Co mu strzeliło do głowy?

Wbrew pozorom nie cierpię na manię prześladowczą na punkcie telefonów komórkowych, chociaż trzymam się tego tematu jak pijany płotu. Zapewniam, że w mojej obsesji nie ma nic patologicznego. Są one po prostu tym tworem nowoczesnej technologii, który naprawdę ''trafił pod strzechy'' (czy może raczej eternity).

Wbrew pozorom nie cierpię na manię prześladowczą na punkcie telefonów komórkowych, chociaż trzymam się tego tematu jak pijany płotu. Zapewniam, że w mojej obsesji nie ma nic patologicznego. Są one po prostu tym tworem nowoczesnej technologii, który naprawdę ''trafił pod strzechy'' (czy może raczej eternity).

Liczba użytkowników "komórek" przekracza liczbę ludzi korzystających z Internetu. Larry Ellison, szef Oracle'a, który od dawna opowiada wszystkim o zmierzchu komputera osobistego, dostrzegł ostatnio w telefonie komórkowym nową broń w swojej odwiecznej wojnie z Billem Gatesem. Niedawno oświadczył na spotkaniu w Amsterdamie, że już wnet większość ludzi będzie podłączona do sieci przez komórkowe i wtedy Microsoft nareszcie zbankrutuje (to ostatnie, to w domyśle).

Od dawna znane jest zjawisko psychologiczne, polegające na tym, że ludzie łatwiej znajdują czas, by z kimś porozmawiać przez telefon niż by przyjąć na osobistą audiencję osobnika, który mógł nawet w tym celu przyjechać specjalnie np. z Biłgoraja. Gdy znalazłem się w podobnej sytuacji, bo dowiedziałem się od sekretarki Ważnej Osoby, że w tym momencie nie jest ona w stanie spotkać się ze mną, zadzwoniłem, będąc na korytarzu, i załatwiłem sprawę przez telefon.

To wszystko sprawia, że doniesienia na temat rzekomych niebezpieczeństw wypływających z korzystania z komunikacji mikrofalowej nabierają tym większego znaczenia. Nie mówię w tej chwili o ludziach, którzy powodują wypadek samochodowy rozmawiając podczas jazdy. Jest tych niebezpieczeństw znacznie więcej. Kompanie naftowe, np. Amoco i Chevron, niedawno wpadły na pomysł, że używanie telefonu komórkowego w czasie tankowania samochodu może spowodować eksplozję oparów benzyny. Przed końcem roku, na ich stacjach benzynowych mają się pojawić znaki zakazujące używania telefonów komórkowych. Prawdopodobieństwo podobnego wypadku jest wprawdzie mniejsze niż groźba, że w trakcie napełniania baku strzeli w nas piorun, niemniej Chevron i Amoco muszą mieć w pamięci przypadek starszej pani z Teksasu, która zakupiła przed paru laty kubek kawy w MacDonald's, następnie zaś odjechała samochodem, trzymając go na podołku. Kubek, na mocy praw Newtona, przewrócił się, poparzył boleśnie uda staruszki, która następnie zaskarżyła MacDonald'sa do sądu i wygrała sprawę otrzymując odszkodowanie w wysokości kilkuset tysięcy dolarów. Trik polegał na tym, że zdaniem jury firma sprzedająca jej kawę powinna ją ostrzec, że jest ona gorąca i rozlana może spowodować bolesne obrażenia.

Chevron i Amoco, jako firmy doświadczone i znające amerykańskie realia, postanowiły więc zastosować politykę proaktywną. By nie było tak jak z tym Polakiem, który to "mądry dopiero po szkodzie".

Telefony komórkowe jako groźba dla zdrowia to oczywiście temat stary. Wielu ludzi jest przekonanych, że powodują one raka i nawet, uchodzący za "tubę przemysłu telekomunikacyjnego", George Carlo, który przez sześć lat wydał 27 mln USD badając sprawę, wywołał w październiku nerwowość graniczącą z paniką, gdy zasugerował, by jednak (na wszelki wypadek) trzymać w trakcie rozmowy telefon co najmniej dwa cale (czyli ok. 5 cm) od ucha. Alarmy te wydają mi się przesadzone, choć nie twierdzę, że używanie telefonów komórkowych jest bezpieczne. W sierpniu, np. Jairo Soler, 14-letni chłopiec z Bronx, został śmiertelnie postrzelony w głowę przez zbira, któremu spodobał się jego kupiony za 40 USD telefon komórkowy.

O niebezpieczeństwach komunikacji bezprzewodowej przekonał się także w 1997 r. członek organizacji Hamas Yahya Ayyash, pseudonim "inżynier," który był specjalistą od produkcji bomb używanych w zamachach terrorystycznych. Pewnego dnia musiał oddać do naprawy telefon komórkowy, który kiepsko działał, i kiedy otrzymał go z powrotem, w czasie pierwszej rozmowy, kiedy tylko Ayyash się przedstawił, "komórka" eksplodowała mu przy uchu. Pewnie by mu nic nie pomogło, nawet gdyby ją trzymał w odległości 2 cali... Nawet nie zdążył pomyśleć, że to Shin Bet strzelił mu w głowę.