Celny po(d)pis

Krakowscy i śląscy przedsiębiorcy mogą wykorzystywać e-podpis do składania zgłoszeń celnych w systemie CELINA.

Krakowscy i śląscy przedsiębiorcy mogą wykorzystywać e-podpis do składania zgłoszeń celnych w systemie CELINA.

Gliwicka fabryka Opla jako pierwsza wykorzysta e-podpis do składania zgłoszeń celnych. Dla przedsiębiorstwa, w którym praktycznie cała produkcja trafia na eksport i gdzie wypełnianie oraz drukowanie formularzy SAD (nie mówiąc o ich archiwizacji) zajmuje sporo czasu, zastosowanie podpisu elektronicznego oznacza wymierne oszczędności. To zasługa otwarcia w Izbie Celnej w Krakowie Centrum Certyfikacji Systemów Celnych. Ukierunkowane jest ono na razie na obsługę zgłoszeń do oddziałów celnych I Urzędu Celnego w Krakowie oraz Urzędu Celnego w Gliwicach.

Praktyczny e-podpis

"Wybraliśmy drogę budowy własnego centrum kwalifikacyjnego. Dzięki temu wydajemy certyfikat za darmo, aby jak najwięcej podmiotów gospodarczych zdecydowało się skorzystać z naszego Centrum Certyfikacji Systemów Celnych. Również oferowane przez nas oprogramowanie jest dostępne gratis" - wyjaśnia Edward Czejkowski, dyrektor Izby Celnej w Krakowie. Celnicy za sprzęt, oprogramowanie i wsparcie techniczne zapłacili warszawskiej firmie Trusted Information Consulting 100 tys. zł (wykorzystano m.in. oprogramowanie Microsoftu do obsługi certyfikatów i sprzętowe rozwiązanie do generowania klucza prywatnego).

Celny po(d)pis

Premier Marek Belka z Romualdem Rytwińskim, dyrektorem generalnym Opel Polska podczas uroczystości wręczania certyfikatu umożliwiającego składanie podpisu elektronicznego na zgłoszeniach celnych SAD.

Jeśli przedsiębiorca, który dotychczas korzystał z możliwości składania drogą elektroniczną zgłoszeń celnych w systemie CELINA, zdecyduje się uzyskać stosowny certyfikat, to na stroniehttp://www.certyfikaty.krakow.uc.gov.pl podaje dane niezbędne do wystawienia certyfikatu - m.in. nazwisko, imię, adres e-mail, NIP i hasło do unieważnienia certyfikatu. Następnie generowany jest wniosek o certyfikat, który zawiera klucz publiczny klienta. Tenże jest przesyłany do Centrum Certyfikacji Systemów Celnych. System przyjmuje złożony wniosek, ustawiając jego status na "oczekujący". Po przyjęciu wniosku wysyłany jest e-mail z dalszymi instrukcjami postępowania i odnośnik do strony, z której klient pobierze certyfikat. Wcześniej musi zweryfikować swoje dane w punkcie rejestracji. Dlatego musi udać się do Izby Celnej z dowodem tożsamości. Gdy dane są poprawne, operator w punkcie rejestracji odznacza w systemie wniosek jako zweryfikowany i generuje certyfikat. Klient po powrocie do firmy otwiera odnośnik otrzymany wcześniej pocztą elektroniczną, aby zainstalować certyfikat niezbędny przy generowaniu podpisu elektronicznego.

Zgodnie z regulaminem niekwalifikowany podpis elektroniczny złożony z użyciem klucza prywatnego, w połączeniu z certyfikatem wydanym przez Centrum Certyfikacji działającym przy Izbie Celnej w Krakowie "będzie traktowany równoprawnie z podpisem odręcznym osoby, która ten podpis złożyła w zakresie zgłoszeń celnych na dokumencie SAD oraz sprostowań do dokumentu SAD, a także w zakresie niektórych decyzji naczelnika Urzędu Celnego". Niestety, w systemie celników nie można wykorzystać certyfikatów kwalifikowanych działających w Polsce centrów certyfikacji.

Celna metamorfoza

Należy podkreślić, że celnicy są pionierami w zakresie zastosowania podpisu elektronicznego zarówno w polskiej administracji, jak i wśród unijnych administracji celnych. Tymczasem jeszcze niedawno polscy celnicy - nie wdrożywszy systemu OSIAC - uchodzili za sztandarowy przykład nieudanych projektów IT w administracji państwowej. Teraz zaś Komisja Europejska wybrała polski Zintegrowany System Celny do pierwszej piątki najlepszych systemów e-Government w Europie w 2003 r.

