Zaćmienie umysłów

W środku Europy wiosenne słoneczko potrafi uczynić wielkie spustoszenie w umysłach ludności. W tym roku zapowiadają upały stulecia. Nadzieje rozbudzone przed 10 laty na skutek ekscesów klimatycznych biorą w łeb. Wysokie temperatury, totalne reformy i brednie lewicy wywołują bunt ludności, która coraz częściej upomina się o nie swoje.

W środku Europy wiosenne słoneczko potrafi uczynić wielkie spustoszenie w umysłach ludności. W tym roku zapowiadają upały stulecia. Nadzieje rozbudzone przed 10 laty na skutek ekscesów klimatycznych biorą w łeb. Wysokie temperatury, totalne reformy i brednie lewicy wywołują bunt ludności, która coraz częściej upomina się o nie swoje.

Rolnicy żądają, żeby od nich kupować, co wyprodukują, i to drogo. Górnicy żądają finansowania ich fedrowania i skupowania węgla. Hutnicy mogą nawet przestać produkować deficyt, ale każdy ma dostać astrę. Część koalicji, nie wierząca w działanie praw ekonomicznych, domaga się zakazu handlu w niedzielę. Jeśli przyniesie to kłopoty, winę zrzuci się na rząd, który musi coś zrobić, bo inaczej rząd się pogoni.

Niewykształceni przywódcy związkowi wypominają niekompetencję, a nawet wręcz głupotę profesorom pełniącym funkcje państwowe, a gawiedź im przyklaskuje. Fachowcy chcą obniżyć podatki, ale prawodawcy z rządzącej koalicji twierdzą, że nikt nie wierzy w szacunki Ministerstwa Finansów. Ogłosił to skądinąd wierzący poseł AWS, który z podatków ma dość, żeby płacić łapówki policji. Szacunków nie sprawdza i nie wierzy niekompetentnym profesorom. Tym, którzy nie rozumieją i nie wierzą, warto przypomnieć św. Augustyna. Radził on: Jeśli nie możesz zrozumieć, uwierz, abyś zrozumiał. To jest jakaś droga poznania przy braku wykształcenia.

W Wielkopolskiem położne zbierają wśród ludności podpisy, każda musi zebrać 10 000. Profesorowie - legendy chcą zablokowania zmiany archaicznej ustawy o szkolnictwie wyższym. Minister oświadcza, że projekt powstawał w środowisku akademickim i czeka do końca czerwca na opinie tegoż środowiska. Senator SLD w swoim biurze senatorskim ubezpiecza ludność w funduszu emerytalnym. Górnicy blokują spółki, pielęgniarki - ministerstwo, rolnicy - drogi, a urzędnicy - informację.

Produkujemy tony sprawozdań i jedyne, co z tego mamy, to roczniki statystyczne i opracowania naukowe. Mały z tego pożytek jak na koszty zarejestrowania, zgromadzenia, opracowania, przechowywania i przetwarzania danych. Człowiek słucha panów Jarosława K. i Andrzeja L. i nie rozumie, dlaczego można nie dopłacać do rolnictwa, tak jak w UE. Dziwi się i liczy. 380 mln mieszkańców UE dotuje 10% swoich rolników. Przeznacza na to 1,3% gigantycznego produktu krajowego. Nasz kraj ze swego skromnego PKB aż ponad 4% przeznacza na dotowanie rolników, których mamy prawie 30%.

Ponad 40% rodaków popiera zwiększenie dopłat, mimo że są one absurdalnie wielkim obciążeniem podatników. Nic dziwnego, że popierają, skoro są niedouczeni. Protestujący i żądający dostają kontrybucję od pozostałych podatników - m.in. nauczycieli, pielęgniarek i emerytów. W efekcie brakuje pieniędzy na cel ważniejszy: EDUKACJĘ, na którą wydajemy zaledwie ósmą część tego, co na wspomaganie rolnictwa. W ten sposób protestujący, rządzący i godzący się na taki stan rzeczy spychają nas poza cywilizację.

Dzięki dzisiejszym pryncypialnym krytykom, a poprzednim władcom, będziemy wszakże czuć się zupełnie dobrze. Dzięki dalekowzrocznej polityce ich partii i rządów wmówiono nam, że jesteśmy wspaniale wykształceni, górnik daje bardziej wartościowy produkt niż nauczyciel czy lekarz, a niemożność sprzedaży polskich produktów rolnych wynika z dyskryminacyjnej polityki Unii Europejskiej, rozpadu ZSRR i nieudolności Buzka i Balcerowicza.

Niedługo będziemy się tak męczyć, bo za miesiąc będzie koniec świata, a w sierpniu zaćmienie słońca. Główki ochłodzą się i skończy się szaleństwo. Wtedy zastrajkują kolejarze. A może to wszystko skomputeryzować?