Aktywne poszukiwanie pracy

Informatyk i doświadczony programista komputerowy poszukuje pracy od 2 lat. Po zlikwidowaniu jego instytucji przeszedł na zasiłek dla bezrobotnych, który pobierał przez rok.

Informatyk i doświadczony programista komputerowy poszukuje pracy od 2 lat. Po zlikwidowaniu jego instytucji przeszedł na zasiłek dla bezrobotnych, który pobierał przez rok.

Był to rok błogiego spokoju, gdyż zasiłki były wówczas wyższe niż obecnie i w związku z tym jego aktywność w poszukiwaniu pracy była minimalna. Ograniczała się do czytania ogłoszeń w prasie i 1-2 telefonów w tygodniu, w przypadku szczególnie interesujących anonsów. Ponieważ nikt nie proponował mu kokosów, przynajmniej na początku, wolał pozostawać na utrzymaniu ZUS i częściowo swojej żony. Nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie niesie długotrwały stan bezczynności. Po rocznej przerwie w pracy zawodowej był człowiekiem z częściowo porażoną wolą i z wewnętrznym przekonaniem, że do niczego się nie nadaje. Ponieważ nie potrafi już tego maskować w rozmowach z potencjalnymi pracodawcami, pozostaje nadal bez pracy i - niestety - bez zasiłku.

Takich przypadków w każdym zawodzie jest dziś w Polsce dziesiątki, a może setki tysięcy. Przypomnijmy, że liczbę bezrobotnych szacuje się w naszym kraju na ok. 3 mln. Są rejony, gdzie zaledwie co druga osoba w wieku produkcyjnym ma stałe zatrudnienie. Skutki społeczne tego zjawiska są wręcz zatrważające. Jesteśmy świadkami skokowego wzrostu przestępczości i rozchwiania postaw wśród młodzieży, która po ukończeniu szkół średnich i wyższych nie znajduje żadnego zatrudnienia. Następuje pauperyzacja znacznej części społeczeństwa i powszechne poczucie ustawicznej degradacji.

Ponieważ władze państwowe zbyt długo przypatrywały się temu obojętne, wierząc w teorię pozytywnego oddziaływania bezrobocia na jakość pracy i produkcji, zrodziła się oddolna inicjatywa przeciwdziałania negatywnym zjawiskom związanym z masowym bezrobociem.

Powstają kluby aktywnego poszukiwania pracy, zrzeszające ludzi, którzy nie chcą bezczynnie czekać do końca przysługiwania im zasiłku, ani przedwcześnie rezygnować z dalszej kariery zawodowej.

- Nie ma nic gorszego niż samotność ludzi bezrobotnych - powiedziała psycholog Katarzyna Zalewska z Klubu Aktywnego Poszukiwania Pracy (w skrócie: Job Club) na Mokotowie, który ma swoją siedzibę przy ul. Malczewskiego 52 (obok Polskiego Radia). Klub działa od połowy kwietnia br. i mimo skromnych warunków lokalowych, zaprasza bezrobotnych, szukających moralnego wsparcia i fachowej pomocy, nie tylko z Mokotowa. Można tam przede wszystkim porozmawiać z psychologiem w gronie podobnych sobie osób, borykających się z takimi samymi problemami. Wymiana doświadczeń ustrzec może przed popełnianiem tych samych błędów i dodać tak potrzebnej

otuchy w trudnym okresie życia.

W ramach działalności klubowej prowadzone są bezpłatne szkolenia bezrobotnych w zakresie sposobów i metod skutecznego poszukiwania pracy. Poniewaz nie jest to sprawa ani łatwa, ani prosta, kurs dla kilkunastu osób trwa 2,5 tygodnia. W pierwszej jego części odbywa się psychologiczna terapia grupowa, w czasie której bezrobotni analizują swoje predyspozycje zawodowe i szukają w sobie takich cech osobowości, które pozwoliłyby im na ewentualną zmianę zawodu. Zajęcia prowadzą doświadczeni psycholodzy, specjaliści od analizy osobowości i organizacji pracy. Potrafią skutecznie doradzić i przede wszystkim wzmocnić poczucie wartości własnej bezrobotnego, rozchwiane często po wielu nieudanych próbach znalezienia pracy.

W drugiej części szkolenia, bardziej praktycznej, odbywają się treningi poszczególnych technik poszukiwania pracy. Tu dopiero można się przekonać, jak ważna jest np. odpowiednia autoprezentacja w czasie rozmów z pracodawcami. Ten wstępny element, nieumiejętnie przeprowadzony, bywa często ostatnim i jakże frustrującym doświadczeniem bezrobotnego. Czasem potknięcia następują na etapie pisania aplikacji, podań i życiorysów. To też trzeba umieć, by zrobić odpowiednie wrażenie na potencjalnym pracodawcy. Ponieważ jest duże zainteresowanie tymi tematami, będziemy o nich pisać w naszym cyklu "Giełda pracy".

"Skuteczność szkolenia w naszym klubie jest dość duża"- mówi Katarzyna Zalewska. "Ponad połowa uczestników zajęć grupowych znajduje pracę bezpośrednio po przeszkoleniu, pozostali korzystają nadal z porad indywidualnych. Ma to dla nich ogromne znaczenie, gdyż nie czują się zagubieni w swojej samotności i przygnieceni problemami, których sami nie byliby w stanie udźwignąć".

Bezrobotny informatyk, o którym pisałem na początku, nie wiedział, że Job Club znajduje się 2 przystanki autobusowe od jego domu. Jakże przypomina to prawdę o częstej "samotności w tłumie". Wiadomość o działalności klubu potraktował jako ostatnią deskę ratunku dla siebie i swojej rodziny. Jestem przekonany, że pomoc klubowa w tym wypadku będzie skuteczna, gdyż problem strukturalnego bezrobocia - na szczęście - informatyków jeszcze nie dotyczy. Co nie znaczy, że wszyscy łatwo mogą znaleźć atrakcyjną pracę. Często problem tkwi bardziej w psychice człowieka, niż w trudnej sytuacji zewnętrznej. Niestety, dotyczy to znacznej liczby bezrobotnych, którzy poddali się błogiemu stanowi bezrobocia "na zasiłku" i pozostają w nim zbyt długo.


TOP 200