Wydaje się, że głównym powodem przejścia przez administrację celną tej metamorfozy było właściwe określenie obecnych i przyszłych procesów biznesowych oraz stworzenie przez Główny Urząd Ceł - na podstawie tych procesów - strategii informatyzacji administracji celnej, a następnie konsekwentne jej wdrażanie. W roku 1998 rozpoczęto realizację koncepcji zintegrowanego systemu celnego, złożonego z oddzielnych podsystemów o wspólnych kanałach komunikacyjnych i danych referencyjnych. Główne procesy biznesowe zostały zrealizowane w systemach: ZEFIR - prowadzenie rozliczeń celno-podatkowych i finansowo-księgowych; CELINA i NCTS - przetwarzanie zgłoszeń celnych oraz ISZTAR - zarządzanie taryfą celną.

Koncepcja informatyzacji administracji celnej, oprócz zalet merytorycznych, przyniosła również korzyści finansowe. Okazało się, że dzięki strategicznemu myśleniu w przeszłości możliwe jest uruchamianie systemów obsługujących nowe obszary działalności Służby Celnej w sposób szybszy i tańszy w porównaniu z wieloma innymi projektami informatycznymi realizowanymi w administracji publicznej w Polsce.

Najlepszym jednak dowodem świadczącym o sprawności celnych systemów informatycznych jest zwiększony udział administracji celnej w poborze dochodu budżetowego. Przez pierwsze osiem miesięcy 2004 r. administracja celna pobrała i rozliczyła aż 50% wszystkich dochodów budżetowych, w porównaniu z niewiele ponad 30% w 2002 r.

Czy warto starać się o podpis elektroniczny?

Dzięki wprowadzeniu podpisu elektronicznego dla dokumentów wysyłanych przez podmioty gospodarcze biorące udział w obrocie gospodarczym z zagranicą oszczędza się na:

  • czasie przygotowania dokumentów - nie jest bowiem wymagane drukowanie zestawów SAD; dla dużych zestawów podmiot zyskuje nawet do 40 min na każdym zestawie;
  • kompletowaniu całości wydruków - do 15 min oszczędności na zestaw;
  • czasie przygotowania odprawy do zgłoszenia - w świetle powyższego nawet do 60 min na zestaw, co w skali roku, na samym wydruku daje zysk do ponad 100 roboczodni;
  • kosztach papieru i materiałów eksploatacyjnych, serwisowaniu drukarek itp. (do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie).
Administracja celna, dzięki zastosowaniu podpisu elektronicznego, zredukuje koszty działalności, zwiększając efektywność swej pracy, ponieważ:

  • deklaracje mogą być akceptowane automatycznie, z wykorzystaniem procedur analizy ryzyka;
  • zmniejsza się liczba czynności ręcznych, ograniczając możliwość popełniania błędów;
  • informacja o błędach, wynikach kontroli lub zwolnieniu towarów przekazywana jest automatycznie i znacznie szybciej niż dotychczas zarówno do podmiotów gospodarczych, jak i do innych placówek administracyjnych;
  • zmniejszają się koszty archiwizowania dokumentów, gdyż można je przechowywać w postaci elektronicznej, np. na nośnikach optycznych, których koszt archiwizowania jest niższy od kosztów przechowywania papierów;
  • zmniejsza się czas czynności administracyjnych, a zysk czasowy można przeznaczyć na rzeczywiste procedury kontrolne;
  • zwiększa się szybkość wyszukiwania i kojarzenia danych z różnych dokumentów, co podnosi efektywność kontroli i wykrywania oszustw;
  • możliwa jest znacznie sprawniejsza współpraca między administracją celną a innymi strukturami odpowiadającymi za bezpieczeństwo Polski;
  • radykalnie zwiększają się możliwości analityczne systemu, z możliwością stosowania nowoczesnych technologii analitycznych.

Kiedy następny krok?

Pilotaż systemu e-podpisu w Krakowie i Gliwicach nie oznacza jeszcze, że Ministerstwo Finansów wykorzysta doświadczenia celników w zakresie podpisu elektronicznego. Można raczej domniemywać, że obecność premiera Marka Belki na inauguracji działania tego systemu w fabryce Opla była bardzo nie na rękę Departamentowi ds. Informatyzacji Resortu Finansów, który forsuje własną koncepcję e-podatków. Nawet publiczne zobowiązanie Wiesława Czyżowicza, podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, szefa Służby Celnej, dotyczące kontynuacji prac nad wykorzystaniem e-podpisu w administracji celnej, w ferworze rozpoczynającej się kampanii wyborczej zda się na niewiele, jeśli za słowami nie pójdą czyny. Po pierwsze, Ministerstwo Finansów powinno wreszcie ujawnić politykę w zakresie wdrożenia podpisu elektronicznego. Po drugie, niech wyjaśni, dlaczego chce wydać ponad 1 mld zł na system e-podatki. Wreszcie po trzecie, niech odpowie na pytanie, kiedy zostanie zracjonalizowane zatrudnienie w informatycznych służbach skarbowych, bo jak widać od nadmiaru informatyków w administracji skarbowej nie przybywa pieniędzy.


TOP 200