Życie jak w komputerze

Wśród układów komputerowych zaczęły się niesnaski. Zżerała je ambicja, więc każdy za najważniejszego chciał uchodzić. Ale żeby liderem zostać, trzeba się wykazać, przynajmniej teoretycznie. Dlatego każdy postanowił pokazać swą przewagę nad rywalami oraz to, że jest pępkiem tego świata.

Wśród układów komputerowych zaczęły się niesnaski. Zżerała je ambicja, więc każdy za najważniejszego chciał uchodzić. Ale żeby liderem zostać, trzeba się wykazać, przynajmniej teoretycznie. Dlatego każdy postanowił pokazać swą przewagę nad rywalami oraz to, że jest pępkiem tego świata.

System obstawał, że jako generalny zarządca trzyma wszystko w garści i cała ekipa tańcuje, jak on zagra. Procesor, oczywiście, wystawił mu kontrę twierdząc, że system może dyrygować, jeśli ma kim, ale bez procesora nic mu z tego nie wyjdzie. Pamięć także nie miała zamiaru milczeć i stwierdziła, że oni obaj nie mają nic do roboty bez jej udziału. Najgorzej w tych utarczkach wydawała się pozostawać pozycja dysku, który niejako przedmiotowo był zawsze traktowany. Mimo wszystko zechciał zasygnalizować swoją rangę, twierdząc, że bez jego gospodarki magazynowej całe towarzystwo nie jest funta kłaków warte. Karta sieciowa jak zwykle nie wiedziała co wymyślić, podparła się więc argumentem, że ona utrzymuje kontakty zagraniczne, bez których w aktualnych realiach nie ma mowy o istnieniu. Na to wszystko odezwały się wreszcie bity. Twierdziły zgodnie i buńczucznie, że one są źródłem wszystkiego. Jako masy pracujące nie życzą sobie, aby ktokolwiek zgarniał zasługi dla siebie bez uwzględniania ich roli. Poza tym jest ich najwięcej, stanowią więc najistotniejszą siłę i mądrość układu. Gdy ich braknie, nic nie będzie działało jak należy - ani system, ani cała reszta ekipy. Utrzymywały, że wszędzie mają swoich przedstawicieli i w każdej chwili potrafią się zmobilizować i rewoltę przeprowadzić. Powoływały się także na historyczne źródła naukowe, mówiące, że bity są najstarszym pokoleniem i podwalinami dla istnienia komputerów. Twierdziły, że istniały już dużo wcześniej przed pojawieniem się systemu, nie mówiąc o dysku twardym czy karcie sieciowej. Jako klasa robotnicza czują się wykorzystywane i nie doceniane. Widzą utarczki na górze, walkę o władzę i niesprawiedliwy podział przywilejów.

Na to wszystko zagrzmiał zasilacz, który nigdy nie brał udziału w żadnych dyskusjach, podziałach zaszczytów oraz rewolucjach. Było to tak niespodziewane, iż wszyscy zaskoczeni zamilkli, a cisza stała się taka, jakby już po końcu świata było. A on rzekł: "Nie znacie porządku rzeczy. Jesteście zadufanymi w sobie małymi robaczkami. Połączyliście się w układach, koteriach i kombinujecie, jak jeszcze więcej zagarnąć, a drugich poniżyć. Szczęście swoje kosztem innych budujecie. Zaraz odłączę zasilanie i wówczas zobaczycie, kto jest tu panem".

Chyba rzeczywiście coś w tym jest, zważywszy na zwiększone zakupy agregatów prądotwórczych pod koniec minionego roku. Mimo że tak naprawdę żaden komputer nie przejawia nawet iskierki własnego bytu, to niestety w życiu jest jak w tym komputerze.