Widzialna ręka

Siedzę w hotelu Marriott Marquis na 42 piętrze w centrum Manhattanu http://www.marriott.com/epp/default.asp?MarshaCode=NYCMQ, spoglądam przez okno na Broadway i tak sobie rozmyślam o życiu. A raczej o tym, dlaczego lewicujący socjałowie tak bardzo nie lubią wolnego rynku. Od przeszło stu lat różni ludzie wmawiają tym, którzy nie mają, że się im należy to, co mają inni, a co tym akurat się nie należy.

Siedzę w hotelu Marriott Marquis na 42 piętrze w centrum Manhattanuhttp://www.marriott.com/epp/default.asp?MarshaCode=NYCMQ, spoglądam przez okno na Broadway i tak sobie rozmyślam o życiu. A raczej o tym, dlaczego lewicujący socjałowie tak bardzo nie lubią wolnego rynku. Od przeszło stu lat różni ludzie wmawiają tym, którzy nie mają, że się im należy to, co mają inni, a co tym akurat się nie należy.

Oczywiście o tym, co się komu należy, mają decydować albo pewni wybrani towarzysze (to jest komunizm), albo wybory, czyli większość, która zawsze ma mniej niż średnia, i to jest państwo opiekuńcze.

Zapytają Państwo, skąd naszły mnie takie ponure myśli w miejscu, gdzie raczej powinienem był rozmyślać o czekających mnie przyjemnoś-ciach (por. Władysław Tatarkiewicz O szczęściu, rozdział Przyjemność a szczęście). Otóż jak łatwo sprawdzić, normalnie pokój w hotelu czterogwiazdkowym w trakcie weekendu powinien kosztować dobrze ponad 250 USD za dobę - mego honorarium za ten felieton nie wystarczyłoby na zapłacenie rachunku. A przecież musiałem przejechać ponad 200 mil z Bostonu, czyli jak z Warszawy do Zakopanego. No i jeszcze muszę dodać, że całą tę weekendową wycieczkę bez celu zaplanowała moja żona, która jest równie oszczędna jak ja. Nowa ekonomia poczyniła jednak wielkie zmiany w sposobie działania gospodarki. Tak zwana niewidzialna ręka rynku, której nienawidzą wspomniani powyżej janosikowie, ujawniła się i pokazała swoją siłę. A wszystko stało się za sprawą Internetu.

Otóż dotychczas, jak człowiek chciał spędzić weekend w Nowym Jorku, to zaczynał od obdzwonienia znanych sobie hoteli. Abstrahując od straconego czasu i kosztów rozmów międzymiastowych, mało miał szans na trafienie okazji cenowej. Aż ktoś wymyślił PriceLine.com. Istota działania tej w gruncie rzeczy odwrotnej aukcji jest podobna do eBaya. Tyle tylko, że zamiast licytować cenę pokoju w konkretnym hotelu, przystępujemy do licytacji naszego zamiaru spędzenia nocy za pewną cenę, a licytują się hotele. Proszę zresztą spróbować samemu - wcale nie trzeba od razu marzyć o weekendzie w Nowym Jorku, można na przykład zacząć od weekendu w Warszawie.

Oczywiście zasada określania ceny, jaką jesteś-my gotowi zapłacić za jakiś towar lub usługę, działa dobrze w przypadku dóbr ograniczonych w swej dostępności, a więc właśnie tych, które tak szczególnie denerwują społecznych wyrównywaczy. Liczba miejsc w hotelach w centrum miasta jest ograniczona i nie ma sprawiedliwszego sposobu ich podziału niż licytacja. Początkowo zasady PriceLine próbowano stosować do codziennych zakupów, jak jogurt albo benzyna, ale okazało się, że towary z tej grupy są za tanie i marża nie pozwala na szerokie pole manewru. Co innego hotel, samolot albo statek wycieczkowy. Jeśli są w nich wolne miejsca, no to lepiej je sprzedać nawet za grosze (choć powyżej kosztów, w naszym przypadku za 100 USD), niż zostawić puste.

Z Bostonu do Nowego Jorku lot samolotem wcale nie jest krótszy niż przejazd autobusem lub pociągiem, bo czas dojazdu do lotniska powoduje wyrównanie szans. Pociągi w USA http:www.amtrak.com są niestety niewiele lepsze niż w Polsce, to znaczy drogie i nagminnie spóźnione. Za to autobusy są podstawowym środkiem komunikacji na krótkich dystansach. Dwie linie, czyli Grey- houndhttp://www.greyhound.com oraz PeterPanhttp://www.peterpanbus.com/, połączyły swoje siły i są gotowe przewieźć oszczędnego turystę tam i z powrotem w czasie weekendu już za 40 USD (połowa ceny), o ile tam pojedzie przed godziną 7 rano w sobotę. Dla turysty z Polski ciekawą ofertą jest tzw. Discovery Pass, czyli bilet ważny 7-60 dni na dowolne trasy.

Jak będą Państwo przejeżdżali przez Boston, proszę dać znać, pomacham jak najbardziej widzialną ręką!