Czy Microsoft pokona Netscape na polu usług internetowych?

Internet rozwija się niepowstrzymanie. Rozwijają się też firmy dostarczające usługi i oprogramowanie dla globalnej sieci. Na rynku tym toczy się dziś walka o panowanie nad rzędem - bagatela - kilkudziesięciu milionów dusz.

Internet rozwija się niepowstrzymanie. Rozwijają się też firmy dostarczające usługi i oprogramowanie dla globalnej

sieci. Na rynku tym toczy się dziś walka o panowanie nad rzędem - bagatela - kilkudziesięciu milionów dusz.

Po przeciwnych stronach barykady stanęli: z jednej strony producenci, którzy specjalizują się w oprogramowaniu dla Internetu - z firmą Netscape na czele, z drugiej zaś "gigant z Redmont", swoim zwyczajem pragnący dominacji również i na tym odcinku rynku aplikacji. Netscape zrobił olśniewającą karierę w branży komputerowej i na giełdzie - jest dziś marką najsilniej kojarzącą się z przeglądarkami stron WWW (ludzie zaczynają używać nazwy tej firmy w roli nazwy typu produktu - podobnie jak kiedyś stało się z elektroluksem, xero i adidasami). Z kolei Microsoft - spóźniony nieco z atakiem na Internet - prowadzi mądrą dalekowzroczną politykę w tej dziedzinie, zaś potencjał kapitałowy czyni z niego bardzo groźnego przeciwnika. Kto wygra tę wojnę? W ankiecie przeprowadzonej przez Computerworld USA czytelnicy mający wytypować zwycięzcę podzielili się dokładnie na dwie połowy. Zatem walka będzie zażarta i wyrównana.

Siła Microsoftu przeważy

Charles Williford

Dobrze jest być autorem niezwykle szykownej przeglądarki WWW albo serwera Internetu. Taka pozycja na rynku nie wystarcza jednak do jego opanowania - może być zaledwie dobrym punktem startowym. Bitwa może być wygrana tylko przez firmę, która uczyni usługi internetowe bardziej dostępne dla tych, którzy o sieci wiedzą nie więcej niż to, co mówi się w dzienniku telewizyjnym. Rozdając za bezcen swojego Explorera i podpisując umowy z America Online oraz CompuServe, Microsoft już stał się zwycięzcą.

Czy to się komuś podoba, czy też nie - Microsoft jest dziś jedyną firmą przygotowaną do pełnego zintegrowania usług dla Internetu i zdyskontowania wszystkiego, czym jest ta globalna sieć: zarówno zasobów informacji, jak i technologii. Potrafi też zaoferować te usługi światowi biznesu w postaci znajomej i łatwej w użyciu.

Użytkownicy komputerów, biorący czynny udział w nie mającej precedensu internetowej "gorączce złota", zadają dziś sobie kilka podstawowych pytań: Która firma zdoła dostarczyć najpełniej zintegrowany pakiet produktów, pozwalający wykorzystać wszystkie informacje i technologie, jakie zawiera Internet? Czyje programy wyeliminują granice między Internetem, serwerem, intranetem i pecetem? Czy muszę wiedzieć, skąd przybywa do mnie informacja, jeśli mogę dostać się do niej tak samo, jak do zwykłego katalogu na moim dysku lokalnym?

Nie ma takiego prawa, które głosiłoby, iż dla uzyskania dostępu do Internetu lepiej jest używać samodzielnej przeglądarki. Takie przekonanie co prawda wciąż się utrzymuje, lecz wyznawane jest głównie przez - uzależnionych od podróżowania po sieci - domowych nawigatorów, którzy stworzyli zapotrzebowanie na takie produkty i dla których są one koniecznością. Taki kierunek rozwoju aplikacji utrwalany jest przez Netscape, który tym samym dąży do utrzymania granic między usługami internetowymi i sprawia, że stają się one coraz bardziej widoczne na ekranach komputerów dzięki produktom dedykowanym wyłącznie sprzedawanym przez firmę przeglądarkom WWW.

