Czy nowa propozycja Microsoftu zwiastuje koniec desktopów?

Microsoft zaprezentował dwa tygodnie temu publiczną wersję przeglądową oprogramowania Windows Virtual Desktop. Może ono zastąpić fizyczny desktop, oferując użytkownikowi możliwość posiadania własnego, ale już zlokalizowanego w chmurze, wirtualnego desktopu. Według analityków jest to kolejny krok na drodze, na końcu której widok klasycznego desktpoa stojącego na biurku odejdzie bezpowrotnie do przeszłości.

Sprawa budzi jednak kontrowersje z jednego, ale bardzo istotnego powodu. Jedni mówią bowiem, że jest krok we właściwym kierunku, podczas gdy inni argumentują, że jest to krok wstecz do czasów, gdy obowiązywała koncentracja zasobów IT. Wirtualny desktop ma wiele zalet, ale trudno go jednak nazwać osobistym pecetem wtedy, gdy znajduje się w chmurze i piecze nad nim sprawuje jakaś firma.

Dla biznesu jest to jednak interesująca propozycja. Usługa Windows Virtual Desktop udostępnia firmom wirtualne wersje takich zasobów IT, jak systemy Windows 7 i 10, pakiet Office 365 ProPlus i inne aplikacje klasy „enterprise”. Każdy z tych zasobów rezyduje w pamięci maszyn wirtualnych pracujących w chmurze Azure. Microsoft zapowiada, że jeśli wszystko pójdzie dobrze (czyli oprogramowanie przejdzie pozytywnie fazę testowania), usługa znajdzie się oficjalnie w jego ofercie jesienią tego roku i użytkownik będzie mógł wtedy subskrybować wirtualny pulpit systemu Windows.

Zobacz również:

Niewykluczone więc, że za kilkanaście lat ci wszyscy użytkownicy, którzy chcieliby postawić sobie na biurku własny desktop, zawierający aktualizowane systematycznie oprogramowanie, będą musieli przyjąć do wiadomości, że będzie on pracować pod kontrolą systemu operacyjnego Linux lub macOS. Komercyjny, wspierany technicznie Windows będzie wtedy dostępny tylko w chmurze, jako zwirtualizowany zasób IT.