600 tys. szefów i ich doradców odwiedza CeBIT

Liczba gości tego głównego światowego przeglądu najnowszych technik informatycznych stale rośnie. W 1989 r. przekroczyła pół mln, a od dwóch lat w dniach CeBIT-u populacja miasta i jego okolic podwaja się. W 1993 r. targi odwiedziło 660 tys. gości (rok wcześniej - 648 tys.), w tym 102 tys. (91,500) z zagranicy.

Liczba gości tego głównego światowego przeglądu najnowszych technik informatycznych stale rośnie. W 1989 r. przekroczyła pół mln, a od dwóch lat w dniach CeBIT-u populacja miasta i jego okolic podwaja się. W 1993 r. targi odwiedziło 660 tys. gości (rok wcześniej - 648 tys.), w tym 102 tys. (91,500) z zagranicy.

Nie mogąc kwestionować największej skali jarmarku hanowerskiego, niektórzy konkurenci (zarówno niemieccy jak i zagraniczni) głoszą tezę, że ich imprezy są bardziej profesjonalne. Organizatorzy CeBIT-u odpowiadają na to, że - jak wynika to z ich danych, gromadzonych pod kontrolą niemieckiego Stowarzyszenia Weryfikacji Statystyk Targowych i Wystawienniczych (FKM) - w ub.r. ok. 180 tys. Gości należało do grupy szefów (od kierowników sekcji w zakładach i instytucjach po dyrektorów generalnych wielkich zakładów i korporacji) a ok. 420 tys. to ludzie z grupy doradców bądź decydentów w sprawach zakupów. O profesjonalność troszczą się przede wszystkim sami wystawcy oraz organizatorzy największego forum dyskusyjnego informatyki, które jest nieodłączną częścią CeBIT-u i którego skala również nie ma sobie równej.

W okresie targów wszystkie drogi, nie tylko z całej Europy, prowadzą do Hanoweru (m.in. czartery lotnicze i autobusowe, specjalne wagony kolejowe), zaś w Hanowerze - na tereny CeBIT-u. Przy obsłudze targów pracuje przeszło 60 tys. osób. Gospodarze zapewniają, że nikt z przyjezdnych nie znajdzie się bez dachu nad głową, nawet jeśli wcześniej nie zdołał dokonać rezerwacji.

Z roku na rok zwiększa się również liczba zwiedzających z Polski. W 1992 r. było ich 1900, a w r.ub. - 2550. Wśród nich jest grupa stałych profesjonalnych bywalców CeBIT-u, szefów mniejszych firm, które już przed laty odkryły, że niekoniecznie trzeba mieć własne stoisko, aby w Hanowerze znaleźć korzystnego partnera. Biznesmeni ci starają się o jak najwcześniejsze zdobycie katalogu (przeszło 2 tys. str.), który dokładnie studiują i wg niego wyznaczają trasy swoich łowów.

Dla tych, którzy rzadko jeżdżą do Hanoweru dogodną formą wyprawy są wyjazdy organizowane przez różne biura podróży, m.in. przez warszawskie Jointex (tel. 621 72 68) i Holiday Travel (tel. 25 95 01). Usługi obejmują przejazdy autokarem do Hanoweru i z powrotem, zakwaterowanie, częściowe wyżywienie, transport na targi w rejonie Wielkiego Hanoweru. Z nadesłanych prospektów (grudniowych) wynika, że Jointex za dwudniowy pobyt na targach liczy 3,950 tys. zł + 7% VAT, a za trzydniowy - 4,650 tys. zł + 7% VAT. Holiday Travel za trzydniowy pobyt na targach wyznaczył stawkę 4,600 tys. Zł (z VAT-em ale bez kolacji) bądź 5,200 tys. z kolacjami. Stawki nie obejmują biletów wstępu na targi. Te zaś można nabyć już teraz w warszawskim Przedstawicielstwie Targów Hanowerskich (mgr Zdzisław Geppert, tel. 660 05 05) po cenie ulgowej 26 DM za wstęp jednodniowy (w kasie targów - 32 DM) lub ośmiodniowy bilet stałego wstępu za 75 DM (w kasie - 100 DM). O tym, że w Niemczech także jest inflacja świadczy porównanie cen obecnych z tymi sprzed roku. W 1993 r. jednodniowy bilet w kasie kosztował 26 DM a okresowy - 62 DM. Katalog drukowany kosztuje obecnie 33 DM (przed rokiem - 30 DM).


TOP 200