Stereotypy

Często mówi się o dużej zajętości pamięci masowej z tytułu postępowania procesu cyfryzacji. A wydawać się może, że powinno być odwrotnie.

Utarło się, że tworzymy archiwa cyfrowe dokumentów papierowych, czyli, mówiąc prosto, przechowujemy zeskanowane postaci faktur, umów czy zamówień. Nie ma więc co się dziwić, że jest to pamięciochłonne. Jest to o tyle błędne koło, że wszystkie te dokumenty powinny przestać pojawiać się w wersji papierowej i wówczas ich elektroniczne odpowiedniki w sformalizowanym formacie byłyby sporo oszczędniejsze w rozmiarze. I kiedyś to nastąpi, a na razie cierpimy na zalew papierów zajmujących także przestrzeń elektroniczną.

Problem produkowania ton zadrukowanego papieru i późniejszego jego przetwarzania na obraz cyfrowy nie jest jednak największym utrapieniem naszej ery. Znacznie istotniejsza jest kwestia żywności, materiałów, pozyskiwania energii i zanieczyszczeń. Ludzie zawsze byli mobilni, a teraz są szczególnie. Nieograniczeni w swobodnym przemieszczaniu się, głównie dzięki samolotom i samochodom, powodują nasilanie się pewnych zjawisk, do jakich zaliczyć należy zanieczyszczenie środowiska i zatłoczenie. Każdego dnia rzesze ludzi przemieszczają się samochodami, głównie z tytułu wykonywania pracy zawodowej. W czasie wakacji szkolnych sprawa korków na drogach wygląda dużo lepiej. Czyżby nauczyciele stanowili dużą część użytkowników samochodów? No bo chyba nie uczniowie? Mniejsza z tym. Powiedzmy sobie wprost: gdyby była możliwość pracy zdalnej, wówczas spora część pracowników mogłaby wykonywać ten rodzaj pracy i nie przyczyniałaby się do komunikacyjnych przeciążeń. Nie każdy rodzaj pracy wymaga fizycznej obecności w określonym miejscu. Jest kwestią czasu, kiedy zniknie problem osobistego stawiennictwa.

Obecnie już dosyć popularne stały się wideokonferencje oraz wszelkiej maści kontakty i kursy online. Dobrze mają się korepetycje zdalne, które wręcz królują w tej dziedzinie tylko za sprawą wykorzystania mechanizmów pomocy zdalnej z możliwością przejęcia kontroli nad stacją roboczą ucznia. Jednakże to są wszystko na razie namiastki tego, co mogłoby być. Spodziewać się należy takiego rozwoju technik wirtualizacji rzeczywistości, że będziemy mieć wrażenie bycia w jednym miejscu z ludźmi znajdującymi się tysiące kilometrów od nas - jakbyśmy siedzieli przy jednym stole i rozmawiali.

Nie wiadomo, kiedy wirtualizacja rzeczywistości na potrzeby działań zawodowych, czyli wspólnych posiedzeń związanych z pracą, przekształci się w wirtualizację życia na każdym poziomie. Pewnie przyjdą czasy, że nie będzie trzeba jechać nawet na wakacje, tylko wgra się do naszego umysłu jakiś stosowny program, który załatwi generację odpowiednio urzekających złudzeń. Tylko po co, skoro istotą każdego życia biologicznego jest ruch i przemiana materii.