Trąba słonia

W lokalnych centralach pojawiły się pomieszczenia, w których operatorzy mogą zainstalować urządzenia wykorzystujące linie dostępowe TP.

W lokalnych centralach pojawiły się pomieszczenia, w których operatorzy mogą zainstalować urządzenia wykorzystujące linie dostępowe TP.

Na razie w pomieszczeniach tych zwisają puste plastikowe rury, które ktoś fantazyjnie zawinął w rzędy trąb wielkich afrykańskich ssaków. W tym roku ponad setka wypełni się kablami, prowadzącymi do szaf Netii. To wspólny interes i owoce systemu regulacyjnego, którego wdrażanie kiedyś wydawało się orką na ugorze.

Prezesi Telekomunikacji Polskiej i Netii zorganizowali wspólną konferencję prasową, aby uczcić otwarcie setnego punktu kolokacyjnego, pozwalającego Netii skorzystać z otwarcia dostępu do tzw. pętli lokalnej (LLU), czyli linii łączących abonenta z najbliższą centralą TP. Ci którzy pamiętają wcześniejsze fazy rozwoju rynku telekomunikacyjnego w Polsce, muszą to uznać za niecodzienne wydarzenie. Netia budowała bowiem część swojej tożsamości na długiej, wyczerpującej wojnie pozycyjnej z TP, zdobywając kolejne rynkowe przyczółki w ciężkich bojach. Dzisiaj dwaj prezesi siedzą razem przy jednym stole i pogodnie opowiadają o perspektywach współpracy, najwyraźniej przyznając rację zasadzie bohaterów filmu "Sami Swoi" - lepszy wróg swój niż obcy.

Najważniejsze, że przedstawiciel TP mówi dzisiaj, że mniejszy operator to hurtowy klient, a nie - jak w przeszłości - że konkurenci hamują opłacalność nowych inwestycji i przyczyniają się do zwolnień grupowych. Urządzenia alternatywnych operatorów są podłączane do pętli lokalnej w centralach lokalnych, jest więc szansa, że również tam, daleko od najwyższych pięter budynku zarządu TP na ulicy Twardej w Warszawie zmieni się sposób myślenia pracowników byłego monopolisty o innych przedsiębiorcach telekomunikacyjnych.

Abonent dostępny

Nic nie dzieje się przypadkiem. Świadoma historycznej przewagi TP musi akceptować istnienie konkurentów i ich alternatywne sposoby dotarcia do abonentów, podobne funkcjonalnie oferty szerokopasmowego Internetu i telefonii w sieciach telewizji kablowych, osiedlowych, komórkowych, punktach hot-spot. Potencjalna, przyszła konkurencja będzie wykorzystywać też inne techniki radiowe: WiMAX, CDMA, łącza satelitarne.

Regulator rynku wymusza też współpracę na dominującym operatorze infrastruktury w sieciach dostępowych. Twórcy europejskiego systemu regulacyjnego, wkrótce po formalnym otwarciu rynku telekomunikacyjnego w 1998 r., uznali że trzeba wzmocnić konkurencję z wykorzystaniem wcześniej wybudowanej infrastruktury. W grudniu 2000 r. Parlament Europejski i Rada przyjęły rozporządzenie narzucające uwalnianie dostępu do pętli lokalnych (LLU) zbudowanych w tradycyjnej technice kabli miedzianych.

Wdrożenie tego obowiązku to zmuszenie operatorów do przygotowania stosownych ofert, wyposażenia central w urządzenia, do których mogliby się przyłączyć operatorzy alternatywni i zapewnienia dla nich bezpiecznych, klimatyzowanych, wyposażonych w zasilanie pomieszczeń (tzw. kolokacja).

Deficyt dostępu

W Polsce wykonalne przepisy w sprawie uwalniania pętli lokalnej pojawiły się w Prawie telekomunikacyjnym dopiero w wyniku przedakcesyjnej nowelizacji w 2003 r. Nie towarzyszyła temu jednak poważna, publiczna dyskusja na temat rozwiązań najbardziej odpowiednich dla Polski. Pamiętam, że operatorzy alternatywni wydawali się wcale nie naciskać na tego rodzaju debatę. Ponadto TP forsowała wówczas, zarzuconą później koncepcję ekonomicznej ochrony swoich inwestycji, na zasadzie tzw. "deficytu dostępu". W kwietniu 2004 r. Minister Infrastruktury wydał rozporządzenie w sprawie wymagań związanych z zapewnieniem pętli lokalnej. Otwierało ono też drogę do technicznie nowszych sposobów współpracy, polegających na współdzieleniu dostępu do abonenta.

Równolegle trwały prace nad nowym brzmieniem Prawa telekomunikacyjnego z 2004 r. Te złożone okoliczności skomplikowały i wydłużyły procedurę uzgadniania oferty ramowej TP na uwolnienie pętli lokalnej. Analizując dokumenty rozprawy administracyjnej zakończonej wydaniem przez polskiego regulatora w sierpniu 2005 r. pierwszej decyzji, określającej ramowe warunki umów o dostępie lokalnym, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że alternatywni operatorzy nie byli specjalnie zdeterminowani, aby przyśpieszać negocjacje.

Korzystanie z łączy dostępowych TP wymaga od alternatywnego operatora dysponowania własną siecią szkieletową oraz umieszczenia urządzeń w każdej centrali lokalnej TP, obsługującej obszar, w którym chciałby świadczyć usługi. Opcje inwestycyjne nieco tańsze to rozwiązania techniczne, pozwalające współdzielić szerokopasmowy dostęp w wyższych warstwach sieci (tzw. dostęp bitstreamowy). Regulator rynku ma możliwość preferowania rozwiązań, które będą lepiej sprzyjać bądź nowym inwestycjom, bądź obniżaniu cen w ramach już zbudowanych sieci. W skrajnym przypadku nowi operatorzy mogą żądać całkowicie wirtualnego, prawie bezinwestycyjnego, hurtowego dostępu do sieci TP (WLR), na co zdecydowało się niewiele państw. To radykalne rozwiązanie wprowadziła w życie na początku kadencji Prezes UKE, licząc spektakularny efekt cenowo-rynkowy. Wydała decyzję w sprawie WLR prawie dla wszystkich operatorów, ale skorzystali z tego przede wszystkim dostawcy usług, których stać na agresywny marketing, ale nie planujący lub nie będący w stanie budować własnej infrastruktury, tacy jak pochodzący ze Szwecji wirtualny operator Tele2. Przyszłość WLR zależy od relacji hurtowych stawek wobec innych sposobów dostępu.

Netia nabyła niedawno Tele2 Polska. Nie jest oczywiste, że wszyscy z ponad miliona nominalnych abonentów tej spółki przejdą do Netii, ale dzięki LLU Netia będzie mogła zapewnić niektórym znacznie lepsze warunki techniczne, poprzez migrację do łączy, które nie zależą od urządzeń pośredniczących TP, a od stanu linii dostępowych. Zawsze uważałem LLU za rozwiązanie przejściowe, bo uzależniene od woli współpracy z TP to spore ryzyko inwestycyjne. TP rozbudowuje też w sieciach dostępowych światłowody, których te zobowiązania na razie nie obejmują, ale z jednej strony pożytki ze współpracy łatwiej przenieść na nowe pola, a z drugiej strony sieci następnej generacji zdewaluują większość dotychczasowych rynkowych przeszkód w uzgadnianiu warunków dostępu do abonentów.


TOP 200