Wizja

W poprzednich numerach pisałem, jak często źle interpretujemy potrzeby zastosowania techniki informacyjnej, a także perspektywy jej rozwoju. Przypomina mi się pewien profesor informatyki, który przed ponad piętnastoma laty dostał naganę z wpisaniem do akt za zlecenie studentowi opracowania projektu procesora tekstu.

W poprzednich numerach pisałem, jak często źle interpretujemy potrzeby zastosowania techniki informacyjnej, a także perspektywy jej rozwoju. Przypomina mi się pewien profesor informatyki, który przed ponad piętnastoma laty dostał naganę z wpisaniem do akt za zlecenie studentowi opracowania projektu procesora tekstu.

Pomysł profesora oburzył władze uczelni. Nie mogły one znieść myśli o tak trywialnym wykorzystaniu wspaniałego urządzenia, jakim jest komputer. Komputer jako maszyna do pisania? Wówczas każdy wiedział, że komputer służy do programowania<sup>1</sup>! Okazało się, że myślenie odmienne od otoczenia wcale nie musi być nietrafne. Dziś wszyscy używają procesorów tekstu i tylko nieliczni pamiętają wpadkę, jaką było ukaranie kogoś, kto miał wizję.

Słowo wizja od niedawna funkcjonuje w naszym języku. W zasadzie jeszcze nie funkcjonuje. Całkiem niedawno i to kilkakrotnie usłyszałem, że są to mrzonki, a rzeczywistość wymaga od nas szybkich wdrożeń nowoczesnych rozwiązań. Są one gotowe i trzeba tylko profesjonalnie przygotować firmę, to znaczy nauczyć pracowników obsługiwać komputery. Przede wszystkim jednak trzeba mieć dużo pieniędzy. Otóż nieprawda, jest to recepta na dotkliwą porażkę, a nie na sukces.

Sukces jest wynikiem planowego, celowego działania całkowicie podporządkowanego wizji rozwiązania organizacyjnego. Technika informacyjna jest nieodzownym warunkiem urzeczywistnienia wizji organizacji. Technika ma zapewnić zwiększenie umiejętności, dzięki którym produkt czy usługa jest lepszy, bardziej atrakcyjny i tańszy niż to, co oferuje konkurencja. Jeśli głównym celem wykorzystania komputerów jest przygotowanie wszystkich potrzebnych sprawozdań, szkoda środków. To jest nieporozumienie.

Brak wizji zamierzenia oznacza katastrofę każdego zamierzenia. Weźmy za przykład reformę (systemu?) edukacji. Nie przeprowadził jej poprzedni rząd, który miał na to pełne cztery lata. Sądzę, że nie to było przyczyną, iż celowo chcieli utrzymać kiepską edukację. Oni po prostu nie mieli żadnej wizji. Przez lata rządzili wszystkim, nadal tego chcą i nie wyobrażają sobie innego modelu edukacji niż "bezpłatna", scentralizowana, w terenie nadzorowana przez armię urzędników itd. Niestety, taką wizję akceptuje większość, gdyż nie ma innej. Autorzy nowych pomysłów nie widzą tak naprawdę potrzeby istotnej zmiany. Zbierają różne pomysły, pakują je do jednej broszury i już mamy reformę.

A może mają spójną wizję? Chociażby nawet mieli, to co z tego? Jeśli nie potrafią (nie chcą?) jej przedstawić wszystkim zainteresowanym, to tak jak gdyby jej nie mieli. Wrażenie obserwatora, a zwłaszcza kogoś, kto ma uczestniczyć w zmianach, jest istotne. Jeśli większość nauczycieli nie ma pojęcia, o co w tym chodzi, i obawia się zmian, to znaczy, że nie ma wizji. Dalej znaczy to, że zamierzenie jest nie przygotowane. Nie można przygotować czegoś, czego uczestnicy nie wyobrażają sobie albo wyobrażają zupełnie odmiennie. Albo weźmy sobie za przykład reformę podziału administracyjnego kraju. Twórcy mądrzą się, a głupi ludek nie wie, o co w tej aferze chodzi. Proszę twórców, to nie jest głupi ludek, tylko nie wie, co tam szykujecie, gdyż nic nie mówicie. Jeśli chcecie, by się udało, musicie mieć wizję i uzgodnić ją ze wszystkimi, których zmiana dotyczy. Inaczej zmiana się nie uda.

Wszystkie złożone projekty - również informatyczne - wymagają wspólnej wizji. Inaczej kończą się niepowodzeniem, a czasami katastrofą i aferami. Powinna tego uczyć szkoła. Jeśli tego nie czyni, wymaga zmian, ale nie polegających na zmianie nazw szkół. Japońskie przysłowie mówi, że wizja bez działania to marzenie, a działanie bez wizji to koszmar.

<hr size=1 noshade><sup>1</sup> Dziś mamy inne komputery i czemu innemu służą. Ostatnio służą integrowaniu poprzez spinanie w sieć.


TOP 200