Cech zdobywców kosmosu

Jaka powinna być polska polityka kosmiczna? Jak zaangażować polski przemysł? Jakie powinny być polskie priorytety?

Jaka powinna być polska polityka kosmiczna? Jak zaangażować polski przemysł? Jakie powinny być polskie priorytety?

Na nawigacji, obrazach Ziemi i łączności satelitarnej można zarobić prawdziwe kosmiczne pieniądze. Wystarczy spojrzeć na rosnącą w oczach sprzedaż urządzeń do nawigacji satelitarnej. Polskie firmy - Geosystems i Imagis oferujące takie systemy nawigacyjne jak AutoMapa czy MapaMap - udowodniły, że można skutecznie konkurować z globalnymi graczami. Ci muszą kupować mapy u wymienionych wyżej firm. Widać też początki boomu na zdjęcia satelitarne. Techmex prowadzi sprzedaż detaliczną obrazowań Ziemi w serwisie geoserwer.pl. Gdy do tego dodamy rosnącą popularność satelitarnych platform cyfrowych (łącznie 3,2 mln abonentów) i firm oferujących Internet szerokopasmowy via satelita, okaże się, że nasz rynek całkiem nieźle sobie radzi z implementacją najnowszych technik satelitarnych i kosmicznych.

W przedsionku

75 mln euro

rząd chciałby przeznaczać na badania kosmiczne, w tym 25 mln euro na program narodowy.

"Względy polityczne i strategiczne, jak autonomia państwa w kluczowej dziedzinie technologii oraz wpływ na kosmiczne programy europejskie, wymagają od nas strategii" - twierdzi Marek Banaszkiewicz, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych PAN. Przemawiają za tym również względy praktyczne - rozwój innowacyjnego przemysłu zaawansowanych technologii oraz szansa na udział w podziale zysków z ich zastosowań.

Europejskie rządy nie skąpią pieniędzy na realizację tej polityki. Nie tylko opłacają wielomilionową składkę w Europejskiej Agencji Kosmicznej, ale również prowadzą samodzielne prace badawczo-rozwojowe. Co powinna zrobić Polska? Czy stać nas na samodzielny program narodowy obok uczestnictwa w ESA? W ocenie Marka Banaszkiewicza, argumentami przeciw są większe koszty i brak pomocnej ręki ze strony tych, co się na tym znają. Za takim rozwiązaniem przemawiają niezależność w określeniu kierunków rozwoju i uzyskanie referencji do działalności w ESA. Przypomnijmy, że na mocy podpisanego porozumienia Polska zadeklarowała, iż dofinansuje polskim firmom i instytucjom związanym z sektorem kosmicznym udział w projektach realizowanych przez ESA w wysokości co najmniej 5 mln euro w ciągu pięciu lat. Nic dziwnego, że na konkurs ogłoszony przez Ministerstwo Gospodarki wpłynęło 47 wniosków projektowych, z czego do ESA przekazano 37. Tamtejsi specjaliści ocenią, które pomysły są warte dofinansowania i mogą dołączyć do międzynarodowych konsorcjów.

Polskie priorytety

"Postawmy na obronność w technikach kosmicznych. To priorytetowa dziedzina. Następnie skupmy się na gospodarce" - uważa poseł Bogusław Wontor (SLD), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przestrzeni Kosmicznej. Inną wizję ma Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny ds. rozwoju Avio Polska, producenta silników lotniczych z Bielska-Białej, który w 2007 r. otrzymał wyłączność na projekt i produkcję części stałej turbiny niskiego ciśnienia do najnowszego modelu Boeinga 747-8. Jego zdaniem musimy "rozpychać się na obrzeżach przemysłu kosmicznego". "Potrzebne są tanie badania kosmiczne. Małe rakiety, małe satelity, małe projekty badawcze. Dobrze wyczuli to Czesi, tworząc niewielkie samoloty dla każdego" - uważa. Znowuż Jacek Studencki, prezes Techmexu, który jest współwłaścicielem stacji odbierającej i przetwarzającej zdjęcia satelitarne, domaga się radykalnych zmian w prawie skutecznie ograniczającym wykorzystanie satelitarnych obrazów Ziemi.

Nasuwa się wniosek, że w polskim programie kosmicznym moglibyśmy się skupić na obserwacjach Ziemi, nawigacji satelitarnej i zarządzaniu kryzysowym. Niektórymi pomysłami uda się zainteresować ESA, na inne trzeba wyłożyć pieniądze samodzielnie. Gorzej, że ESA stosuje zasadę ograniczonego zaufania wobec "uczniów". "Najpierw sprawdzą nas w projektach o niskim zaawansowaniu technicznym. Dopiero zdobywszy zaufanie zostaniemy dopuszczeni do poważniejszych przedsięwzięć, a więc i prawdziwie kosmicznych pieniędzy" - tłumaczy Bartosz Buszke, prezes Polspace i koordynator Polskiej Platformy Technologii Kosmicznych. Możemy jednak okres nieufności skrócić. Niemcy zdecydowały o budowie własnego satelity. "Możemy się na nich wzorować i wysłać polskiego satelitę. Jeśli ten będzie spełniał swoje zadania, to główni gracze uznają nas za wartych współpracy" - dodaje.

Pan od kosmosu

Zręby polskiej strategii kosmicznej przygotowuje Zespół do spraw Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przygotowany dokument "Kierunki rozwoju polskiego sektora kosmicznego" będzie rozpatrywany przez Radę Ministrów w styczniu 2008 r. Na jego podstawie, być może już pod egidą Ministerstwa Gospodarki, powstanie docelowa strategia. Musi ona rozstrzygnąć trzy kwestie: w co chcemy inwestować oraz ile i w jakiej formie prawnej. Na to pierwsze pytanie spróbowaliśmy już odpowiedzieć.

Jeśli chodzi o pieniądze, to wspomniany dokument rekomenduje rządowi, by docelowo (2015 r.): składka obowiązkowa do ESA wynosiła 15 mln euro rocznie, składka dobrowolna - drugie tyle, na program narodowy mielibyśmy przeznaczyć 25 mln euro, a na składkę do Europejskiej Organizacji Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych - 20 mln euro. Pozostaje zatem sprawa, kto powinien realizować strategię kosmiczną i spinać interesy nauki, sektora publicznego i prywatnego. "Jesteśmy w fazie tworzenia struktur zarządzania, opracowania strategii i oceny, jakie środki są potrzebne" - wyjaśnia Jakub Ryzenko, szef Polskiego Biura do spraw Przestrzeni Kosmicznej. W następnej fazie przyjdzie czas na rozwój polskiego przemysłu kosmicznego, w kolejnej nastąpi jego połączenie z przemysłem europejskim.

Tymczasem eksperci zespołu międzyresortowego postulują m.in. aktywizację Polski w ramach realizacji Europejskiej Polityki Kosmicznej (GMES, Galileo). Liczą również na zagwarantowanie budżetu na realizację projektów technologicznych w oparciu o współpracę sektora publicznego i przemysłu. Myślą o inwestycjach zagranicznych w sektorze przemysłu kosmicznego. Proponują również budowę i modernizację infrastruktury badawczo-naukowej i laboratoryjnej oraz zapewnienie kształcenia i stałego uzupełniania kadr inżynieryjnych i naukowych. Nade wszystko oczekują od władz zorganizowania strategii informowania o korzyściach oraz dostępności konkretnych produktów i usług opartych na zastosowaniach satelitarnych.


TOP 200