Czy jesteśmy gotowi na samochód z autopilotem?

Google, Tesla Motors, Nissan, Toyota to tylko niektóre przykłady firm motoryzacyjnych, które już testują auta wyposażone w funkcję autopilota. Jakie to niesie nowe wyzwania i zagrożenia?

Jeszcze kilka lat temu wizja samochodów automatycznych, kierowanych nie przez człowieka, lecz przez komputer, wydawała się naprawdę odległą pieśnią przyszłości. Technologia ta rozwinęła się znacznie szybciej, niż się spodziewaliśmy – Google ma zaawansowany projekt w pełni autonomicznego auta, a firma Tesla Motors kilka tygodni temu wyposażyła swoje auta w funkcję autopilota (za pomocą… aktualizacji oprogramowania). Jednak wraz z nią pojawiły się nieznane wcześniej wyzwania – na dziś najważniejszym wydaje się zmuszenie kierowców do zachowania ostrożności. Bo faktem jest, że autopilot rozleniwia i sprzyja rozproszeniu uwagi – a to na drodze jest zdecydowanie niepożądane.

Gdy Tesla Motors uruchomiła w swoich autach kilka tygodni temu funkcję autopilota w Internecie zaroiło się od filmów, prezentujących wariackie zachowania kierowców Tesli. Było przeskakiwanie z fotela na fotel w czasie jazdy, prowadzenie z zamkniętymi oczami i itp. Wygłupy, i to niebezpieczne – ale jednocześnie dobitnie pokazują one poważny problem związany z całym segmentem pojazdów autonomicznych. Kwestię odpowiedzialności za pojazd i gotowości do przejęcia kontroli nad nim w sytuacji kryzysowej.

Autopilot, ale z kierowcą

Niewykluczone bowiem (ba, to wydaje się wręcz pewne), że z czasem powstaną systemy autonomiczne nie wymagające od kierowcy poświęcenia procesowi prowadzeniu pojazdu żadnej uwagi – teraz jednak sytuacja wygląda inaczej. Oficjalne zalecenie przedstawicieli Tesli dla kierowców korzystających z funkcji autopilota brzmi: „W czasie korzystania z funkcji autosteer musisz być czujny i gotowy do przejęcia kontroli nad autem (…) ręce trzymaj na kierownicy”.

Problem polega na tym, że to wcale nie jest łatwe. „W takich sytuacjach mamy poważne problemy ze skupieniem. Nudzimy się” – wyjaśnia Stephen Casner, psycholog pracujący w NASA, który miał okazję badać psychologiczne aspekty pracy pilotów korzystających przez długi czas z autopilota, a teraz zajmuje się podobnymi zrachowaniami w kontekście samochodów.

Tesla model S na drodze w USA.

Tesla model S na drodze w USA.

Potwierdzają to zresztą wyniki analiz prowadzonych przez Google – koncern jakiś czas temu zaproponował części swoich pracowników możliwość dojeżdżania do pracy autonomicznymi samochodami. Okazało się, że większość z nich wcześniej czy później przestawała zwracać uwagę na drogę i wykazywała skłonność do nieostrożnych zachowań. Przykładem niech będzie jeden z testerów, który w pewnym momencie – w czasie jazdy z prędkością 100 km/h po autostradzie – odwrócił się w stronę tylnego siedzenia i zaczął szukać w torbie ładowarki do telefonu.

Za szybko ufamy technologii?

“Gdy ludzie widzą, że jakaś technologia działa sprawnie, szybko zaczynają jej ufać. Efekt jest taki, że zamiast zachować czujność i obserwować sytuację, zaczynają „odpływać” i relaksować się” – napisano w raporcie z badań Google.

Wiemy zatem, jak wygląda ten mechanizm psychologiczny – kłopot jednak w tym, że na tym etapie rozwoju technologii autonomicznych pojazdów takie „wyłączanie” się człowieka jest absolutnie niedopuszczalne. Owszem, auto potrafi poprawnie utrzymać się między pasami, zachować odległość od poprzedzającego pojazdu czy nawet „obserwować” i reagować na znaki – ale w sytuacji gdy z jakiegoś powodu zabraknie mu danych do analizy, może zacząć zachowywać się nieprzewidywalnie. I wtedy musi wkroczyć człowiek.

Nissan IDS to samochód z elektrycznym napędem wyposażony w autopilota.

Nissan IDS to samochód z elektrycznym napędem wyposażony w autopilota.

Zdaniem naukowców, sytuację dodatkowo komplikuje dość niespójny przekaz do kierowcy. „Producenci aut tłumaczą nam: „Do niczego nie jesteście w aucie potrzebni, komputer zrobi wszystko za was. Ale musicie cały czas udawać, że jest inaczej i że wszystko robicie sami”. To naprawdę niekomfortowa sytuacja, w której trudno się odnaleźć” – tłumaczy Stephen Casner z NASA.

I faktycznie wydaje się, że jest z tym poważny problem – z badań przeprowadzonych przez amerykańską agencję ds. bezpieczeństwa na autostradach (National Highway Traffic Safety Administration - NHTSA) we współpracy z producentami autonomicznych aut wynika, że niektórzy kierowcy potrzebowali nawet… 17 sekund by poprawnie zareagować na alert o konieczności przejęcia kontroli nad pojazdem prowadzonym przez autopilota.

Panel autopilota w samochodzie Tesla S.

Panel autopilota w samochodzie Tesla S.

Z badań wynika zresztą, że kierowca wcale nie musi oddawać automatowi kontroli nad pojazdem, by popaść w rutynę, nudzić się i przestać zwracać uwagę na otoczenie – podczas długich podróży autostradami kierowcy piszą SMS-y, bawią się samochodowymi zestawiami multimedialnymi, a niektórzy nawet…. czytają, oglądają filmy i uprawiają sex. Wedle badań przeprowadzonych na University of South Dakota do amorów za kierownicą przyznaje się ok. 9% ankietowanych kierowców. „Tak naprawdę, to czasami dziwimy się, że wypadków jest tak mało” – skomentowała te wyniki Cindy Struckman-Johnson, profesor USD – „Obawiam się, że wraz z popularyzowaniem się autonomicznych samochodów, kierowcom coraz trudniej będzie zachować odpowiedni poziom skupienia za kierownicą”.

Jak zaangażować kierowcę?

Podstawowym wyzwaniem, które stoi obecnie przed twórcami autonomicznych samochodów, będzie sprawienie, by kierowca cały czas pozostał czujmy i zaangażowany w proces prowadzenia auta - choć tak naprawdę nikt nie przedstawił przekonujących pomysłów na zrealizowanie tego celu. „Być może kluczowe będzie dostarczenie kierowcy jakichś zadań do wykonania, powiązanych z prowadzeniem” – zastanawia się Stephen Casner.

Problemu na szczęście nie lekceważą również producenci aut. Tesla już zapowiada, że zamierza wprowadzić pewne ograniczenia dot. korzystania z autopilota (szczegółów nie podano, ale wśród oczekiwanych zmian jest uniemożliwienie korzystania z tego systemy gdy fotel kierowcy jest pusty). „W sieci można znaleźć filmy, na których ludzie robią w Teslach z autopilotem wariackie rzeczy. To nic dobrego” – stwierdził Elon Musk zapowiadając te zmiany.

Toyota testuje model z autopilotem oparty na samochodzie Lexus GS.

Toyota testuje model z autopilotem oparty na samochodzie Lexus GS.


TOP 200