Reset, rewind, reload

Im więcej pojawia się informacji na temat Windows 8, tym ciekawiej wyglądają. W ramach noworocznego postanowienia staram się odzyskać bliski kontakt z technologiami informatycznymi i z mozołem przebijam się przez dokumentację do nowego frameworku programistyczego Windows Runtime.

Mój Boże, ale się pozmieniało przez te dziesięć lat, od kiedy przestałem aktywnie programować. Uwspólniono system typów w obrębie frameworku, metadane pozostają integralną częścią oprogramowania, zarządzalny kod pozostaje standardem. Perspektywa obiektowa jest tak głęboko wbudowana w paradygmat programowania i systemu operacyjnego, że chyba nikt już nie myśli w kategoriach danych i procedur. Garbage colleting, święty Graal mojego pokolenia, jest standardem, który wszyscy uważają za oczywistość.

Kocham informatykę między innymi za to, że raz na dziesięć lat nadchodzi "wielki reset". Wszystko, co pracowicie budowano przez ostatnich kilka lat, stopniowo przestaje być ważne. Owszem, fundamenty pozostają te same, ale następuje nowe otwarcie: od nowa trzeba się nauczyć narzędzi i standardów. Stare narzędzia przestają być istotne, pozycja na nich zbudowana chwieje się w posadach. Kod napisany przez nas działa jeszcze i będzie działał, ale już wiadomo, że nikt nie będzie inwestował w jego utrzymanie i rozwijanie. Następuje rewind: wszyscy siadamy do książek, kursów i wkuwamy od nowa. Dawne zasługi nikogo nie interesują. Przyszło nowe, zmienia się architektura i technologia, czas na nowy kod. Symbian odchodzi, niech żyje iOS. Pisałeś wczoraj aplikacje w starym VB i czułeś, że stajesz się dinozaurem? Nie szkodzi, jutro możesz zrobić reload i zacząć korzystać z HTML5.

Jest coś głęboko chrześcijańskiego w tej zmianie. Po karnawale przychodzi post, potem śmierć i zmartwychwstanie; po grzechu żal, odkupienie i nowa szansa. Ostatni będą pierwszymi; błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię. Czy to przypadek, że odwiedzając wspólnoty neokatechumenalne i konferencje informatyczne, widzę często te same twarze?

Równo 10 lat temu robiłem wywiad z Polakiem z USA, architektem systemów, dawno temu w Rationalu, potem w Microsofcie. Opowiadał, jak w latach 80., po represjach wobec organizatorów strajków na Politechnice Wrocławskiej wyjechał do USA i trafił w sam środek rewolucji mikrokomputerowej. "Wszyscy się uczyli od nowa, ja też się uczyłem, mieliśmy równy start" - mówił wtedy.

Właśnie, równy start. Masę krytyczną osiągnęły technologie mobilne, chmura i równoległe. Następuje reset, rewind i reload. Pora ustawić się na starcie.