Uczył Marcin Marcina

Jednym z wykonywanych przeze mnie zawodów jest prowadzenie zajęć z informatyki dla studentów. Jako, że robię to w ramach prywatnej szkoły wyższej o profilu ekonomicznym, zajęcia więc są odpowiednio dopasowane do potrzeb adeptów, bardziej ukierunkowując na nabycie ogólnej ogłady w tym zakresie i wpojenie generalnych zasad panujących w informatyce.

Jednym z wykonywanych przeze mnie zawodów jest prowadzenie zajęć z informatyki dla studentów. Jako, że robię to w ramach prywatnej szkoły wyższej o profilu ekonomicznym, zajęcia więc są odpowiednio dopasowane do potrzeb adeptów, bardziej ukierunkowując na nabycie ogólnej ogłady w tym zakresie i wpojenie generalnych zasad panujących w informatyce.

Bazując na popularnych środowiskach systemów operacyjnych, ucząc obsługi edytora tekstu czy arkusza kalkulacyjnego, oprócz technicznych aspektów pracy, dużą uwagę przywiązuję do samodzielności pracy i kreowania własnych pomysłów. Zdaję sobie sprawę, że i sprzęt, i oprogramowanie dosyć szybko ulegają modyfikacjom, co oznacza, że po zakończeniu studiów, w pracy zawodowej byli studenci mogą zastać inne systemy lub też ich nową generację. Jednak pewne zasady pracy na komputerze nie ulegają tak szybkim ewolucjom, zachowując dosyć długo aktualność.

Zdarza się, że szkołę odwiedza delegacja z innej instytucji, często o podobnym charakterze. Gdy rozmowa schodzi na informatykę, wówczas padają pytania o wykorzystywany sprzęt, systemy operacyjne i pozostałe narzędzia dydaktyczne. Bywa też, że padnie pytanie szczegółowe w stylu : "A jakich programów użytkowych uczycie?". Na nic moje tłumaczenie, że do nauki zasad nie jest wymagane zapoznanie z konkretną aplikacją, na przykład systemem FK, w którym - oprócz wybierania funkcji i wpisywania danych - trudno się czegoś więcej nauczyć. Gdyby być konsekwentnym, to należałoby mieć po kilka różnych aplikacji danego typu, gdyż każda jest inaczej zorganizowana. Co więcej, system użytkowy bardziej może nauczyć merytorycznej znajomości obsługiwanej dziedziny niż informatyki. Porównując arkusz kalkulacyjny, pozwalający na samodzielne modelowanie problemu z zamkniętą, najczęściej idioto odporną aplikacją, wszystko przemawia na korzyść tego pierwszego.

Obserwując coraz częściej, jak w punktach sprzedaży kasjerki czy magazynierzy posługują się komputerami obsługując jakiś system, wiemy, że ich znajomość kończy się na tym właśnie programie. A tego uczą się przeważnie w ciągu parogodzinnego przeszkolenia. Natomiast nie byłbym pewny, czy osoby te są w stanie napisać jakikolwiek dokument poprawnie skonstruowany, wygenerować wykres czy chociażby sformatować dyskietkę. Jak z powyższego widać, aby obsługiwać użytkowe oprogramowanie nie trzeba pobierać specjalnie wyrafinowanych nauk. Natomiast aby w pełni panować nad komputerem i w miarę bezboleśnie wykorzystywać go do różnych celów, należy mieć ku temu solidne podstawy. Wówczas też obsługa każdej gotowej aplikacji będzie dziecinną igraszką, pod warunkiem znajomości merytorycznej strony zagadnienia. Niestety, wiele osób mających wpływ na rozwój pewnych spraw ciągle myli podstawy obsługi komputera z informatyką.


TOP 200