Tu nie ma żartów

Wydawałoby się, że dział informatyki mBanku powinien być taki jak sam mBank - odważny i dynamiczny, czasem również zaskakujący. Ale mBank, MultiBank i izzyBank to nadal BRE Bank: twarde budżetowanie i kontrola realizacji projektów, procedury bezpieczeństwa, rozsądne koszty i profesjonalizm zarządzających informatyką.

Wydawałoby się, że dział informatyki mBanku powinien być taki jak sam mBank - odważny i dynamiczny, czasem również zaskakujący. Ale mBank, MultiBank i izzyBank to nadal BRE Bank: twarde budżetowanie i kontrola realizacji projektów, procedury bezpieczeństwa, rozsądne koszty i profesjonalizm zarządzających informatyką.

mBank miał być zaskoczeniem. Miał być nowoczesny, dynamiczny, odważny i niekonwencjonalny. Przedstawił się potencjalnym klientom zaskakującą kampanią reklamową, której bohaterami byli demoniczni urzędnicy ze skrzydłami nietoperza i zgryźliwe urzędniczki z nosem klauna oznajmiające, że "odsetki u konkurencji to żart". Kampanią, która wywołała mnóstwo "kontrowersji i pytań o powagę" i wiarygodność banku, który ma odwagę reklamować się w ten sposób. Gdyby jeszcze nie ten kolorowy, niepoważny kwiatek w logo... mBank miał odwagę, bo stał za nim BRE Bank SA, jeden z najlepiej zarządzanych i przynoszących największe zyski banków korporacyjnych. Potem pojawił się MultiBank, który jeszcze bardziej obcesowo zapytał: "Mówią, że sprzedałbyś duszę. My pytamy, jaki jest kurs", kierując swój przekaz do "młodych wilków" i niezależnych "singli". Dopełnieniem był izzyBank. To, co starzy robią z kasą, to ich sprawa. To, co wy robicie z kasą - wasza. Chyba nie ma wątpliwości, kto jest odbiorcą usług izzyBanku. I można by sądzić, że mBank, MultiBank i izzyBank to organizacje zupełnie niezależne, odmienne niż BRE Bank, zarządzane przez izzyPrezesa Sławomira Lachowskiego na zupełnie innych zasadach.

Blisko ziemi

Od strony informatyki nic jednak nie jest tu "izzy" i na luzie. Jest trzeźwo, profesjonalnie i blisko ziemi. Mariusz Zarzycki, dyrektor Departamentu Informatyki Bankowości Detalicznej BRE Banku, nie malował wcześniej graffiti na murach Toru Służewieckiego ani nie włamywał się "testowo" na strony Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. "Nie jesteśmy jedynie organizacją założoną przez grupkę entuzjastów z wizją. Oczywiście, banki te mają specyficzny wizerunek, ale nie zmienia to faktu, że są to banki, pieniądze, i trzeba do tego podchodzić bardzo poważnie. Nasz klient może być izzy, ale bezpieczeństwo nie" - zauważa Mariusz Zarzycki.

Jak twierdzi Jacek Markowski, dyrektor Banku ds. Informatyki BRE Banku, w jego organizacji jest jedna. Niemniej pod względem organizacyjnym dzieli się na dwie części - podporządkowaną części korporacyjnej i części detalicznej. Z uwagi na zróżnicowane rozwiązania informatyczne są one w znacznym stopniu od siebie niezależne, niemniej ze względu na to, że "detal" jest znacznie młodszy od "korporatów", oraz z uwagi na doświadczenie dyrektora J. Markowskiego - część korporacyjna pełni rolę "starszego brata".

"Kilka lat temu odbyła się dyskusja, jak to poustawiać. Obie te informatyki obsługują zupełnie inny rodzaj biznesu. My nie mamy informatyków oddziałowych, startowaliśmy bez historii, w dużym stopniu jesteśmy uzależnieni od technologii, mogliśmy więc się zdecydować na rozwiązania łatwiejsze w zarządzaniu. Nie było sensu utrzymywania ścisłego związku między obiema tymi informatykami i przestrzegania wszystkich standardów" - wyjaśnia Mariusz Zarzycki, zaznaczając jednocześnie, że historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej z gorszym skutkiem, gdyby koledzy z działu korporacyjnego potraktowali "pączkującą" organizację detalu jako konkurencję.

Łatwość zarządzania informatyką detaliczną ma ogromne znaczenie. Każdy, kto jest klientem mBanku lub MultiBanku, wie, jak szybko oba te projekty ewoluują, jak szybko wprowadzają zmiany i reagują na zmiany wprowadzane przez konkurencję. W pionie informatyki detalicznej pracuje 80 osób, ale nawet tak liczny zespół nie byłby w stanie tak szybko wprowadzać zmian, gdyby nie technologie, które zostały wybrane na początku. Dzięki technologii terminalowej Citrix MetaFrame wszystkie nowe rozwiązania MultiBanku są wyłącznie implementowane na serwerach w centrali, co umożliwia uniknięcie utrzymywania kosztownego środowiska autonomicznego w oddziałach. Gdyby jednak nie niezależność informatyki detalicznej, takie rozwiązania nie byłyby możliwe. Niezależność ma również wymiar organizacyjny. W części korporacyjnej zaznacza się wyraźny podział na rozwój systemów i ich utrzymanie, wynikający z dużej dojrzałości tej organizacji. W części detalicznej od razu było wiadomo że zmiany będą częstsze, szybkie i trudne do przewidzenia, więc development i eksploatacja systemów znajdują się w ramach jednego departamentu.

W jedności siła

W wielu obszarach obu działom informatyki opłaca się bliska współpraca. Wszystkie zakupy informatyczne dokonywane są przez część korporacyjną wg wypracowanych procedur. W przypadku nowych inicjatyw podział zadań bywa różny. Niedawno bank stanął przed zadaniem zbudowania zmodernizowanej sieci rozległej. Uznano, że nie ma sensu prowadzenie dwóch niezależnych projektów dla części korporacyjnej i detalicznej - choć w grę wchodzą dwie niezależne sieci placówek - i utworzono wspólny, podlegający dyrektorowi M. Zarzyckiemu, wydział systemów komunikacyjnych odpowiedzialny za przeprowadzenie projektu i dalsze utrzymywanie sieci. Z kolei serwis agregujący Multiport, pozornie bardziej pasujący do części detalicznej, był tworzony jako fragment Programu e-BRE, wprowadzającego szeroko rozumianą kulturę internetową w obszarach działania banku i spółek Grupy.