Sojusz Komputerowo-Internetowy

Na ogół mało interesuję się wypowiedziami idoli estrady, bo mój świat oraz ich światy jakoś do siebie nie przystają. Mówiąc po prostu, żyjemy w innej rzeczywistości. Dlatego bardzo zdziwiłem się, czytając jakiś czas temu wywiad z Kazikiem Staszewskim w świątecznej Gazecie Wyborczej http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1258954.html

Na ogół mało interesuję się wypowiedziami idoli estrady, bo mój świat oraz ich światy jakoś do siebie nie przystają. Mówiąc po prostu, żyjemy w innej rzeczywistości. Dlatego bardzo zdziwiłem się, czytając jakiś czas temu wywiad z Kazikiem Staszewskim w świątecznej Gazecie Wyborczej http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1258954.html

Zdziwiłem się, bo artysta mówi rozsądnie nie tylko o rynku muzycznym, ale także o polityce. Niestety, trudno mi zgodzić się z jego podziałem ludzi na tych z PZPR-u oraz tych z Solidarności (pierwszej i podziemnej), bo taka klasyfikacja pozostawia wielu ludzi poza nawiasem. Na przykład mnie, gdyż ani tu, ani tu nie należałem.

Ogólniej rzecz biorąc, próby zaszeregowania współczesnych poglądów politycznych są, mówiąc delikatnie, niezbyt dokładne. Co wspólnego z ludem mają partie, które w nazwach mają ten lud? Kto AD 2003 jest ludem? Kto lub co jest demokratyczne? Czy tzw. opozycja demokratyczna z okresu upadku komuny rzeczywiście była demokratyczna, skoro nikt jej nie wybierał? Kto ma prawo nazwać się lewicowcem? Dlaczego bycie lewicowym jest uznawane za postępowe? To tylko najbardziej nachalne pytania, na które nie tylko ja nie znam odpowiedzi. Ale myśląc o tym, kim właściwie jestem, doszedłem do wniosku, że nowe czasy wymagają nowych nazw. Pora zapomnieć dziewiętnastowieczne słowa-klucze.

Czym je zastąpić? Ano terminologią wziętą z życia bieżącego. Proponuję Państwu taką przekładankę, w której automatycznie będziemy zastępowali jedne słowa innymi. Na początek weźmy na warsztat "demokrację". W kraju, gdzie połowie ludzi regularnie nie chce się iść do urn, można to słowo zastąpić bliskim nam w CW i na razie neutralnym "internetem". I zaraz ŚP Unia Demokratyczna zamienia się w Unię Internetową. Czyż nie jest to wspaniała nazwa dla partii politycznej?! Nawet antybohatera już mają, wprawdzie ze sztuki komucha Brechta, ale też udało mu się zrobić karierę.

Idąc dalej tym nowym tropem, proponuję "lewicę" zamienić na "komputery". Wtedy panujący SLD stanie się SKI, czyli Sojuszem Komputerowo-Internetowym. Zaś współrządzące z nim PSL zostanie przemianowane na Polskie Stronnictwo Telefoniczne, bo dziś jedynym wyróżnikiem ludu jest posiadanie telefonu. Analogia ludowy = telefoniczny jest tym silniejsza, że w łonie partii natychmiast ujawni się większość PST(k), czyli posiadających komórki, także te stojące obok chlewika. Znamy z historii partię, która w nazwie dumnie ujawniała w nawiasach swe pochodzenie, a jej Krótki Kurs Historii do dziś jest podstawową lekturą wielu towarzyszy.

Wreszcie w Sejmie będzie wiadomo, kto należy do jakiej partii: komórka albo laptop będą od razu ujawniały posła. Centrum, które chce budować pan prezydent, będzie miało laptopy wyposażone w modemy bezprzewodowe. Wszelkie skrajności też się dadzą dobrze opisać. Zamiast lewaków będzie komputerowiec Waldek Pawlak. Na drugim skrzydle poseł Giertych będzie wyłącznie korzystał z telefonu analogowego na korbkę, wygłaszając płomienną tyradę przeciwko GSM i żądając odbioru koncesji niepolskim koncernom.

Tylko LPR, Samoobrona oraz UP pozostaną przy swoich tradycyjnych, aczkolwiek nic nie znaczących nazwach. Zresztą, kto będzie chciał ich wybierać, gdy rządząca koalicja internetowo-telefoniczna przegłosuje wybory wyłącznie elektroniczne?

Postępowość polityków będzie się teraz sprawdzało, pytając o stosowany system operacyjny oraz jego wersję. Na pewno od razu wyłoni się poselskie koło linuxowe, a także grupa jabłkowników z Partii (Mac OS) X. Zaś nasza gazeta z pisma branżowego zamieni się w czołowy organ polityczny. Cóż, pomarzyć nie wolno?...


TOP 200