Pożytki z literatury fachowej

Wstyd się przyznać, ale pożytki płynące z dobrej literatury fachowej poznałem dopiero po zakończeniu studiów. W trakcie nauki sądziłem, że liczy się przede wszystkim praktyka. Uważałem więc czytanie fachowych książek za stratę czasu. Ponadto, ponieważ od większoś-ci podręczników wieje nudą, do lektury przystępowałem niechętnie, raczej na wyraźne polecenie moich szefów czy wykładowców. Dopiero potem, gdy stałem się praktykiem, zacząłem doceniać wartość literatury. Czytając dobrą książkę, można zaoszczędzić wiele wysiłku i czasu, unikając błędnych albo pracochłonnych rozwiązań. A na dobre doceniłem podręczniki, kiedy sam stałem się autorem jednego z nich.

Wstyd się przyznać, ale pożytki płynące z dobrej literatury fachowej poznałem dopiero po zakończeniu studiów. W trakcie nauki sądziłem, że liczy się przede wszystkim praktyka. Uważałem więc czytanie fachowych książek za stratę czasu. Ponadto, ponieważ od większoś-ci podręczników wieje nudą, do lektury przystępowałem niechętnie, raczej na wyraźne polecenie moich szefów czy wykładowców.

Dopiero potem, gdy stałem się praktykiem, zacząłem doceniać wartość literatury. Czytając dobrą książkę, można zaoszczędzić wiele wysiłku i czasu, unikając błędnych albo pracochłonnych rozwiązań. A na dobre doceniłem podręczniki, kiedy sam stałem się autorem jednego z nich.

Informatyk to zawód szczególnie wrażliwy na stały dopływ wiedzy. Jej najlepszym źródłem, oprócz kursów, jest właśnie literatura fachowa. Okazuje się, że dla przedstawicieli naszej profesji kompletowanie biblioteczki książek informatycznych może dać także wymierne korzyści materialne, niezależne od korzyści płynących z przyswojenia wiedzy. Dotychczas wiadomo było, że od podatku można odliczyć 19% kwoty wydanej na książki nowe. Niedawno ujawniono także fakt (dotychczas znany zapewne tylko wąskiej grupie "wtajemniczonych"), że ulga obowiązuje także w przypadku zakupu książek z drugiej ręki.

Spróbujmy zastanowić się, co to oznacza w praktyce. Jeżeli panowie Kowalski i Malinowski pracują na etatach informatyków i mają biblioteczki informatyczne, to mogą je sobie nawzajem sprzedać, a każdy z nich odliczy 19% kwoty zapłaconej koledze od podatku. Jeśli urzędnicy w Urzędzie Skarbowym Poznań-Wilda (gdzie potwierdzałem przytoczone tu informacje) znają się na swoim fachu, to nie ma formalnych ograniczeń w liczbie takich transakcji ani w odstępach między nimi. Kiedy więc Kowalski i Malinowski przeczytają swoje nowe książki albo uznają, że już ich nie chcą, mogą dokonać drugiej transakcji i ponownie wymienić się biblioteczkami. Nasi bohaterowie odzyskają swoje zbiory, a po rozliczeniu PIT-ów obaj ucieszą się zwrotem podatku.

Przedstawiony sposób jest dość łatwy do podważenia przez organa skarbowe. Ale wystarczy, że w całej zabawie wezmą udział więcej niż dwie osoby albo transakcje mają miejsce w różnym roku podatkowym, albo... doprawdy, nie trzeba być licencjonowanym doradcą podatkowym, żeby wymyślić inne, nie budzące wątpliwoś-ci, scenariusze skorzystania z ulgi.

Kilka miesięcy temu w felietonie Super bonus by fiskus (CW 36/99) opisywałem, jak kupić komputer z ulgą, odliczając od podatku 19% pełnej jego ceny, zamiast limitu 1500 zł, przewidzianego przez ustawę. Ulga na podręczniki jest jeszcze korzystniejsza, bo nie wymaga wydawania pieniędzy. Wymaga jedynie spisania dwóch umów kupna-sprzedaży. Niestety, w tym samym roku podatkowym nie można odliczyć obu rzeczy (komputera i książek), bo dotyczy ich ten sam punkt ustawy.

Informatycy nie należą do osób podle wynagradzanych, przynajmniej w porównaniu do średniej krajowej. Nie jest to jednak wynik ich szczególnego uprzywilejowania przez prawo czy urzędników (jak to było np. z osobami otrzymującymi wysokie odprawy). W przypadku informatyków jest to skutek ich wysokich kwalifikacji i ciężkiej pracy. I dlatego pozwalam sobie na opisanie sposobu, który niektórzy mogą uznać za klasyczny przekręt. Mam nadzieję, że pozwoli on informatykom w większym stopniu skorzystać z efektów swojego wysiłku.

A przy okazji - kto wie - może nowe książki komuś rzeczywiście rozszerzą horyzonty? Bo kupować i czytać literaturę fachową naprawdę warto.


TOP 200