Wiosna, lato, jesień, zima

Od lat dwudziestu żyję w świecie nowych technologii. Pojawią się, zakwitają i odchodzą; przez ten czas przechodząc cykl rozwoju podobny do pór roku: wiosna, lato, jesień, zima. Nauczyłem się odróżniać te fazy i pozwala mi to zachować spokój i chłodny ogląd sytuacji rynkowej. Z korzyścią dla zdrowia psychicznego, portfela i kariery zawodowej.

W pierwszej fazie technologia jest odkryciem i opisuje ją publikacja naukowa albo artykuł w popularnonaukowym czasopiśmie. Nikt jeszcze nie wie, do czego zostanie zastosowana, jest bardzo droga, dysponuje nią jedno laboratorium, ale wszyscy czują, że to jest coś Naprawdę Nowego. Przykładem takiego odkrycia są obliczenia kwantowe: jest w nich ogromny potencjał, ale nikt nie wie, ile trzeba czekać na jego objawienie.

Potem technologia staje się tzw. nowinką, czyli zostaje zastosowana w prototypie, ale nie interesuje nikogo poza specjalistami. Urządzenie-nowinka jest pokraczne, drogie, żre za dużo prądu i psuje się bez przerwy. Prominentni komentatorzy w poczytnych czasopismach wyszydzają jego nieprzydatność. Taką technologią dwadzieścia lat temu był ekran dotykowy - dzisiaj standard w nieomal każdy smartfonie.

Następnie technologia znajduje swoje komercyjne miejsce. Na szeroki rynek wchodzą urządzenia, które nie mają wad pierwszych prototypów. Rzeczywiście zmieniają one coś fundamentalnie w jakiejś dziedzinie życia i każdy chce je mieć. Taką technologią jeszcze parę lat temu były odbiorniki GPS zintegrowane z oprogramowaniem mapy samochodowej. To naprawdę fundamentalna różnica, czy błądzi się po mieście z planem na kolanach, czy jak po sznurku dojeżdża dzięki głosowi cyfrowej Marzeny.

Później niektóre technologie urastają do rangi gadżetów. Przestają się liczyć ich cechy funkcjonalne; stają się brandem. Konsumenci pożądają ich, bo inni konsumenci ich pożądają; ich posiadanie staje się wyznacznikiem statusu społecznego i przynależności do grupy. W tej fazie aktualnie są tablety, a przede wszystkim . Mało kto go widział, ale wszyscy o nim mówią i chcą go mieć.

Na koniec technologia staje się tak powszednia, że godne uwagi staje się jej nieposiadanie, bo posiadanie jest równie oczywiste jak oczu, rąk czy nóg. Dziś taką technologia jest telefonia komórkowa.

I to już ostatni krok przed zgonem technologii. Potem przestaje być potrzebna, albo - częściej - zastępuje ją lepsza, inna, bardziej ogólna lub bardziej przyjazna. Wtedy umiera w ciszy i samotności, zapomniana przez wszystkich, a najbardziej tych, którzy kiedyś wieścili przełom za jej sprawą. Nieliczne technologie stają się kultowe (np. płyta winylowa), reszta umiera bez śladu i żalu (np. ekran katodowy).

Nie szkodzi, jest dwadzieścia następnych. Nadchodzi wiosna, a potem znów lato, jesień, zima.


TOP 200