Zdążymy, nie zdążymy?

Spory wokół rozporządzeń do ustawy o podpisie elektronicznym mogą opóźnić jej wejście w życie.

Spory wokół rozporządzeń do ustawy o podpisie elektronicznym mogą opóźnić jej wejście w życie.

Przygotowywanie rozporządzeń do ustawy o podpisie elektronicznym ujawniło nie mniejsze konflikty interesów i spory merytoryczne niż proces legislacyjny powstawania ustawy. Przy Ministerstwie Gospodarki od początku roku działa kilkudziesięcioosobowy zespół, którego zadaniem jest opracowanie rozporządzeń. Do 15 maja miały one zostać skierowane do tzw. uzgodnień międzyresortowych. Tymczasem wciąż nie wszystkie rozporządzenia są przygotowane. Co więcej, największe problemy sprawiają najbardziej istotne dla funkcjonowania rynku usług wystawiania elektronicznych certyfikatów kwalifikowanych rozporządzenia dotyczące kwestii bezpieczeństwa. Ministerstwo Gospodarki, na którym spoczywa obowiązek przygotowania projektów rozporządzeń - wskutek braku merytorycznego zaplecza - przyjęło postawę wyczekującą, zaś spór toczy się między specjalistami: środowiskiem związanym z sektorem bankowym a Polską Izbą Informatyki i Telekomunikacji.

Dwa fronty

Po jednej stronie znajdują się reprezentanci środowiska bankowo-finansowego, przedstawiciele spółki Centrast, która ma pełnić kluczową rolę w systemie podpisu elektronicznego w Polsce, oraz przedstawiciele dwóch innych spółek zainteresowanych świadczeniem usług wystawiania cyfrowych certyfikatów (e-Telbanku i Krajowej Izby Rozliczeniowej). One są także ściśle powiązane z sektorem bankowym. Znajdujące się na neutralnej pozycji szczecińskie Unizeto również popiera stanowisko tej strony.

Po drugiej znajduje się Izba. Kłopot w tym, że do niej należy tylko jeden podmiot zainteresowany udziałem w tym rynku, czyli tp.internet. Rodzi to oczywiście zarzuty, że Izba działa tutaj w interesie wyłącznie tylko tej jednej firmy. Oczywiście, można również pytać, dlaczego pozostałe podmioty zainteresowane działalnością na rynku teleinformatycznym nie są zainteresowane działalnością w branżowej izbie gospodarczej. Spór przybiera wyraźne zabarwienie emocjonalne.

Duże różnice

PIIiT dąży do nowelizacji ustawy o podpisie elektronicznym jeszcze przed datą jej wejścia w życie. Wskazuje na poważne braki merytoryczne, często uniemożliwiające wydanie dobrych rozporządzeń. "Proponowane zapisy zawierają rażące błędy, chociażby w rozporządzeniach zawarto rozwiązania nie znajdujące oparcia w delegacjach ustawowych" - uważa Wiesław Paluszyński, dyrektor Pionu Technologii i Bezpieczeństwa w tp.internet. Izba protestuje przeciwko zapisom zawartym w obecnie opracowywanych projektach rozporządzeń, posiłkując się opiniami najbardziej znaczących w polskiej kryptologii naukowców. Proponowane poprawki zmierzają również w stronę istotnego zmniejszenia znaczenia jednostki nadrzędnej dla systemu. Obecnie miałby nim być Centrast.

Tymczasem strona bankowa wprost oskarża przedstawicieli Izby o sabotowanie prac i dążenie do opóźnienia wejścia ustawy w życie. "Nie potrafią oni pogodzić się z zapisami, jakie przyjęto w ustawie, i za wszelką cenę wciąż dążą do ich zmiany" - mówi specjalista z jednej z firm zainteresowanych świadczeniem usług wystawiania certyfikatów, proszący o zachowanie anonimowości.

Spór dotyczy również możliwości odwołania się do norm europejskich, dotyczących bezpieczeństwa systemu podpisu elektronicznego. Prawnicy protestują przeciwko odwołaniu w polskim prawie do zewnętrznych unormowań, specjaliści wskazują, że istnieją już takie polskie normy bazujące na standardach ISO, zaś ich antagoniści precyzują, że chodzi o specyficzne normy, które dotyczą ściśle systemu e-podpisu, a takich norm u nas jeszcze nie ma. Wybrnięcie z tego problemu będzie zapewne możliwe jedynie poprzez arbitralną decyzję resortu gospodarki.

Konflikt zagraża terminowi wejścia w życie ustawy, czyli 16 sierpnia br. "Wszystko się może zdarzyć" - przestrzega Elżbieta Włodarczyk z Krajowej Izby Rozliczeniowej. Inni są pewni, że nie będzie opóźnień. "Mamy jeszcze ponad 2 miesiące, to dużo czasu. Najpierw warto coś zrobić, zamiast koncentrować się na nieustających poprawkach teoretycznych konstrukcji" - mówi Dariusz Gacoń, prezes zarządu e-Telbank. Na to wskazują wszyscy antagoniści PIIiT - najważniejsze, żeby w terminie rozpocząć budowę rynku usług związanych z podpisem elektronicznym nawet przy brakach legislacyjnych.

Mało różowa przyszłość

Jednak życie może zweryfikować oczekiwania firm zainteresowanych świadczeniem usług certyfikacyjnych. Mimo wejścia w życie ustawy, może minąć sporo czasu, zanim jej zapisy znajdą praktyczne zastosowanie. Już teraz dwa największe polskie banki - Pekao SA i PKO BP - zapowiedziały, że na razie nie będą stosować podpisu elektronicznego w kontaktach z klientami. Sebastian Łuczak, rzecznik prasowy pierwszego z nich, stwierdził wręcz, że jego bank nie chce w tym zakresie eksperymentować na sobie i swoich klientach. Poczeka na upowszechnienie się wykorzystania e-podpisu.

Żaden z ośrodków zainteresowanych świadczeniem usług wystawiania cyfrowych certyfikatów do tej pory nie podpisał umowy z instytucją bankową czy finansową na świadczenie takich usług na rzecz klientów tych instytucji. Jedynie Unizeto obsługuje w tym zakresie Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Z kolei Signet, centrum certyfikacji należące do tp.internet, nastawia się nie na klientów detalicznych, ale obsługę infrastruktury klucza publicznego na rzecz dużych podmiotów. Inni liczą głównie na obsługę sektora bankowo-finansowego i jego klientów.


TOP 200