BYOD nowym czarnym tego sezonu?

Rok 2013 stał się na świecie rokiem BYOD. I to mimo braku jakiegoś szczególnego przełomu technologicznego, czy prawnego. Zwyczajnie, działy IT przestały opierać się przed konsumeryzacją w biznesie i chęcią korzystania przez pracowników z jednego urządzenia, a nie floty telefonów, laptopów i tabletów.

Rok 2013 stał się na świecie rokiem BYOD. I to mimo braku jakiegoś szczególnego przełomu technologicznego, czy prawnego. Zwyczajnie, działy IT przestały opierać się przed konsumeryzacją w biznesie i chęcią korzystania przez pracowników z jednego urządzenia, a nie floty telefonów, laptopów i tabletów.

To wszystko mimo, iż końcówka 2012 i początek 2013 roku wcale nie zdradzały odwzajemnionej chęci działów IT w dużych firmach. Jeśli już dochodziło do wdrożenia BYOD, zwykle w celu utrzymania bezpieczeństwa przedsiębiorstwa kierowano się polityką zerowego zaufania. Zakłada ona, że każde obce urządzenie w firmowej sieci to potencjalne zagrożenie i najsłabsze ogniwo. Przed włączeniem w program BYOD często nakłaniano pracowników do podpisywania porozumień uzupełniających, na mocy których pracodawca zyskiwał prawo do wglądu w telefon użytkownika... i to nie tylko w firmowe pliki. To wszystko, jak sugerują badania Aberdeen Group głównie ze względu na troskę o bezpieczeństwo firmy, po części jednak też żeby zwyczajnie zniechęcić pracowników do przechodzenia do modelu BYOD.

Zobacz również:

  • Aktualizacja Microsoft Defender rozwiąże duże zagrożenie bezpieczeństwa dla BYOD

Jak jednak twierdzą rynkowi eksperci, pracownicy nieprzerwanie chcą, a czasem i domagają się modelu BYOD. Mimo braku przełomu technologicznego w 2013 roku udało się uspokoić zarówno naciski pracowników jak i obawy działów IT, i sięgnięto po konkretne rozwiązania. Okazało się, że można osiągnąć konsensus. Wystarczy tylko przejrzeć rynkowe oferty. Żeby zachować kontrolę nad bezpieczeństwem firmowych danych nie trzeba bowiem odwoływać się do zasady zerowego zaufania, albo przeskakiwać w drugą skrajność, zwalniając dział IT i oddając pełnię decyzji w ręce pracowników. Istnieją pośrednie rozwiązania.

W 2013 roku, jak wszyscy powtarzają, niespodziewanie - ponieważ taką obawę powtarzano jak mantrę - nie wypłynęła żadna afera z wyciekiem danych (z telefonu nieostrożnego pracownika) w roli głównej. To dodatkowy argument na korzyść modelu BYOD, który pomógł skruszyć rezerwę firmowych speców od IT.

To ważne, ponieważ jak wynika z badania agencji Forrester, do modelu BYOD, jeszcze rok temu wiązanego tradycyjnie ze smartfonami, obecnie wchodzi coraz więcej innych kategorii produktowych. Wśród tabletów oczywiście dominują iPady, ale ponoć androidowa ofensywa może już niedługo zmienić ten stan rzeczy. Wiele oczekuje się też od tabletów z systemem Windows 8. Całkiem przy okazji, rzeczywistością stają się pracujące w tym modelu także laptopy. Tu jednak trudno się dziwić. Wstrzymywanie wymiany floty firmowych PCtów mogło doprowadzić do sytuacji, w której pracownicy wolą używać własnych - cieńszych i szybszych laptopów, niż nosić ze sobą stare notebooki wymagające podłączenia do stacji dokującej.

Co oczywiste, nie wszystkie firmy przeszły do modelu BYOD. Nie można nawet mówić o masowym ruchu w tym kierunku. Nie do wszystkich przemawiają argumenty za wdrożeniem. Te są w większości niemierzalne, albo trudno mierzalne. Całkiem realne są natomiast koszty wdrożenia.

Z drugiej strony, jak wynika z niedawno opublikowanego badania, w 2013 roku równolegle z rozwojem BYOD, wzrosły też zakupy telefonów dokonywane przez przedsiębiorstwa. Oznaczać to może odwrót od mody na własny telefon podłączony do systemów firmy, albo zwyczajnie wymianę istniejącej już floty na nowszą. Prawdziwy kierunek i dynamikę BYOD pokaże dopiero w 2014. W tym roku może uda się także w wielu miejscach uregulować te kwestię prawnie.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200