Cała wiedza w mapie

Czy można zarządzać regionem bez informacji o sieci dróg, strefach ochrony przyrody czy przebiegu gazociągów?

Czy można zarządzać regionem bez informacji o sieci dróg, strefach ochrony przyrody czy przebiegu gazociągów?

W założeniach reformy administracyjnej państwa dla województw rządowo-samorządowych przewidziano rolę unijnych regionów. Na marszałku województwa spoczywa obowiązek przygotowania strategii rozwoju, uwzględniającej m.in. podnoszenie konkurencyjności i innowacyjności gospodarki regionu, zachowanie wartości środowiska kulturowego i przyrodniczego przy uwzględnieniu potrzeb przyszłych pokoleń, a także kształtowanie i utrzymanie ładu przestrzennego.

W tym celu samorząd województwa, prowadząc politykę rozwoju, musi troszczyć się o tworzenie miejsc pracy, utrzymanie i rozbudowę infrastruktury społecznej i technicznej o znaczeniu wojewódzkim, a także promocję walorów i możliwości regionu. W jego gestii leży "pozyskiwanie i łączenie środków finansowych: publicznych i prywatnych, w celu realizacji zadań z zakresu użyteczności publicznej". Innymi słowy, marszałek województwa nie powinien czekać na mannę z nieba, czyli rządowe dotacje, tylko wszędzie, gdzie można (czytaj w Brukseli), ubiegać się o pieniądze na programy wojewódzkie. W praktyce unijnej region jest podstawowym ogniwem uprawnionym do absorpcji najpierw pomocy przedakcesyjnej, a następnie funduszy strukturalnych, w skali kraju szacowanych na 5 mld euro.

Jednak każdy program rozwoju województwa powinien być zobrazowany... na mapie. Ta zaś powstałaby na podstawie informacji z przestrzennych baz danych np. o sytuacji hydrologicznej regionu, zasobach geologicznych czy też planach zagospodarowania miast. Tymczasem każda z tych baz podlega innej instytucji. Ponadto ich opracowania kartograficzne nie zawsze mają postać cyfrową. Jeśli nawet mają, to wykorzystane podkłady mapowe są zdezaktualizowane, np. odzwierciedlają podział administracyjny sprzed trzydziestu lat i niewłaściwy układ odniesień przestrzennych. Jednocześnie konkurencja między przedsiębiorstwami sieciowymi (telekomunikacyjnymi, ciepłowniczymi, wodno-kanalizacyjnymi i gazowymi) spowodowała, że geoinformacja nabrała charakteru strategicznego i jest niechętnie przekazywana nawet do państwowego zasobu geodezyjno-kartograficznego.

Rozsądnym wyjściem z tej sytuacji - przy znacznym rozproszeniu potencjalnych baz geoinformacyjnych - jest budowanie regionalnych systemów informacji przestrzennej jako relacyjnych baz danych, gdzie właściciele baz wzajemnie wymieniają dane. Przykładem tak tworzonego systemu jest Dolnośląski System Informacji Przestrzennej (DSIP).

Jak to się robi na Dolnym Śląsku?

"Środowisko baz relacyjnych zapewnia niezawodny obieg informacji niezbędnej do zarządzania w ramach jednego poziomu, jak również w relacjach centrum - region - poziom lokalny" - twierdzi Robert Pajkert, geodeta województwa dolnośląskiego. "Tylko w tym środowisku dojdzie do decentralizacji ośrodków przetwarzania i dystrybucji danych, ale zarazem będzie możliwe opracowanie jednorodnych interfejsów baz danych SIP".

