Terapia zdrowym rozsądkiem

Obserwuję ruchy na planszy rozgrywek dużych systemów krajowych i nie mogę odeprzeć pokusy, aby nie przytoczyć swoich racji, którym wyraz dałem jakiś czas temu na niniejszych łamach. Kiedy piszę ten felieton (a jest koniec sierpnia), stan meczu jest następujący: GUC zrezygnował z oprogramowania darmowego ASYCUDA, a ZUS ma problemy z przetwarzaniem danych i mimo że zaległości nie narastają lawinowo, nie widać wszakże, aby ich stos malał. Nie chciałbym zbyt nachalnie nikomu wypominać, ale...

Obserwuję ruchy na planszy rozgrywek dużych systemów krajowych i nie mogę odeprzeć pokusy, aby nie przytoczyć swoich racji, którym wyraz dałem jakiś czas temu na niniejszych łamach. Kiedy piszę ten felieton (a jest koniec sierpnia), stan meczu jest następujący: GUC zrezygnował z oprogramowania darmowego ASYCUDA, a ZUS ma problemy z przetwarzaniem danych i mimo że zaległości nie narastają lawinowo, nie widać wszakże, aby ich stos malał. Nie chciałbym zbyt nachalnie nikomu wypominać, ale...

Wiosną tegoż roku napisałem dwa felietony, bardziej lub mniej dosłownie i poważnie wyrażające mój stosunek do omawianych problemów. Zacznijmy od wcześ-niejszego ("Legenda" - CW nr 13/99), gdzie podałem genezę i receptę na rozwiązanie problemów Zintegrowanego Użytkowego Systemu. Fabuła była oczywiście fikcją, chociaż obserwując realia nie wiadomo do końca, czy żyjemy w stanie wiecznej maligny, czy też w bajce, chociaż ludzie wydają się jakby nie z naszej bajki. Widząc jednak ciągłe problemy, mam wrażenie, że nie dotarto do źródeł mówiących, na jakich warunkach klątwa ma zostać cofnięta. Cóż, trzeba szukać dalej. Powodzenia!

W drugim felietonie ("Koszty darmowego" - CW nr 18/99) zająłem się - i to całkiem serio - analizą przydatności darmowych systemów, biorąc na tapetę swoje w tej mierze doświadczenia w kontekście zalotów GUC w kierunku pięknej (w mniemaniu poprzedniego prezesa) ASYCUDY. Byłoby objawem bezkrytycyzmu i samouwielbienia, gdybym twierdził, że akurat moja negatywna opinia na ten temat zadecydowała, iż ASYCUDA w oczach obecnego prezesa przybrała obraz PASCUDY i z zalotów została wyeliminowana. Niemniej cieszy fakt, iż obecne kierownictwo GUC pod prezesurą Zbigniewa Bujaka, którego na podstawie wypowiedzi w mediach zawsze ceniłem za rzeczowość i logikę, zastosowało także tę miarę do oprogramowania komputerów. Widać w tym przypadku istotne starania zmierzające do zatarcia niekorzystnego wrażenia pozostawionego przez poprzedników.

Aczkolwiek Jakub Chabik ("Za darmo, czyli za darmo" - CW nr 25/99), odnosząc się do mojego tekstu, stwierdził, że przyczyną klęski komputeryzacji nie będzie zła jakość oprogramowania darmowego tylko fatalna organizacja w GUC, czego ja z kolei nie mogę potwierdzić ani temu zaprzeczyć, bo nie mam pojęcia, jak firma jest zarządzana. Łącząc zły system z poprawną organizacją, osiągamy tyle samo, co przy dobrym oprogramowaniu w bałaganie organizacyjnym, i niewiele więcej niż przy złym systemie i wadliwym zarządzaniu. Być może pierwszym krokiem zmierzającym do modernizacji stylu organizacji jest odrzucenie a priori oprogramowania z góry skazanego na klęskę. Przede wszystkim trzeba zająć się niwelacją istniejących problemów, a nie poszukiwać nowych. A z klątwami jest tak, że nie imają się one ludzi postępujących racjonalnie.


TOP 200