Awantura o DOS 6.0

Microsoft żąda od swoich dealerów, żeby sprzedawali DOS 6.0 po 49,99 USD. Wielu sprzedawców twierdzi, że za taką cenę będą musieli dokładać z własnej kieszeni.

Microsoft żąda od swoich dealerów, żeby sprzedawali DOS 6.0 po 49,99 USD. Wielu sprzedawców twierdzi, że za taką cenę będą musieli dokładać z własnej kieszeni.

Jako minimum żądają ceny 59,95 USD. Microsoft utrzymuje cenę hurtową w tajemnicy, a niektórzy dealerzy twierdzą nawet, że takiej ceny po prostu nie ma, ponieważ producent sprzedaje DOS 6.0 różnym detalistom po różnej cenie. Kilku dealerów ujawniło, że udało im się uzyskać cenę 44,92 USD od Microsoftu. Teraz muszą żądać od klientów blisko 60 USD za pakiet, aby pokryć cenę transportu, marketingu i sprzedaży detalicznej. Dodatkowym powodem niezadowolenia stała się informacja zamieszczona w marcu br. w biuletynie Microsoftu, która ustalała cenę detaliczną na poziomie 77,99 USD. W oparciu o tę cenę dealerzy podjęli szeroką akcję marketingową. Wysłali listy do milionów użytkowników dawniejszych wersji DOS-u, zakupili przestrzeń wystawową do reklamy DOS 6.0, itd. Popyt został nakręcony w błyskawicznym tempie. Sprzedawcy spodziewali się szybkich zysków. Dziś jednak Microsoft określa zapowiedź ceny w biuletynie jako "błąd administracyjny" i dealerzy znaleźli się między młotem a kowadłem. Klienci żądają nowego DOS-u po niskiej cenie, Microsoft popiera ich żądania, a tymczasem pieniądze na reklamę zostały wydane i jakoś muszą się zwrócić. Microsoft komentuje tę sytuację ze stoickim spokojem: "Na upgrade'ach się nie zarabia. Służą one do przyciągnięcia klienta. Sprawny sprzedawca wykorzystuje tę okazję, by sprzedać coś dodatkowego i w tym dodatkowym zakupie tkwi jego zysk." Jakby tego było mało, po ukazaniu się DOS 6.0 Microsoft ogłosił, że przygotowywane Windows NT nie będą w stanie obsługiwać zbiorów poddanych kompresji przy pomocy DOS 6.0. Nowe "okna" będą więc musiały pracować pod starym DOS-em. Dealerzy obawiają się teraz spadku popytu.


TOP 200