Projekty projektami, a rzeczywistość sobie

W ramach międzynarodowych programów wspierających rozwój nowych technologii toczą się projekty z grupy ABI (Adaptive Brain Interfaces), zwane też BCI (Brain Computer Interfaces), których naczelnym zadaniem jest wykorzystanie sygnałów aktywności elektrycznej mózgu (EEG) do sterowania komputerami przy pomocy myśli. Jeśli tylko zostanie osiągnięty sukces na tym polu, należy spodziewać się przeniesienia tych doświadczeń na inne płaszczyzny sterowania, niedotyczące tylko komputerów biurkowych.

W ramach międzynarodowych programów wspierających rozwój nowych technologii toczą się projekty z grupy ABI (Adaptive Brain Interfaces), zwane też BCI (Brain Computer Interfaces), których naczelnym zadaniem jest wykorzystanie sygnałów aktywności elektrycznej mózgu (EEG) do sterowania komputerami przy pomocy myśli. Jeśli tylko zostanie osiągnięty sukces na tym polu, należy spodziewać się przeniesienia tych doświadczeń na inne płaszczyzny sterowania, niedotyczące tylko komputerów biurkowych.

Wymagania dla użytkownika chcącego myślami kierować komputerem nie są w zasadzie wygórowane. Aby sterować przesuwem wskaźnika na ekranie lub wskazać wybraną pozycję, wystarczy pomyśleć, a stosowny interfejs przetworzy sygnały, powodując fizyczne działanie. Nie problem jednak w interfejsie, ale w dyscyplinie umysłu użytkownika. I tu, domyślam się, zaczyna się pewien dramat. Pomimo że urządzenie pośredniczące między człowiekiem a komputerem będzie wyposażone w oprogramowanie działające na bazie sieci neuronowej nauczonej rozpoznawania indywidualnych "przemyśleń" znanego sobie użytkownika, to zdawać sobie należy sprawę, że niektórzy ludzie mają proces myślowy tak "rozchełstany", że nie sposób poddać go żadnej, nawet stochastycznej obróbce.

Ostatnio, będąc w myjni samochodowej, czekałem w komfortowej poczekalni wyposażonej w wygodne fotele, telewizor i prasę. Dopóki przebywałem tam samotnie, oglądałem program telewizyjny. Gdy pojawił się drugi klient, moje pole obserwacyjne uległo urozmaiceniu. Nowy gość, wchodząc do zamkniętego pomieszczenia, nie wydobył z siebie żadnego powitalnego dźwięku. Trudno, teraz takie czasy, że bardziej niż kultura liczą się chyba pieniądze. Wydawał za to odgłosy ciamkania, bowiem z ust wystawał mu jakby patyczek od lizaka czy coś w tym stylu. Widać czterdziestolatkowie też są jak dzieci. Emanował wkoło nachalnym zapachem drogich perfum, z rąk "kapało mu" złoto za sprawą bransolet ogromnej wielkości, a skórzano-dżinsowy ubiór wyrażał niegustowne bogactwo. Gdy tylko zasiadł, zaczął głośno konwersować przez komórkę, podczas czego przeglądał leżącą przed nim na stoliku gazetę o treści komputerowej. Nie zatrzymując się na żadnej ze stron dłużej niż pięć sekund, przewertował czasopismo (co mnie o tyle zdziwiło, że mało tam było obrazków, a więcej treści), po czym w czasie drugiej już rozmowy, wertował tę samą gazetę z taką samą szybkością, ale od tyłu. Po chwili bezruchu wyszedł, a gdy prawie natychmiast pojawił się z powrotem, dzierżył w rękach nie jedną, ale dwie komórki. Usiadłszy, zaczął po nich klikać równocześnie, w przerwach wertując znowu tę samą gazetę. Wychodząc z poczekalni, zobaczyłem, jakiego samochodu jest właścicielem, czego w zasadzie nietrudno było się domyślić.

I ciekaw jestem jak taki osobnik skoncentruje się na wydawaniu poleceń myślami. Z drugiej strony dobrze, że przy pomocy myśli nie będzie można na razie sterować istotnymi poczynaniami, gdyż przy braku wstrzemięźliwości i samodyscypliny umysłowej mogłoby się to okazać katastrofalne w skutkach. Na razie jednak nie mamy się czym przejmować - wypisanie frazy "hello world" przy pomocy sterowanej myślami klawiatury zajmuje wytrenowanemu użytkownikowi prawie pięć minut.