Coś więcej niż biuletyn

Tylko w 200 egzemplarzach (a szkoda) ukazał się pierwszy numer biuletynu Stowarzyszenia Polskiego Rynku Oprogramowania - PRO.

Tylko w 200 egzemplarzach (a szkoda) ukazał się pierwszy numer biuletynu Stowarzyszenia Polskiego Rynku Oprogramowania - PRO. W artykule wstępnym Romana Dolczewskiego znaleźć można interesujące rozważania na temat skali piractwa komputerowego w Polsce. Autor jest zdania, że wartość nielegalnie użytkowanych programów sięga obecnie w Polsce kwoty "nie mniejszej niż 100 mln USD". Stowarzyszenie, założone z myślą o stworzeniu silnej grupy nacisku, która w sposób zorganizowany przeciwstawi się nielegalnemu użytkowaniu programów komputerowych, zamierza w pierwszym rzędzie doprowadzić do unormowania sytuacji prawnej, a w przyszłości wykonywać także funkcje podobne do tych, jakie są m.in. przedmiotem działania Software Publisher Association (SPA). O tej organizacji również można przeczytać w biuletynie, dowiadując się, iż m.in., finansuje ona procesy przeciwko piratom komputerowym, w przedsiębiorstwach i instytucjach dokonuje kontroli legalności użytkowanych programów, dysponuje także "gorącą linią", przyjmującą zgłoszenia o naruszeniu praw autorskich. Co ciekawe - jak pisze autor artykułu - Wojciech Penczek "...SPA nie zawsze ucieka się do wytaczania procesów. Kiedy nielegalne programy zostaną znalezione, firma musi je wszystkie zniszczyć, kupić legalne kopie i zasilić fundusz ochrony praw autorskich".

Prócz tego w numerze: fragmenty statutu Stowarzyszenia PRO, ocena obecnego stanu prawnego w dziedzinie ochrony praw autorskich twórców oprogramowania w Polsce i u sąsiadów oraz felieton Kuby Tatarkiewicza - "Dlaczego przestałem być piratem komputerowym?"

Twórcom biuletynu gratulujemy ciekawej i udanej inauguracji, mając nadzieję, że zechcą swoje dziennikarskie talenty wykorzystać również na łamach ComputerWorld.


TOP 200