''Vitra(ż) po bitwie''

Przeżyłem przeprowadzkę biura. Przenosiny odbywały się o jedno piętro w dół, więc nie był to specjalny kataklizm. Ot, spakować kilkadziesiąt komputerów, odłączając kable zasilające i sieciowe, a także myszy, klawiatury i monitory, bo w transporcie gniazda mogą się wyłamać.

Przeżyłem przeprowadzkę biura. Przenosiny odbywały się o jedno piętro w dół, więc nie był to specjalny kataklizm. Ot, spakować kilkadziesiąt komputerów, odłączając kable zasilające i sieciowe, a także myszy, klawiatury i monitory, bo w transporcie gniazda mogą się wyłamać.

Odkręcenie koncentratorów, listew zasilających i usunięcie kabli tablicy połączeniowej nie zajęło mi więcej niż dwie godziny.

Poczułem się jak panisko, jako że komputery przenosili wynajęci studenci. Każdy komputer miał naklejoną kartkę z numerem, dzięki czemu wiadomo było, gdzie go postawić. Młodzież spisała się dzielnie, tyle tylko że nie było gdzie stawiać CPU. Okazało się bowiem, że wspaniałe meble biurowe niemieckiej firmy Vitra (http://www.vitra.com) efektownie wyglądają w katalogu, ale w rzeczywistości są zmorą dla komputerów biurowych.

Czytelnicy zapewne przypominają sobie elegię na cześć krzesła biurowego (nr 128 "Czuły stolec", patrz http://www.apple.com.pl/kuba/archiwum. html). W dalszym ciągu jestem przekonany, że krzesło jest najważniejszym meblem biurowym, ale stół też wymaga nieco wysiłku ze strony projektanta. Niestety, zakupione meblościanki Vitra Ad Hoc nigdy chyba nie widziały zwykłego biura. Gdy dobrze przyjrzeć się katalogowi firmy, to można zauważyć, że wszystkie konfiguracje pokazują klawiaturę OBOK komputera. Wygląda to ładnie, ale nie jest praktyczne, bo z boku komputera pracować się nie da. Takie położenie klawiatury jest konsekwencją głębokości półki przeznaczonej pod komputer: tylko 22 cale, czyli jakieś 55 cm. Mogą Państwo obmierzyć posiadane komputery i z pewnością zauważą, że typowa obudowa (tzw. blaszak) i monitor 17 calowy wymagają ok. 50 cm szerokości stołu. Gdzie więc położyć klawiaturę?!

Meble tzw. komputerowe często mają doczepioną dodatkową półeczkę na wysięgniku, przeznaczoną dla klawiatury. Projektant mebli Vitra założył, że zamiast półeczki wstawi się stół, który umieszczony na kółkach pozwoli dowolnie konfigurować miejsce pracy. Sam w sobie pomysł nie jest zły, tylko gdzieś trzeba trzymać wszystkie papiery, tak typowe dla współczesnego biura, które podobno miało być ich pozbawione. Co gorzej, okazało się, że nawet w najwyższym swym położeniu półki z komputerami są za niskie w stosunku do nieregulowalnej wysokości stołów, które nie mieszczą się pod nie.

Rozumieją więc Państwo, że zamiast zająć się dyrygowaniem armią przenoszących komputery musiałem rozwiązać łamigłówkę przestrzenno-ergonomiczną. Skończyło się na kompromisie. Komputery ustawiono po jednej stronie półek, klawiatury znalazły się po drugiej, a wszyscy pracownicy otrzymają przydziałowy krem rozgrzewający ścierpnięte karki. Wprawdzie przedstawicielka producenta dalej uważa, że istnieją inne rozwiązania, ale jakoś nie była skłonna podzielić się z nami swoimi pomysłami.

Ironii całej sprawie dodaje umieszczenie w katalogu firmy Vitra zdjęcia biura Esther Dyson (felieton nr 113) z retorycznym pytaniem, czy to jest biuro przyszłości. Jak wiadomo Esther ma zwyczaj rzucania wszystkich papierów gdzie popadnie. Ale przynajmniej nie ma problemu klawiatury - zawsze może zrzucić jeszcze kilka czasopism na podłogę.

Wyobrażam sobie nasze biuro za kilka miesięcy. Będzie to istny krajobraz po bitwie. Pokręceni inwalidzi wśród stosów makulatury leżącej ad hoc...