Waga słów

W lipcu szczególnego natężenia nabrały poszukiwania słów - tych, których brakowało, lub tych, które były w nadmiarze. Nie tyle szukano samych słów, będących jedynie nośnikami informacji, ile raczej poszukiwano winowajców ich ubytku lub nadmiaru. Tegoroczna kanikuła daleka była od klimatu sielskości i beztroskiego wypoczynku, różniąc się zdecydowanie od wakacji zeszłorocznych, że już nie wspomnę o latach odleglejszych, gdy miesiące letnie upływały na poszukiwaniach potwora w szkockim jeziorze lub obserwacji latających spodków.

W lipcu szczególnego natężenia nabrały poszukiwania słów - tych, których brakowało, lub tych, które były w nadmiarze. Nie tyle szukano samych słów, będących jedynie nośnikami informacji, ile raczej poszukiwano winowajców ich ubytku lub nadmiaru. Tegoroczna kanikuła daleka była od klimatu sielskości i beztroskiego wypoczynku, różniąc się zdecydowanie od wakacji zeszłorocznych, że już nie wspomnę o latach odleglejszych, gdy miesiące letnie upływały na poszukiwaniach potwora w szkockim jeziorze lub obserwacji latających spodków.

Na krajowym podwórku furorę robiła fraza "lub czasopisma", która wyparowawszy w tajemniczych okolicznościach z tekstu ustawy, zmieniła jej logiczny wydźwięk. Kilka osób pracujących nad treścią ustawy, a w zasadzie przeprowadzających tylko ostateczną jej kosmetykę, nie było w stanie powiedzieć, kiedy i za czyją sprawą znikły brakujące słowa. W zasadzie należałoby przyjąć, zakładając prawdomówność tych osób (co naiwnie zakładam, bo jakże mogliby w tak szanowanych instytucjach pełnić odpowiedzialne funkcje ludzie o skalanych charakterach), że dwa magiczne słowa rzeczywiście usunięto przez przypadek. Wziąwszy pod uwagę, że obecnie teksty ustaw opracowuje się używając nowoczesnych edytorów, niewiele trzeba, aby narobić bigosu. Wystarczy dwa razy Ctrl + Del w prawo lub Ctrl + Backspace w lewo i nie ma śladu. A można też zaznaczyć tekst i wówczas wystarczy po prostu Del lub Backspace - jednym słowem zbrodnia doskonała, ślady zatarte, zwłaszcza jeśli nie rejestruje się zmian. Wytłumaczenie takiego przypadku byłoby nietrudne, bo klawiatury laptopów są ciasne, a do tego wyposażone w manipulatory zastępujące mysz, więc aby nacisnąć przez przypadek i usunąć, nie trzeba wiele. Niemniej wprawnemu "pisarzowi" to się nie zdarza, a jeśli nawet, to w pełni nad tym panuje. Największym jednak według mnie błędem jest całkowita beztroska prawników używających nowoczesnych narzędzi, przejawiająca się kompletnym brakiem procedur kontroli spójności wersji ostatecznej. Wszystkie porządne edytory od lat już oferują funkcje rejestracji zmian, a także porównania wersji dokumentów. Niedopuszczalne jest, aby w pracy zespołowej nie było wiadomo kto, kiedy i co zmienił w odniesieniu do wzorca. A jeśli już nie potrafi się korzystać z komputerowych udogodnień, trzeba pieczołowicie i żmudnie kontrolować różnice na dokumentach drukowanych. Nikt w tej kwestii nic więcej nie wymyśli.

Problem nadmiaru słów w przemówieniach dotknął z kolei amerykańskiego prezydenta, gdy nie wykreślono spreparowanych zarzutów przeciwko Irakowi, co teraz wyszło na jaw i wielu ludzi miało o to pretensje, a jeszcze więcej z tego tytułu miało kłopoty.

Oba te przypadki pokazują, jak ważna jest informacja i jaki ambaras wynika wskutek jej zniekształcenia, co jest jakościowo zupełnie różne od zmian czy przekłamań wykonywanych przez programistów w oprogramowaniu. Nawet jeśli w kodzie źródłowym posłużymy się niewłaściwie przypisaniem wartości logicznych "ok=not ok", to reperkusje tych poczynań dotkną jedynie fazy wykonania jakiegoś tam programu. Niestety, mam niezbyt miłe wrażenie, że ktoś stale w nasze życie wstawia przypisanie "ok=not ok".


TOP 200