Według koncepcji DSIP, administratorem wspólnej bazy danych będzie menedżer projektu, czyli właśnie geodeta województwa. Ogniwami stowarzyszonymi staną się urzędy powiatowe, gminne i inne zainteresowane jednostki, które swoje zasoby bazodanowe wniosą w budowę systemu. Pozostali przyszli użytkownicy systemu będą korzystać z udostępnianych baz i opracowań specjalistycznych na zasadach odpłatności za uzyskaną informację. "Zakres informacji tworzącej DSIP można podzielić na obligatoryjny, tj. z góry określony przy tworzeniu systemu np. kataster nieruchomości, oraz fakultatywny, tj. wynikający z aktualnego zapotrzebowania na daną tematykę lub ze specyfiki danego obszaru, który dołączy swoje bazy danych do baz systemu" (np. informacje dotyczące parków narodowych czy złóż surowców naturalnych, występujących na danym terenie - red.) - wyjaśnia Piotr Wyroślak z Wydziału Geodezji i Kartografii Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. "Informacja znajdująca się w systemie będzie przy tym pełna, jednoznaczna, łatwo i szybko dostępna. Ściśle ustalony podział kompetencji i zawarte porozumienia z użytkownikami oraz wymuszona przez system konieczność stałej aktualizacji danych zapewni ich wysoką wartość użytkową". Zdaniem Roberta Pajkerta, w efekcie powstanie hurtownia danych.

System na 10 lat

Budowę DSIP zaplanowano jako ośmioetapowy projekt inwestycyjny. W tym roku rozpoczęto dwuletnie prace nad Projektem generalnym wdrożenia Dolnośląskiego Systemu Informacji Przestrzennej. Wykonawcą jest wrocławska firma Biprogeo SA - twórca założeń wstępnych. Projekt ma określić priorytetowe dziedziny działania DSIP, jego strukturę logiczną i informatyczną oraz wymagania formalnoprawne, niezbędne do funkcjonowania systemu. DSIP będzie prawdopodobnie działał w środowisku Oracle.

Pełną funkcjonalność system osiągnie za 10 lat. Według Biprogeo, orientacyjny koszt ogólny SIP na szczeblu regionalnym wynosi 34,5 mln zł. Zatem średni koszt roczny wdrożenia kształtuje się na poziomie 3,45 mln zł. O ile takie koszty wydają się do udźwignięcia przez budżet wojewódzki, o tyle trudno sobie wyobrazić wdrożenie SIP w powiatach ziemskich i grodzkich bez pomocy środków unijnych. W powiatach musi zostać skomputeryzowana ewidencja nieruchomości (grunty, budynki, lokale), powstać numeryczna mapa zasadnicza, natomiast wieloletnie i coroczne plany zagospodarowania przestrzennego powinny przybrać postać przestrzennych baz danych. Część tych zadań wynika z planu budowy skomputeryzowanego katastru, ale na pozostałe bazy trzeba szukać dodatkowych pieniędzy.

Jakie są potrzeby i możliwości informacyjne województwa dolnośląskiego, okaże się na początku 2002 r. po audycie wszystkich tematycznych baz danych regionu, prowadzonych w systemach informatycznych. Jednocześnie zostanie przeprowadzona inwentaryzacja zasobów teleinformatycznych w jednostkach administracji publicznej do szczebla powiatowego włącznie. Zostaną też uwzględnione instytucje i firmy posiadające bazy danych istotne dla regionu.

"W niedalekiej przyszłości inwestor, który będzie chciał zbudować fabrykę np. koło Dzierżoniowa, poprzez internetowy serwis DSIP sprawdzi, czy dany teren należy do Skarbu Państwa czy właściciela prywatnego" - roztacza wizję Piotr Wyroślak. "Dzięki DSIP dowie się, czy są tam planowane strefy ochrony przyrody, które mogłyby mu uniemożliwić inwestycję. Pozna strukturę geologiczną okolicy. Będzie mógł zażądać naniesienia na mapie przebiegów linii energetycznych i telekomunikacyjnych". Zdaniem Piotra Wyroślaka, aktualność systemu będzie zależeć od dobrej współpracy z przedsiębiorstwami sieciowymi i instytucjami współtworzącymi DSIP. W tym układzie Urząd Marszałkowski stanie się łącznikiem między klientem a różnego rodzaju instytucjami, zapewniając spójność danych.

Na razie samorządowcom pozostaje sprawdzona forma zdobywania informacji: telefonowanie do osób, które prowadzą w poszczególnych instytucjach bazy danych.


TOP 200