Zawód na całej linii

Nie trzeba już wchodzić w posiadanie cudzego dowodu osobistego, aby dokonać oszustwa. Dużo prościej jest pozyskać odpowiednio spreparowany egzemplarz opatrzony przydomkiem „kolekcjonerski”.

Nie jest zabroniona prawem sprzedaż tak spreparowanych papierów. Karze podlega jedynie osoba, która takiego dokumentu używa jako autentycznego. Ciekawe, że na zasadzie analogii nie zezwala się na uprawianie konopi, które mogą się przecież komuś podobać ot tak, zwyczajnie, jako rośliny ozdobne, bez zamiaru ich konsumpcji czy przerabiania. Sens jest identyczny. Prawda jednak jest taka, że raczej nikt nie trzyma grządek z tym zielskiem, jeśli nie ma to dalszego przełożenia na konkretny produkt. Podobnie trudno wyobrazić sobie, aby ktoś dla celów kolekcjonerskich wywalał kilkaset złotych na kawałek plastiku, który miałby złożyć w szufladzie. Dokumenty „kolekcjonerskie” mają bardzo dobrą jakość i, co najważniejsze, dane osobowe, jakie tylko sobie życzymy. Patrzeć tylko, jak pojawią się podobnej klasy banknoty „kolekcjonerskie”.

W tym kontekście okazuje się, że najbardziej wrażliwe na niewłaściwe użycie są nasze dane osobowe, a nie sam nośnik, który jest, powiedzmy sobie, tylko umownym kawałkiem syntetyku. O całym procederze wykorzystywania cudzej tożsamości w celach przestępczych, w tym zaciąganiu zobowiązań finansowych, jest głośno nie od dzisiaj. Z drugiej strony często ostatnio słychać o masowym wykradaniu danych identyfikacyjnych klientów różnego rodzaju serwisów światowych, w tym loginów i haseł, podszywanie się pod klientów banków czy próby wyłudzenia dostępu. Okazuje się, że we współczesnym świecie należy nie tyle obawiać się zarazy, ile odpowiedzialności i konsekwencji czynów osób trzecich, działających z ukrycia na naszą niekorzyść. Pewnego niezbyt pięknego dnia możemy niespodziewanie obudzić się w nowej dla nas rzeczywistości, w której spłacamy czyjeś zobowiązania. Niebezpieczeństwo podłych skutków posłużenia się naszą tożsamością będzie tym większe, im bardziej będziemy zależni od wszelkich technologii niedających stuprocentowej wiarygodności identyfikacji.

Zobacz również:

Weryfikacja tożsamości osobnika za pomocą istniejących mechanizmów wydaje się wysoce niewystarczająca. W zestawieniu z liczbą chętnych na cudzą własność jest tym bardziej do niczego. Wiadomo, że nie ma idealnych zabezpieczeń, jednak nie oznacza to, że nie należy pracować nad rozwiązaniami technicznymi o lepszych parametrach. Regulacje prawne także można poprawić w istotny sposób. Jednak największa praca do wykonania nie leży po stronie technologii i prawa, a w sferze moralności. Pracujmy zatem nad uczciwym społeczeństwem.