50 lat napędów taśmowych

W grudniu 2002 r. minęło 50 lat od premiery pierwszego napędu do zapisu danych na taśmie magnetycznej. Zaprezentowany wówczas przez IBM model streamera 726 zapisywał informacje z gęstością 100 bitów na cal, wykorzystując umieszczoną na szpuli taśmę magnetyczną opracowaną przez 3M. Na jednej taśmie można było zapisać do 2 MB.

W grudniu 2002 r. minęło 50 lat od premiery pierwszego napędu do zapisu danych na taśmie magnetycznej. Zaprezentowany wówczas przez IBM model streamera 726 zapisywał informacje z gęstością 100 bitów na cal, wykorzystując umieszczoną na szpuli taśmę magnetyczną opracowaną przez 3M. Na jednej taśmie można było zapisać do 2 MB.

Z okazji tej rocznicy ZETO Łódź, we współpracy z IBM i Imation - do której należy dział 3M wytwarzający taśmy magnetyczne - zorganizowało konferencję Taśma magnetyczna - 50 lat innowacji w obszarze IT, poświęconą historii i trendom rozwoju technologii taśm magnetycznych. Patronem medialnym konferencji był Computerworld.

Mimo że w ostatnich latach dość często pojawiały się opinie, iż technologia pamięci taśmowych jest przestarzała i zbliża się jej kres, użytkownicy wciąż kupują streamery, a producenci inwestują w ich rozwój. Pojedyncze kasety LTO lub SDLT umożliwiają obecnie przechowywanie do 500 GB danych. W przyszłym roku gęstość zapisu ma umożliwić na kasecie zapis 1 TB danych.

"Z technologicznego punktu widzenia nie ma problemów z utrzymaniem w najbliższych latach dalszego wzrostu gęstości zapisu o 60-100% rocznie" - uważa Christian Zins z Imation. "Technologie zapisu na taśmach magnetycznych będą rozwijać się przez co najmniej 10 kolejnych lat" - dodaje Dick Replogle z IBM. Producenci streamerów i taśm największe nadzieje na wzrost sprzedaży wiążą ze zwiększaniem liczby informacji elektronicznych, która obecnie sięga poziomu 1,5 exabajta (1,5x1018 bajtów) na rok i rośnie ekspotencjalnie.

Należy jednak zauważyć, że systematycznie maleje znaczenie sprzętu w kalkulacji kosztów wdrożenia systemów pamięci masowych (nie tylko taśmowych). Obecnie jest on na poziomie zaledwie 10%. Lwią część natomiast stanowią koszty oprogramowania i zarządzania systemami.


TOP 200