Architektura wagi ciężkiej i lekkiej

Przełożenie zwrotnicy kolejowej wymaga przede wszystkim siły.

Po pierwsze, by przemieścić tony tworzących zwrotnicę szyn, a po drugie i ważniejsze, by utrzymać zadaną pozycję w trakcie brutalnego dla zwrotnicy przejazdu pociągu. Poza tym, gdy przyjrzeć się dokładniej, w zwrotnicach sterowanych zdalnie, poza wspólnym cięgłem przesuwającym szyny (iglice), każda z nich ma jeszcze jakieś jedno swoje cięgło. Od tych właśnie cięgieł zależy bezpieczeństwo - potwierdzają one, osobno dla każdej iglicy, fakt osiągnięcia żądanej pozycji, co może przecież nie nastąpić w wyniku np. oblodzenia, uszkodzenia czy wandalizmu. Bez tego potwierdzenia nie da się otworzyć przejazdu, czyli zmienić na inne czerwonego światła na semaforze.

A cała ta konstrukcja to jeden tylko z poziomów wielowarstwowej architektury bezpieczeństwa ruchu kolejowego, w czym znaczący udział mają komputery. Działaniu służącego temu systemu można było się przyjrzeć podczas tegorocznych Dni Techniki Kolejowej (17-18 czerwca) w Centrum Sterowania na stacji Poznań Główny. Od kilku lat działa tam system informatyczny niemieckiej firmy Thales, za którego pomocą z jednego miejsca pięć osób steruje ruchem kolejowym na prawie 30-kilometrowym szlaku. Wcześniej, z zastosowaniem urządzeń mechaniczno-elektrycznych (których fragmenty pozostawiono w Centrum jako pamiątkę), te same czynności wykonywało 50 osób, rozproszonych po różnych posterunkach. Nietrudno sobie wyobrazić wiążące się z tym same choćby tylko problemy komunikacyjne.

Praca w Centrum przypomina trochę kontrolę ruchu lotniczego. Pierwszy kontroler przejmuje pociąg - jadący np. z Warszawy do Berlina - w Swarzędzu i prowadzi go do stacji Poznań Wschód, gdzie dostaje się on pod opiekę odpowiedzialnego za tzw. Głowicę Północną stacji Poznań Główny. Dalej jest Głowica Południowa i kontroler wyprowadzający pociąg aż do stacji Poznań Junikowo. Ze stacją o największym w Polsce (poza Warszawą) ruchu pasażerskim pośrodku.

Cała komunikacja Centrum ze światem zewnętrznym odbywa się przez radio i telefon, a sterowanie ruchem obsługuje własna sieć, bez styku z Internetem, co m.in. uniemożliwia próby wpływu z zewnątrz. Najważniejsze jest bezpieczeństwo, a dopiero potem idzie sprawność ruchu. System nie tylko blokuje ewentualne błędne decyzje kontrolera, ale bierze również pod uwagę sygnały zwrotne, potwierdzające wykonanie jego decyzji i pozwalające śledzić ruch na torach. Kontrola w systemie jest rozciągnięta na kilka wzajemnie się sprawdzających poziomów, więc ewentualny błąd na jednym z nich jest i tak korygowany na innym. Można powiedzieć, to względy bezpieczeństwa decydują tu o architekturze.

Zupełnie inaczej wyglądało to dzień wcześniej, na kolejnym, dorocznym Dniu Otwartym w siedzibie firmy TechniSat w Obornikach Śląskich, gdzie tematem była czysta przyjemność słuchania i oglądania. Pośród licznych zaprezentowanych tam nowości wyróżniał się odbiornik telewizyjny nie tylko z podwójnym kompletem głowic odbiorczych, ale i z pełnym dostępem do Internetu. Uzupełnieniem tego ostatniego będzie na jesieni tzw. klient poczty elektronicznej, z którego skorzystanie będzie wymagać tylko wymiany oprogramowania (poza Internetem TechniSat ma w tym m.in. celu własny kanał satelitarny). Jakby komu było mało - w już i tak skomplikowaną architekturę sprzętowo-programową tego hybrydowego telewizora - wbudowano jeszcze funkcję do wyboru klienta lub serwera domowej sieci (Ethernet lub Wi-Fi), co czyni z niego prawdziwy kombajn medialny, pozwalający odtwarzać obraz i dźwięk z dowolnego w tej sieci źródła, w większości znanych formatów. Jak ktoś znudzi się telewizją, ma jeszcze funkcję radia internetowego. Za klawiaturę może służyć pilot (tryb SMS-owy), może ona być wirtualna, ale również realna i bezprzewodowa.

Zaskakująco wygląda lista ulubionych, na której strony internetowe koegzystują z programami telewizyjnymi. Przeglądarka to Opera, a system operacyjny - Linux.

Wracając do spraw bezpieczeństwa, kiedy będą pierwsze włamania do telewizorów? Bo że w ogóle kiedyś będą - nie wątpię.


TOP 200