Bez odbioru

Jednym z fundamentów szybkiej ekspansji Internetu jest wypracowana przez jego twórców i działająca do dzisiaj formuła współpracy. Dzięki niej decyzje dotyczące wprowadzanych regulacji i standardów osiągane są na drodze konsensusu i weryfikacji nowych rozwiązań w praktyce.

Jednym z fundamentów szybkiej ekspansji Internetu jest wypracowana przez jego twórców i działająca do dzisiaj formuła współpracy. Dzięki niej decyzje dotyczące wprowadzanych regulacji i standardów osiągane są na drodze konsensusu i weryfikacji nowych rozwiązań w praktyce.

Ten model internetowej współpracy nie okazał się jednak uniwersalny. W polskiej odnodze sieci globalnej właściwie nie istnieje. To największa słabość naszego Internetu i najpoważniejsze zagrożenie na przyszłość. Wina spoczywa w dużej mierze po stronie Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, najstarszego polskiego operatora, który nigdy nie potrafił nawiązać dialogu ze społecznością użytkowników Internetu.

NASK wskazuje na brak partnerów, chętnych do podjęcia takiego dialogu i po części ma w tym rację. Polska Społeczność Internetu, organizacja, która mogła stać się naszym odpowiednikiem Internet Society, pogrążyła się w maraźmie. Za stan uwiądu, w którym się teraz znaduje, odpowiedzialni są po części wszyscy polscy internauci. Zabrakło bowiem tych, którzy chcieliby poważnie, a nie tylko werbalnie zaangażować się w działalność polskiego Internet Society. Nie udało się namówić firm informatycznych do współpracy i pomocy finansowej, co stanowi podstawę działalności ISOC. Zlekceważono potrzebę dywersyfikacji i lokalizacji działań, co stało się jednym z kluczowych elementów decydujących o sukcesie Internet Society.

W efekcie działania i decyzje dotyczące ważnych spraw w polskim Internecie nie są podejmowane na drodze internetowego konsensusu. Pojawić się mogą co najwyżej gniewne listy w grupach dyskusyjnych, jak miało to miejsce na przykład po wprowadzeniu przez NASK opłat za utrzymywanie internetowych domen. Pozostajemy na marginesie internetowego świata i nasz głos ma minimalne znaczenie.

Na konferencję INET '98 z Polski zgłosił się przedstawiciel Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej i trzech reprezentantów środowiska naukowego, ale - co charakterystyczne - nie było nikogo ze strony polskich usługodawców internetowych czy tak znaczącego operatora, jak Telekomunikacja Polska SA.

Przemysław Gamdzyk