja ma miejsce w Czechach. Chociaż jeszcze na początku tego roku rząd czeski obiecywał Brukseli, że pełna liberalizacja rynku telekomunikacyjnego nastąpi zgodnie z planem w 2001 r. - i takie informacje znalazły się w materiałach konferencyjnych - to Michał Cupa, członek zarządu firmy Contactel, drugiego co do wielkości czeskiego operatora telefonii komórkowej, stanowczo im zaprzeczył. Stwierdził, że rząd spowalnia liberalizację, nowa ustawa telekomunikacyjna nie odpowiada wymogom dyrektyw unijnych i w rzeczywistości uwolnienie rynku nastąpi w 2003 r. "W ciągu najbliższych dwóch lat przez opóźnienie liberalizacji Contactel straci 20 mld koron czeskich" - oświadczył Michał Cupa.

Zdaniem Jonathana Oxleya z , kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które czeka liberalizacja, muszą się poważnie zastanowić nad najlepszym jej scenariuszem i rolą instytucji regulującej ten rynek. Działający w Wlk. Brytanii urząd regulacji telekomunikacji zachęca do inwestycji w wiejskie pętle abonenckie i preferuje takich operatorów. W Niemczech urząd regulatora rynku postawił sobie za cel obniżenie ceny usług telekomunikacyjnych. W takim razie co lepiej zrobić: czy opóźnić wejście innych operatorów, aby ci, którzy są już na rynku, chcieli inwestować, czy też dążyć do jak najniższych cen? Jonathan Oxley opowiada się za proinwestycyjną polityką instytucji regulujących w celu zniechęcenia operatorów nastawionych na krótkoterminowy zysk.

Elektroniczny rząd

Unijni ministrowie przekonywali, że obywatel musi mieć zapewniony dostęp do infrastruktury teleinformatycznej. Żaden obywatel nie może pozostać poza nawiasem społeczeństwa informacyjnego - dotyczy to zwłaszcza niepełnosprawnych. "Rola rządu jest podwójna: po pierwsze, wspomaganie rozwoju poprzez uczestniczenie w rozwoju infrastruktury i upowszechnianie dostępności do elektronicznych form komunikacji czy edukację. Po drugie, rząd sam musi dawać przykłady obrazujące, co zyskuje się dzięki stosowaniu nowych technologii. Elektroniczny rząd - e-government - musi być jednym z pierwszych obszarów istnienia społeczeństwa informacyjnego" - mówił Rik Daems, minister telekomunikacji Belgii. To oznacza, że przepływ informacji między administracją publiczną, przedsiębiorstwami, organizacjami pozarządowymi i obywatelami powinien odbywać się na drodze elektronicznej.

Należy jednak pamiętać, że technologie rozwijają się szybciej niż regulacje prawne. W UE potrzeba 18 miesięcy, zanim konkretna dyrektywa stanie się unijnym prawem. Toteż być może nie trzeba oglądać się na Brukselę i wdrażać nowe rozwiązania. Przykładowo, Finlandia jako pierwsza wprowadziła elektroniczną identyfikację ludności. Skoro połowa z 5 mln Finów ma dostęp do Internetu, to idealnym sposobem upowszechniającym handel elektroniczny jest posługiwanie się elektroniczną kartą tożsamości. Fińskie Centrum Ewidencji Ludności, którego dyrektor Hannu Luntiala był gościem konferencji, wydaje karty mikroprocesorowe, spełniające trzy funkcje: dowodu tożsamości, paszportu w krajach UE i autoryzacji transakcji internetowych, zapewniając wysoki poziom bezpieczeństwa. Projekt kosztował rząd fiński 2 mln USD, roczne utrzymanie - 1,5 mln.

Po prostu powiedz informacji - nie

Jedynie gość specjalny konferencji Krzysztof Zanussi zaprezentował inny punkt widzenia. Stwierdził, że każdy ma prawo do bycia nie poinformowanym. Tak jak dawna powszechność głodu sprawiała, że nieznany był problem otyłości, tak samo dopiero teraz stajemy w obliczu problemu obfitości źródeł dostępnych informacji. U progu powstania społeczeństwa informacyjnego najważniejszym zadaniem w edukacji powinny być kształtowanie umiejętności posługiwania się informacją i krytyczna jej selekcja.

"Podniecamy się łatwością komunikacji i dostępnością informacji, ale same te rzeczy nie czynią nas lepszymi i szczęśliwszymi" - mówił Krzysztof Zanussi. Znany reżyser przestrzegał przed groźbą nowego totalitaryzmu, jakie niesie traktowanie realizacji idei społeczeństwa informacyjnego jako celu samego w sobie. A ma być to tylko środek, dzięki któremu Europejczycy będą mogli uniknąć marginalizacji i pogorszenia warunków życiowych w coraz bardziej globalizującym się świecie.


TOP 200