Żądania i pyskówki

Otrzymujemy od firm komputerowych telefony i faksy, wskazujące wyraźnie na niezrozumienie roli prasy. Naszym celem, misją i zadaniem jest służyć Czytelnikom, informując ich o tym co dzieje się w informatyce na świecie i w Polsce. Tymczasem firmy komputerowe wyobrażają sobie, że to właśnie im mamy służyć.

Otrzymujemy od firm komputerowych telefony i faksy, wskazujące wyraźnie na niezrozumienie roli prasy. Naszym celem, misją i zadaniem jest służyć Czytelnikom, informując ich o tym co dzieje się w informatyce na świecie i w Polsce. Tymczasem firmy komputerowe wyobrażają sobie, że to właśnie im mamy służyć.

Dzwoni do mnie rzecznik prasowy dużej firmy i powiada, że jego szef chciałby ze mną rozmawiać. Mówię więc, że słucham. "Ach nie, szef ma myśli, że Pan powinien z nim przeprowadzić wywiad". "No dobrze, a czy jest jakiś szczególny powód - na przykład 10 lat istnienia firmy, przeskoczyliście konkurentów, zawarliście korzystną dla użytkowników umowę na dostawę po promocyjnych cenach sprzętu czy oprogramowania lub postanowiliście świadczyć usługi o 50% taniej - że właśnie w tej chwili powinienem rozmawiać z Pańskim szefem". I cóż się okazuje? Właściwie to nie ma żadnego powodu, ale dobrze by było, gdyby szef pojawił się w prasie, najlepiej ze zdjęciem. Nieco później zaś okazuje się, że ponieważ ja nie miałem ochoty na rozmowę z szefem, to udało mu się namówić dwóch moich kolegów na ten wywiad.

Naprawdę nie mam nic przeciwko rozmawianiu z szefami firm (także komputerowych), zwłaszcza tymi, którzy potrafią nie tylko promować własną działalność, ale mają coś ciekawego do powiedzenia, mają szersze spojrzenie na informatykę oraz problemy i wyzwania, które przed wszystkimi stawia nasza rzeczywistość. Nie jestem jednak pogotowiem ratunkowym szefa, któremu sprzedaż nie idzie dobrze, więc wymyślił taką formę promocji firmy.

Inna firma wysyła mi faks, że chcą (!) abym napisał o kilku wdrożeniach ich programu finansowo-księgowego, a ze względów komercyjnych, wywiad z zadowolonymi użytkownikami powinien (!) pojawić się przed końcem roku. Jedyne co mogę poradzić: kupcie u nas ogłoszenie lub materiał sponsorowany!

Otrzymałem ostatnio kilka listów od dwu firm komputerowych, odsądzających się wzajemnie od czci i wiary. Jedna z firm uznała, że ich produkt jest lepszy od produktu konkurenta. Druga zaprzecza. Mój korespondent powołuje się na kolejne punkty ustawy o nieuczciwej reklamie i koniecznie chce, abyśmy byli sędzią w tej sprawie. I byśmy oczywiście zajęli stanowisko, które mu odpowiada. Druga strona odpowiada bardziej rzeczowym i wyważonym stanowiskiem. Proponuję stronom zajęcie stanowiska ugodowego, dojście do porozumienia poza naszymi łamami i raczej poza salą sądową. Nie zamierzamy zamieszczać listów obraźliwych dla żadnej ze stron, bo takie pyskówki niczemu nie służą. Nie zamierzamy także być sędziami w żadnej takiej sprawie.