Trafne nazewnictwo

Dobra nazwa produktu to już połowa sukcesu. W dobie globalizacji coraz więcej marek ma zasięg ogólnoświatowy, a ich produkty znane są na świecie pod tymi samymi nazwami.

Niestety, co dla jednych brzmi ładnie, dla innych może być nawet obraźliwe.

Przykładami, ale nie jedynymi, nietrafionych pociągnięć marketingowych mogą być samochody. Znany dobrze u nas (i nieźle dla naszego ucha brzmiący) Mitsubishi Pajero, ze względu na złe skojarzenia, w krajach hiszpańskojęzycznych musi być sprzedawany pod nazwą Montero. W dziedzinie motoryzacji problemów tego rodzaju było i jest sporo. Pół biedy, gdy nazwa jest tylko nietrafiona, gorzej gdy jest obraźliwa.

W dziedzinie zastosowań informatyki nie jest aż tak źle, a na przestrzeni wieków (sic!) widać wyraźny postęp i ukłon w stronę przeciętnych użytkowników. Nie w nazbyt zamierzchłych czasach, bo ze dwadzieścia lat temu, niejeden „czarodziej komputerowy” chełpił się przewagą nad zwykłym użytkownikiem, zaskakując go i przytłaczając różnymi zupełnie niezrozumiałymi dla ludzi terminami informatycznej grypsery. Ale ludzie nie w ciemię bici stwierdzili, że jak im informatycy będą dalej życie utrudniać, to przestaną kupować te ich wynalazki. Z kolei informatycy też sroce spod ogona nie wypadli i stwierdzili, że byt ich może być zagrożony, gdy ludzkość przestanie używać ich zabawek. W mig więc opracowano interfejs graficzny i starano się pracować nad terminologią, która byłaby bardziej „user friendly”.

Właściwe i zrozumiałe nazewnictwo to łatwiejsza orientacja w „terenie informatycznym”, mniej interwencji ze strony linii wsparcia. Nazewnictwo to jeden z istotnych składników ergonomii interfejsu między człowiekiem a komputerem. Nie wszystko można wyrazić za pomocą symboliki obrazkowej, zatem słowo zawsze jest w stanie wzbogacić sens grafiki. Interfejs komputerowy w zakresie nazewnictwa (przynajmniej na razie tylko w tym zakresie) powinien nawiązywać do jak najbardziej naturalnych i znanych z codziennego życia ludzi warunków. Dlatego wszędzie tam, gdzie udostępniamy informację dla szerszego i niezorientowanego grona użytkowników, warto robić to z wyczuciem i smakiem. Nawet w przypadkach, gdy administrator dodaje skróty na pulpicie, warto, aby ich nazewnictwo było przemyślane, niż aby fascynowało tajemniczością pochodzącą z automatyzmu systemowego.

Mniej wyedukowana informatycznie część społeczeństwa częstokroć myli pole adresu w przeglądarce z polem wyszukiwania w wyszukiwarce, nie mówi „wprowadzać dane”, ale „wbijać”, i raczej nie stosuje pojęcia danych. Trzeba po trochu wsłuchiwać się w głos ludu i brać pod uwagę niedoskonałości powszechnego użytkownika.


TOP 200