Dalej, głębiej i poza horyzont

Miejsce akcji: Berlin, centrum konferencyjne o nazwie Moskwa, przy alei Karola Marksa, jednej z głównych arterii tego miasta. Czas akcji: listopad 2011. Przedmiot akcji: doroczna konferencja firmy Alfabet. Liczba uczestników: ponad 300 osób z całego świata (od Singapuru po USA).

Zawarte w tytule hasło znacznie lepiej brzmiało po angielsku (Look far, look deep, look beyond) i w tej wersji dobrze oddawało to, o czym na konferencji była mowa.

Liczba uczestników była większa niż rok temu, kiedy to jeszcze, chociaż już z pewnym trudem, udało się upakować wszystkie wystąpienia w jednym plenarnym ciągu. W tym roku spora część wystąpień odbywała się w dwóch równoległych ciągach. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że wystąpień jest w ogóle więcej; ma ono jednak i wadę: każdy chyba uczestnik musiał dokonać wyboru jednej spośród dwóch odbywających się równolegle prelekcji.

Wracając do tegorocznego sloganu konferencji (far, deep, beyond...), ładnie, a zarazem przekonująco wyłożył go szef i jeden z założycieli Alfabetu - Erik Masing. Według niego, granice podziału na informatykę i biznes ulegają zatarciu, a informatyka sięga nie tylko daleko i głęboko w biznes, ale coraz bardziej z nim się splata, tworząc stopniowo jednorodną niemal całość. Rośnie liczba udziałowców związanych z tym procesów, którzy szczególnie sobie cenią klarowność repozytoriów opisujących uczestniczące w tych procesach składniki. Łączące je związki sięgają głęboko w ich struktury, a cała ich architektura przypomina kostkę Rubika, gdzie poszczególne elementy krążą wokół bardziej stabilnej części centralnej.

Głębokość to jeden tylko wymiar architektury biznesu, a patrzeć trzeba również w dal, bo tylko tak można dostrzec i pojąć kierunek zmian. One zaś nie tylko już mają charakter ciągły, ale sięgają coraz częściej na całe łańcuchy dostaw, co potrafi obejmować po kilkanaście nawet odrębnych organizmów firmowych, które związek ten zmusza do harmonijnego współdziałania. A do tego konieczna jest przejrzystość zaangażowanych architektur, należących do poszczególnych partnerów w biznesie. I znów prowadzi to do analogii z kostką Rubika, gdzie ruch jednego elementu pociąga za sobą zmiany położenia wielu innych.

W postrzeganiu architektury nie można ograniczać się tylko do jej składników, czy to biznesowych, czy to informatycznych, bo dziś, w wyniku wzajemnego przenikania się, zarówno biznes jest informatyką, jak i informatyka jest biznesem, i to w jednej i tej samej organizacji. Nie można dłużej postrzegać ich obu oddzielnie. Właśnie, nie tylko widzieć, ale również postrzegać. Postrzegać trzeba jako całość, a nie tylko widzieć pojedyncze składniki. Ponieważ jednak całość ta jest zmienna, konieczne jest i ciągłe planowanie.

Parafrazując znane powiedzenie Eduarda Bernsteina, niemieckiego socjalisty z przełomu XIX i XX wieku, można rzec, że obecnie "plan jest niczym, planowanie zaś - wszystkim". Planowanie to musi operować przez cały czas na pełnym, zintegrowanym portfelu inicjatyw biznesowych i pochodnych od nich - informatycznych.

Konferencję zwyczajowo poprzedziło mniej formalne spotkanie wieczorne w restauracji Solar, zajmującej dwa ostatnie piętra w wieżowcu, który stał po zachodniej stronie muru dzielącego Berlin i z którego to wieżowca CIA prowadziła obserwację oraz nasłuch tego, co działo się za murem. Dotarcie na tę, miłą skądinąd, imprezę, wiązało się z jazdą oszkloną ze wszystkich stron windą, która drogę na 17. piętro pokonuje, pełzając po zewnętrznej ścianie budynku i - takie przynajmniej odniosłem wrażenie - zwalniając tempo wznoszenia po osiągnięciu wysokości dachów sąsiednich budynków. Zdaje się, że dla niektórych było to much too far, too deep i well beyond...


TOP 200