Coraz więcej chmur osadza się w... Chinach

Przemysłowe rejony Chin cierpią ze względu na dużą ilość smogu, oblepiającego całe miasta. Będzie go jeszcze więcej, ponieważ także Amazon, po Microsofcie, postanowił przenieść do Chin swoją chmurę.

Przemysłowe rejony Chin cierpią ze względu na dużą ilość smogu, oblepiającego całe miasta. Będzie go jeszcze więcej, ponieważ także Amazon, po Microsofcie, postanowił wejść do Chin ze swoją chmurą. Dokładniej, do Pekinu.

W ubiegłym roku, na otwarcie chmurowego zaplecza w Pekinie Szanghaju zdecydował się wspomniany już Microsoft. Koncern zresztą niewiele później oświadczył, że z pewnością do tego samego ruchu niebawem dojrzeją także jego konkurenci. W domyśle - Amazon z usługą AWS, oraz Google.

Zobacz również:

  • Amazon EKS Anywhere
  • Bezpieczeństwo w edge computing: 4 trendy, które należy obserwować

W rozmowie z Techworld, Scott Guthrie z Microsoftu tłumaczył, że chiński rynek jest niezwykle atrakcyjny choćby z tej racji, że nie ma tam zbyt wielu firm z własnym zapleczem serwerowym. Te nowo powstające, które w tradycyjnym rozumieniu, powinny zadbać o wstawienie do własnej piwnicy kilku szaf i budowę odpowiedniej infrastruktury, spoglądają więc łakomie w kierunku cloud computingu... a skoro jest popyt, to szybko pojawia się i podaż.

Oczywiście i przed Microsoftem w Chinach widywano chmury. Od 2009 roku w kraju tego typu usługi świadczy gigantyczna Alibaba Group. Z pewnych względów jednak sporo firm decydowało się na skorzystanie z usług dostawców spoza kraju. Rozwiązanie to natomiast, mimo wielu korzyści, wymagało pogodzenia się także licznymi wadami. Koszmarem były na przykład opóźnienia i czas oczekiwania na zwrot wyniku. Wejście na chiński rynek pozwoliło Microsoftowi i Amazonowi wyeliminować część z tych problemów, mimo iż żadna z tych firm nie pojawiła się w Kraju Środka w pierwszej osobie. Obie zdecydowały się na nawiązanie ścisłej współpracy z lokalnymi dostawcami.

Co jednak z Google? Amerykański gigant zamierzał do niedawna wybudować własne centrum danych w Hongkongu. Oszacowano nawet, że inwestycja będzie kosztowała około 300 milionów dolarów. Wreszcie jednak firma wycofała się z chińskiego planu, tłumacząc się brakiem miejsca w Hongkongu. Decydując się bowiem na wejście na taki rynek trzeba myśleć perspektywicznie i zakładać, że prędzej, czy później nadejdzie konieczność rozbudowy. Warunki panujące w Hongkongu ponoć nie gwarantowały takiej możliwości.

W kuluarach mówi się jednak o tym, że Google'owi zwyczajnie nie po drodze z Chinami. Koncern woli wzmacniać swoją pozycję w otaczających Chiny krajach.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200