Akademickie torpedy

Załóżmy, że śmigłowiec wytropił na wysokości Helu okręt podwodny. Zrzuca radiopławę, oznaczając jego kurs, i przekazuje dane do jednostki nadwodnej. Dzieje się to na ekranach monitorów stanowiska symulacyjnego śmigłowca. Jednostka Zwalczania Okrętów Podwodnych rozpoczyna przygotowanie do ataku torpedowego. Operator stacji hydroakustycznej ustala kurs okrętu podwodnego i przekazuje je automatycznie lub ustnie na stanowisko torped. Na rozkaz dowódcy następuje wystrzelenie torped. Tylko instruktor może potwierdzić skuteczność trafienia. Oczywiście, szkoląca się załoga okrętu podwodnego ma prawo stosować uniki, "wyłączać silniki", słowem postępować, tak jak w czasie prawdziwych ćwiczeń na morzu. Może to znacznie utrudnić ustalenie właściwych danych co do użycia uzbrojenia przez atakujący okręt.

Gdyński symulator broni podwodnej pozwoli sprawniej przeszkolić podchorążych w sztuce operacyjnej. Jednocześnie jego autorzy zakładają, że symulator posłuży "zgrywaniu" załóg jednostek MW w obsłudze urządzeń pokładowych i systemów uzbrojenia. Na ekranie nic nie kosztuje wysłanie jednej torpedy za drugą. Inaczej jest w rzeczywistości.

Gry wojenne

W Akademii Marynarki Wojennej powstał również Komputerowy Symulator Działań Sił Morskich. Pozwoli on symulować działania bojowe na poziomie jednoszczeblowego, dwustronnego ćwiczenia dowódczo-sztabowego.

Oprogramowanie symulatora zostało zainstalowane na 10 komputerach PC z procesorem Pentium, połączonych siecią, działającą pod kontrolą systemu QNX. Kierownik i obserwatorzy ćwiczenia śledzą jego przebieg na dużym ekranie, dzięki podłączonemu wideoprojektorowi. W razie potrzeby historia manewrów może być zapisana i później poddana analizie.

Istotną cechą symulatora jest możliwość ustalenia dowolnej sytuacji taktycznej, uniezależnienie jej od istniejącego stanu MW (można ćwiczyć, mając do dyspozycji chociażby lotniskowce) i teatru działań wojennych. W tym przypadku wystarczy zmienić mapę Bałtyku na mapę Morza Śródziemnego, co pozwoli np. symulować obronę wybrzeża Włoch. Twórcy systemu podkreślają, że z chwilą wejścia do NATO, ich praca nie będzie wymagała radykalnych zmian. System jest elastyczny, zgodny z systemem dowodzenia MW i otwarty na inwencję ćwiczących. Dzięki temu może zostać przystosowany do każdego komputerowego symulatora edukacyjnego.

Morskie ratownictwo

Oba opisane symulatory są systemami typowo szkoleniowymi i powstały w Zakładzie Wiedzy Morskiej i Ratownictwa AMW. System Poszukiwań Ratowniczych na Morzu jest przeznaczony do działań rzeczywistych i działa już w Marynarce Wojennej. Wchodzi w skład zautomatyzowanego systemu dowodzenia MW, którego zadania zawarte są w rozmowie z szefami Zespołu Informatyki MW.

Marynarka Wojenna wspomaga cywilny system ratownictwa morskiego, gdy sytuacja przerasta jego możliwości organizacyjno-techniczne. Ponadto trzeba pamiętać o wojskowym aspekcie sprawnego systemu ratownictwa. W czasie potencjalnego konfliktu zbrojnego, albo chociażby podczas ćwiczeń, bardziej liczy się uratowanie pilota lub załogi okrętu niż samej jednostki, którą można zbudować, lecz nie obsadzić wykwalifikowaną kadrą. Udział MW w systemie ratownictwa morskiego pozwala zatem na co dzień sprawdzać skuteczność jej systemu dowodzenia i utrzymywać sprawność operacyjną.

System Dowodzenia MW opiera się na bazie danych, która pozwala uzyskać natychmiast informacje o potencjalnych zagrożeniach dla naszego państwa na Bałtyku. Szczególnie złożone procesy informacyjne i kalkulacyjne są na tyle zautomatyzowane, że pozwalają podejmować decyzje operacyjno-taktyczne. Tak działa zautomatyzowane stanowisko dowodzenia ratownictwem MW RP. Pracuje na komputerze INDY firmy Silicon Graphics, który umożliwia obrazowanie zmieniających się danych na mapie Bałtyku i wybrzeża w czasie rzeczywistym.

Gdy do którejś z jednostek MW dotrze sygnał S.O.S, system ustali automatycznie wszystkie informacje, potrzebne do podjęcia akcji. Operator na podstawie informacji z odpowiedniej bazy danych będzie znał liczbę jednostek gotowych do akcji ratowniczej, warunki hydrometeorologiczne i prognozy oraz będzie mógł poznać dane o obiekcie wzywającym pomocy. Na mapie zostanie wyznaczony kurs i przybliżona długość rejsu dla poszczególnych jednostek, zależny od wytoczonego obszaru poszukiwań. Znana z bazy danych wydajność zaangażowanych w akcję jednostek przyczyni się do podziału obszaru poszukiwań na podobszary, który ułatwia poszukiwanie rozbitków.

Według twórców systemu, jego użytkowanie pozwala na skrócenie czasu uruchomienia akcji ratowniczej i lepszego użycia dostępnych w danym momencie sił. Dzięki temu wzrasta szansa na uratowanie ludzi.

<hr size=1 noshade>Za pomoc przy powstawaniu artykułu serdecznie dziękuję: Szefowi Oddziału Naukowego AMW kmdr. dr. hab. inż. prof. Leszkowi Piasecznemu; autorom symulatora broni podwodnej: kmdr. w st. spocz. dr. inż. prof. Stanisławowi Kurpielowi, kmdr. dr. hab. inż. prof. Stefanowi Pejasowi, kmdr. dr. inż. Jerzemu Kulisiowi; autorowi Symulatora Działań Sił Morskich: kmdr. dr. hab. inż. prof. Andrzejowi Statecznemu; autorowi Systemu Poszukiwań Ratowniczych na Morzu: kmdr. dr. inż. Maciejowi Drogosiewiczowi.