Cesarzowi co cesarskie

Jak najlepiej wydać środki unijne, które mamy do dyspozycji na inwestycje w infrastrukturę teleinformatyczną? Odpowiedzi szukają przedstawiciele administracji i operatorów.

Jak najlepiej wydać środki unijne, które mamy do dyspozycji na inwestycje w infrastrukturę teleinformatyczną? Odpowiedzi szukają przedstawiciele administracji i operatorów.

Polska otrzyma z Unii Europejskiej na projekty dotyczące rozwoju społeczeństwa informacyjnego, w tym m.in. na inwestycje w zakresie sieci szkieletowych i infrastruktury dostępowej, siedem razy więcej funduszy niż mieliśmy na ten cel w latach 2004-2006. Można dyskutować, czy to dużo, czy mało. Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, znacznie ważniejsza wydaje się kwestia, jak racjonalnie i efektywnie te pieniądze wydać.

Cesarzowi co cesarskie

W pierwszym rzędzie od lewej: Bogusław Kułakowski, prezes zarządu mPay International; Sławomir Kopeć, dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego; Władysław Ortyl, wiceminister rozwoju regionalnego w rządzie Jarosława Kaczyńskiego; Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Wydatki mają przynieść długotrwałe, dalekosiężne skutki. Nie wystarczy wybudować sieć - to nie jest cel sam w sobie. Sieć ma służyć poprawie warunków rozwoju społeczno-gospodarczego gmin, miast, regionów. Unia Europejska określa w ramach polityki spójności cele, które mają być osiągnięte za pomocą funduszy strukturalnych: zwiększenie atrakcyjności państw i regionów, wspieranie innowacyjności, przedsiębiorczości i gospodarki opartej na wiedzy, tworzenie większej ilości lepszych miejsc pracy.

Cały czas trwa dyskusja na temat najlepszego sposobu zagospodarowania przez nasz kraj unijnych środków na inwestycje w zakresie infrastruktury szerokopasmowego dostępu do Internetu. Ścierają się opinie i poglądy na temat roli i miejsca sektora publicznego oraz prywatnego w tych przedsięwzięciach. Obrońcy rozwiązań rynkowych przekonują, że budowanie i utrzymywanie sieci gminnych jest nieefektywne, przedstawiciele samorządów lokalnych udowadniają zaś, że w wielu przypadkach tylko gmina czy region jest w stanie zapewnić dostęp do sieci tam, gdzie dla operatorów komercyjnych jest to nieopłacalne.

Dyskusja na ten temat toczyła się również podczas obrad IV Forum na rzecz Usług Szerokopasmowych. W trakcie sesji "Cesarzowi co cesarskie" zaprezentowano różne warianty i formy realizacji inwestycji infrastrukturalnych w gminach i regionach. Rozmawiano zarówno o projektach już zrealizowanych lub będących w trakcie realizacji, jak i o pomysłach na przeprowadzenie nowych projektów w okresie finansowania 2007-2013.

Każdy po swojemu

Samorządy w naszym kraju przekonują się coraz bardziej, że o konkurencyjności danego miejsca w coraz większym zakresie decyduje również infrastruktura dostępowa do Internetu. Wiele gmin i regionów w Polsce decyduje się wykorzystać szansę, jaką dają im fundusze strukturalne i angażuje się w budowę lub rozbudowę lokalnej i regionalnej infrastruktury teleinformatycznej. Tak zresztą było i jest również w wielu innych krajach Unii Europejskiej, takich jak Dania, Szwecja, Holandia czy Irlandia. Tam właśnie znaczna część infrastruktury została wybudowana przez władze lokalne i regionalne. Tym śladem idzie wiele polskich samorządów. Nie oznacza to jednak, że zaangażowanie to ma tylko jeden wymiar i charakter.

Jak mogli się przekonać uczestnicy Forum, przedstawiciele samorządu terytorialnego w różnych częściach kraju próbują rozwiązywać problem zapewnienia mieszkańcom dostępu do Internetu na różne sposoby. Jedne gminy, tak jak na przykład Przesmyki koło Siedlec, budują sieci samodzielnie i potem samodzielnie je obsługują. Inne, jak Osieck i Żabia Wola k. Warszawy, stawiają na współpracę z działającym na ich terenie operatorem, czyli Telekomunikacją Polską. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku przedstawiciele władz gminnych twierdzą, że skutecznie udało im się zrealizować zakładane cele.

Znamienne jest to, że zarówno w skali małej gminy, jak i dużego miasta, a także całego regionu władze samorządowe decydują się przede wszystkim na inwestycje w rozwiązania bezprzewodowe. Na technologii radiowej opiera się nie tylko sieć gminna w Przesmykach, lecz również sieć miejska RESMAN w Rzeszowie oraz sieć regionalna wybudowana w ramach projektu e-Świętokrzyskie. Andrzej Maciej Skrzeczkowski z zwracał uwagę, by dobrze policzyć koszty związane z utrzymaniem takiej sieci. Jedną czwartą wydatków związanych z eksploatacją zajmują opłaty za pasmo radiowe.

Trwają też poszukiwania nowych form skutecznej realizacji projektów infrastrukturalnych w ramach nowej puli środków z funduszy europejskich. Coraz większą popularność zdobywa model współpracy administracji samorządowej z operatorami komercyjnymi opracowany w Departamencie Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Pozwala on bardzo precyzyjnie rozdzielić rolę i zadania pomiędzy poszczególnych uczestników projektu.

Nowe środowisko

4,2 mld euro

z funduszy europejskich otrzyma Polska na projekty rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

"Cele inwestycji w infrastrukturę szerokopasmową będą w ostateczności zależne od tego, czego oczekuje konsument. Żadne urzędowe dekretacje na nic się tu nie zdadzą. Trzeba zaspokajać potrzeby odbiorców, a nie przesądzać, co to jest szerokie pasmo" - przekonywał podczas sesji Piotr Rutkowski z firmy Rotel. Z kolei Tomasz Majcherek z firmy Ericsson zwracał uwagę, że rośnie nowe pokolenie, które będzie miało nowe, całkowicie odmienne od dotychczasowych użytkowników potrzeby, będzie oczekiwało zupełnie nowych usług i treści w sieci. "W ten sposób tworzy się nowy rynek szerokopasmowy, powstaje nowy ekosystem, środowisko życia tych, którzy od początku rosną w kontakcie z siecią" - mówił Tomasz Majcherek. Być może już niebawem będą oni potrzebowali łączy o przepustowościach, o jakich dzisiaj w ogóle jeszcze nie myślimy. Na te wyzwania muszą być odpowiednio przygotowane zarówno samorządy, jak i firmy świadczące usługi telekomunikacyjne


TOP 200