Sarah + 6799

Nie wiem, czy zauważyli Państwo, że jak ktoś podaje własny numer telefonu, to zwykle robi to bardzo szybko, bo zna go na pamięć.

Nie wiem, czy zauważyli Państwo, że jak ktoś podaje własny numer telefonu, to zwykle robi to bardzo szybko, bo zna go na pamięć.

Pół biedy, kiedy możemy osobę poprosić o powtórzenie, gorzej, gdy numer jest nagrany niewyraźnie i w żaden sposób nie da się go zrozumieć. Nic tu nie pomogą wyrafinowane systemy rozpoznawania mowy, kiedy ten najlepszy, czyli nasz mózg, nie daje sobie rady z wyłowieniem liczb z szumu. Co wtedy można zrobić, szczególnie gdy dzwoniła do nas osoba nieznajoma? Ano niewiele, na ogół tylko poczekać na następną próbę, może z dwu nagrań wybierze się w sumie poprawnie tych kilka cyfr.

Kiedy zadzwoniła do mnie przedstawicielka pewnej agencji "łowców głów", okazało się, że numer, który udało mi się odcyfrować z nagrania, jest wciąż zajęty. Mogło to oznaczać tylko jedno: nie był to właściwy numer. Sami Państwo rozumieją, że w dzisiejszych czasach telefon w sprawie potencjalnej pracy nie może pozostać bez odpowiedzi, nawet gdy pracy nie szukamy. Cóż, ciekawość jest podobno pierwszym stopniem do piekła albo do odkrycia, w tym przypadku być może do zupełnie nowej kariery. Tylko jak odpowiedzieć na wezwanie, kiedy liczba możliwych kombinacji dziesięciocyfrowego numeru, nawet po ograniczeniu się do połowy niezrozumianych cyfr, jest ciągle olbrzymia?

Należę, podobnie jak większość czytelników CW, do grupy ludzi, którzy jak czegoś nie wiedzą, to pytanie "guglują". W tym przypadku imię owej tajemniczej nieznajomej udało mi się dobrze zrozumieć, ostatnie cztery cyfry jej numeru telefonu także, więc wiele nie pomyślawszy, wpisałem w okienku frazę, jak w tytule tego felietonu. Za chwilę już wiedziałem, że był to bardzo głupi pomysł - otrzymałem 882 odnośniki; pewnie jakbym dziś powtórzył ten eksperyment, to byłoby jeszcze więcej, a jak Państwo zaczną też sprawdzać, to na pewno

Google podniesie względną wagę obu składników i okaże się, że mamy tysiące kobiet o wdzięcznym imieniu skojarzonym z liczbą 6799. Zgroza, czego to ludzie nie wymyślą...

Oczywiście, rozwiązanie problemu znalazłem chwilę potem, wystarczyło wpisać nazwę specjalności zawodowej zamiast imienia i strona firmowa "łowców głów" znalazła się natychmiast na samej górze listy, potem już tylko wystarczyło powiedzieć recepcjonistce, że chcę rozmawiać z panią Sarą. Aby nie przeciągać suspensu, powiem od razu, że jeszcze przez jakiś czas będę pisywał dla Państwa felietony, bo proponowana mi praca, nie mająca wiele wspólnego z komputerami (o ile w ogóle coś takiego jest dzisiaj możliwe), wymaga zdania specjalnych egzaminów kwalifikacyjnych, a podejść do nich można tylko posiadając staż pracy. Na pierwszy rzut oka mam więc przed sobą klasyczny Paragraf 22. Ano zobaczymy.

Tymczasem ciągle pozostaję pod wrażeniem potęgi przeszukiwania Internetu. Ostatecznie liczba 6799 niczym specjalnym się nie wyróżnia, nie jest liczbą pierwszą (dzieli się przez 13 oraz 523, co wyliczyłem za pomocą arkusza kalkulacyjnego w jakieś dwie minuty), nie ma znaczenia kabalistycznego - ot, jest takich liczb czterocyfrowych pewnie ładnych kilka tysięcy. Dlaczego więc w kombinacji z imieniem pani Sary daje aż tyle odnośników? Podejrzewam, że każde inne imię wstawione w poszukiwaną frazę też da dużą, jeśli nie większą liczbę odpowiedzi. Na przykład polskie imię Kuba w tej kombinacji daje tylko 70, ale "Jan + 6799" już 852. Ciekawe, jakie imię i jaka liczba czterocyfrowa dałyby najwięcej odpowiedzi?

Myślę, że to świetny temat do pracy magisterskiej na jakimś wydziale humanistycznym, na pewno lepszy niż znane mi prace polonistów o częstotliwości występowania różnych kolorów w poezji Norwida. Podejrzewam, że na pewno równie bezużyteczny.


TOP 200