Microsoft przyjął inną politykę i stara się włączyć funkcje obsługi Internetu do całej linii swoich produktów na poziomie najbardziej podstawowym. Sprawia to, że granice usług sieciowych zaczynają się zacierać i dążą do całkowitego zniknięcia. Jestem pewny, że Microsoft wyprodukuje jeszcze niejeden gadżet, który nie pozwoli milionom ludzi spać w nocy. Wartość strategicznych rozwiązań software'owych tej firmy leży jednak gdzie indziej - chodzi o uczynienie obsługi Internetu nieodróżnialnej od zwykłej obsługi naszych powszednich aplikacji i narzędzi.

Przykłady - proszę bardzo: weźmy ShellView, będący dodatkiem do Explorera 3.0; pozwala on użytkownikom Windows 95 lub Windows NT przeglądać zasoby WWW, tak jakby były one węzłami na drzewie katalogowym i odwrotnie - traktuje lokalne dyski i katalogi, tak jak hiperprzeskoki między stronami webowymi. Dobrym przykładem jest też Sweeper, czyli zestaw narzędzi programistycznych, pozwalający w pełni integrować tekst, grafikę, muzykę i wideo rezydujące na stronach WWW z dowolną aplikacją, tak jakby media te były częścią zasobów lokalnego systemu komputerowego.

Firma, w której pracuję, wykorzystuje internetowe produkty Microsoftu dla ułatwienia obsługi sieci intranet, koncentrując się na zagadnieniach obiegu dokumentacji wewnętrznej. Wspomniane narzędzia są idealnie dopasowane do programów Office 95, jak również do Windows NT. Budowanie intranetu jest z nimi definitywnie łatwiejsze niż byłoby z jakimikolwiek pakietami pracującymi na zasadzie odrębnej aplikacji. Wszyscy kierownicy - myślę - powinni docenić wartość zintegrowanych produktów i usług: być może dla nich jest to nawet wartość awansu lub podwyżki. Z łatwością przecież udowodnią zarządowi, jak używanie takich narzędzi oszczędza czas i pieniądze firmy w zakresie kosztów samych produktów, ich wdrożeń oraz szkoleń użytkowników.

Niektórzy mówią, że Microsoft co prawda mógłby kupić cały świat, ale brak mu autentycznej wizji, jak powinny wyglądać najlepsze produkty dla Internetu. Inni uważają pojawienie się tej firmy w tym sektorze rynku za potwierdzenie funkcjonowania syndromu "ja też". Osobiście skłaniam się do myślenia o tej sprawie w kategoriach ogólnego zaakceptowania Internetu przez nasz świat - Microsoft musiał po prostu przyjąć do wiadomości, iż ta sieć jest przyszłością. Dalsze opóźnianie wejścia na rynek Internetu mogło kosztować firmę pozostanie poza nawiasem najbardziej rozwiniętej struktury klient/serwer we wszechświecie.

Netscape ma niewątpliwe zasługi dla świata, gdyż pomógł mu dostrzec wspaniałość Internetu, jednak mówienie, iż sam ten fakt wystarczy do zwycięstwa na dłuższą metę, jest tym samym, co stwierdzenie, że kogut jest najmądrzejszym zwierzęciem na podwórku, ponieważ pierwszy zauważył wschód słońca. Założyciele Netscape'a zasługują na szacunek, jako zdolni i wnikliwi ludzie, którzy w niewątpliwy sposób pomogli w kreowaniu przyszłości. Samo to jednak nie wystarcza do odegrania roli lidera w branży - tu potrzebne są kompleksowe rozwiązania i szeroka gama produktów o wielkich możliwościach oraz szerokiej skali integracji.

Sławne logo "N" pasowałoby jako piękny, ozdobny wskaźnik kierunku wiatru na naszej stodole, lecz dla poprawnego

funkcjonowania całej farmy proponuję jednak zastosować dużo bardziej efektywne, w pełni zintegrowane rozwiązania dostarczane przez Microsoft.