Relatywizm

Dyrekcji, że sprawę warto puścić w ruch. Przekazano ją wobec tego do rąk Asystenta. Ten z kolei przechował ją w szufladce przez półtora miesiąca, aż mu się wreszcie przypomniało, że sprawę należy pchnąć dalej. Zlecił więc Technicznemu, a ten jako człowiek bardziej konkretny zwlekał tylko miesiąc, zanim przekazał ją swemu zastępcy. Ten z kolei, jako jeszcze bardziej konkretny, podał ją prawie natychmiast Lokalnemu Informatykowi.

Zazwyczaj najwięcej czasu na wykonanie projektu mają decydenci. Im sprawa przekazywana jest niżej w szczeblach hierarchii, tym czas ten coraz bardziej się kurczy. A oto proste wyjaśnienie całej tajemnicy tego zjawiska.

Wiadomo, że w dzisiejszych czasach nawet drobna firma handlowa musi posiadać jakieś wspomaganie z zakresu inteligencji biznesowej, aby działalność szła nowocześnie, optymalnie, no i żeby w ogóle szła - po to, aby handlować bardziej świadomie, zgodnie z potrzebami rynku i być o krok przed konkurencją.

Założonego czasu na wprowadzenie rozwiązania w firmie było jeszcze sporo, bo aż pół roku z okładem. Dyrekcja ze stoickim spokojem przechowywała w biurku zlecenie uruchamiające projekt. Po dwóch miesiącach zalegania tej kartki papieru w szufladzie przypomniało się

Lokalny, będąc ostatnim ogniwem, nie mógł już do nikogo w firmie sprawy przepchnąć, więc musiał znaleźć jakiegoś zewnętrznego wykonawcę. Aczkolwiek do terminu wdrożenia pozostało czasu niewiele, bo tylko tydzień, to jednak należy zauważyć, że w informatyce nie ma rzeczy niemożliwych. W najgorszym razie bierze się gotowca, dostosowuje go i oto pojawia się rozwiązanie szyte na miarę potrzeb klienta. Lokalny, jako jedyny informatyk będący na wyposażeniu firmy, nie mógł pozwolić sobie na własnoręczne sklecenie czegokolwiek. Jego rola sprowadzała się najczęściej do znalezienia wykonawców. Dla celów projektu BI zatrudnił znaną w całym miasteczku firmę informatyczną zajmującą się głównie serwisem sprzętu i zdejmowaniem simlocków w komórkach.

W uroczystym dniu odbioru rozwiązania stawili się przedstawiciele stron w ciemnych garniturach ogólnego przeznaczenia (śluby, pogrzeby, chrzciny), zaopatrzeni w eleganckie przybory do pisania, które znalazły wreszcie zastosowanie przy podpisywaniu protokołów. Projekt oddano do użytku, fakturę wystawiono. Od tego więc momentu, kiedy to - zgodnie z wymogami projektu - usprawniono wyszukiwanie danych do analizy biznesowej dodając odpowiednie odnośniki do zakładki "ulubione", Zarząd firmy miał wreszcie na swoich biurkach dostęp na kliknięcie do internetowych porównywarek cen i w związku z tym nie trzeba było ich już za każdym razem guglować. Nie ulega wątpliwości, że taka inteligencja biznesowa była uszyta na miarę potrzeb i ambicji Zarządu. Każdy ma taką inteligencję, na jaką zasługuje.

I pomyśleć tylko, że gdyby zadanie to wykonał osobiście Lokalny, nie dostałby za to ani grosza. Jak widać, często wręcz bardzo prymitywne rozwiązania potrafią zdobyć serca i portfele odbiorców.