Przy rozmowie w Obciachowie

Miałem ostatnio przyjemność porozmawiać z bardzo młodymi użytkownikami Internetu - młodzieżą między trzynastym a siedemnastym rokiem życia. Czułem się w tym towarzystwie nie jak dinozaur, a raczej jak prekambryjski trylobit czy stułbia, ale mniejsza o to. Czuję się zaszczycony faktem, że młodzież swoim językiem i ze swojego punktu widzenia opowiedziała mi trochę - a dokładniej mówiąc, pozwoliła mi się przysłuchiwać rozmowie prowadzonej bez ograniczeń i skrępowania.

Miałem ostatnio przyjemność porozmawiać z bardzo młodymi użytkownikami Internetu - młodzieżą między trzynastym a siedemnastym rokiem życia. Czułem się w tym towarzystwie nie jak dinozaur, a raczej jak prekambryjski trylobit czy stułbia, ale mniejsza o to. Czuję się zaszczycony faktem, że młodzież swoim językiem i ze swojego punktu widzenia opowiedziała mi trochę - a dokładniej mówiąc, pozwoliła mi się przysłuchiwać rozmowie prowadzonej bez ograniczeń i skrępowania.

Dla mnie w słowie "Internet" zawiera się garść skojarzeń, które są pewnie i Państwa udziałem. Trzy wymiary tych skojarzeń to technologia, ludzie i sukcesy firm. Internet to dla mnie takie pojęcia, jak admin, Usenet, Yahoo!, Amazon.com, protokoły TCP/IP, postać Kevina Mitnicka itd.

Nie będzie chyba zaskoczeniem dla nikogo, że te historie i wspomnienia są młodym ludziom całkowicie obce - traktują je tak, jak moje pokolenie traktowało opowieści o Kabarecie Starszych Panów i Misiu z Okienka. Natomiast, z tego co zrozumiałem z dyskusji, bardzo ważną rzeczą w Internecie jest obciach, a - dokładniej mówiąc - ważne jest, żeby obciachu nie było.

Co jest w Internecie obciachem? Obciach to pojęcie kulturowe i pokoleniowe. Z tego, co zrozumiałem, obciachem jest robić to, co aktualnie jest obciachowe. W tej chwili np. obciachowe jest posługiwanie się pretensjonalną ksywką pod Gadu-Gadu. Osoby w rodzaju "sweet_lady", "ziomal" albo "prosiaczek" nie mają łatwego życia - bo czy można łatwo żyć ze świadomością obciachu? Najlepiej przyjąć imię "kaska89" albo coś w tym stylu - neutralne i nie ma jak się do niego przyczepić.

Tak samo obciachowe jest eksponowanie własnej wiedzy informatycznej - "kabelkowcy" (przede wszystkim chłopcy) to gatunek, wobec którego nie czuje się już respektu, a co najwyżej pobłażanie. Równie obciachowe jest afiszowanie się z posiadanym przez siebie sprzętem lub oprogramowaniem. Na koniec wreszcie obciachowe jest... pokazywanie własnej tożsamości, np. zamieszczanie zdjęć z wakacji. Codziennością nastolatków jest udawanie w sieci kogoś innego niż się nim jest w rzeczywistości.

Pragnę zwrócić Państwa uwagę, że ów nieformalny kod internetowego Obciachowa zmienia się dość cyklicznie. Pokolenie drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych, "generacja jeden" polskiego Internetu, podpisywało się "netguru" albo "superadmin", ich wypowiedzi roiły się od "cool", "spox" i "3maj się". Szpanowali wiedzą z dziedziny technologii informatycznych. Wszystko to dzisiejsze nastolatki uznałyby za obciach do kwadratu.

Co ciekawe, wcześniejsza "generacja zero", tj. ludzie-legendy polskiego Internetu, robiła wszystko na odwrót. Znałem ich jako Anetę, Szymona, Janka czy Tomka - i pewnie znajdzie się wielu, którzy potrafią dobrać nazwiska do tych imion, bo personalia bogów wczesnego Internetu nie stanowiły żadnej tajemnicy. Oni sami zaś nigdy nie afiszowali się ze swoim przygotowaniem merytorycznym, choć zawsze służyli pomocą tym, którzy jej potrzebowali.

Gdy przysłuchuję się rozmowie na temat tego, co jest obciachowe, a co nie, dźwięczą mi w uszach słowa Nicholasa Negroponte: "Technologia nie jest ani dobra, ani zła, ani też obojętna". O to właśnie chodzi - każda następna generacja będzie konkretne zachowania uważała za "cooltowe" albo "obciachowe", ale jedno jest pewne: sieć nigdy nikomu nie będzie już obojętna. Każde pokolenie będzie musiało wyrobić swoje stanowisko wobec tego zjawiska, jakim jest Internet.

I chyba trudno o wyraźniejszy dowód na to, że wreszcie stał się on naprawdę powszechny.


TOP 200