Pożegnanie z Nokią

Ta firma miała wszystko: fajną historię marki, oddanych fanów, zaufanie klientów, świetne produkty, pomysły na nowe obszary działalności, które otwierały szerokie perspektywy rozwoju. Co stało się, że w ciągu kilku lat Nokia skarlała, a teraz niemalże znika z rynku, wchłonięta przez Microsoft?

W biznesie IT, który coraz częściej opiera się nie na technologicznej doskonałości, ale na stylu życia klientów, nie ma nic pewnego. W 1997 r. Nokia wprowadziła pierwszy na świecie smartfon z transmisją danych, usługami biznesowymi, pocztą elektroniczną itp. Model Communicator 9000 przeszedł ewolucję i dotrwał w sprzedaży aż do wprowadzenia pierwszych modeli iPhone’a. Dziś liderami smartfonów są Samsung i iPhone. W 2005 r. Nokia uruchomiła serwis MoBlog. Zasada działania była prosta: robisz zdjęcie aparatem komórkowym i wysyłasz jako MMS. Zdjęcie ląduje na twoim fotoblogu i jest dostępne natychmiast na całym świecie. Dziś liderem aplikacji fotograficznych powiązanych z telefonem są: Facebook, Instagram czy Flickr. W latach 2005–2007 Nokia pracowała nad własnym serwisem społecznościowym opartym na telefonach komórkowych. Funkcjonalności oparte były na zdjęciach, statusach i komentarzach. Dziś rynek ten zawojował Facebook, Google+ czy wzrastający Ask.fm.

Analiza przypadków sprawia, że nasuwają mi się skojarzenia z teorią Jima Collinsa, która mówi, że jedynie niektóre firmy są w stanie osiągnąć sukces i nie ulec dezintegracji na skutek pozornie słusznych decyzji wynikających z tego sukcesu właśnie.

W książce „How the Mighty Fall” (Jak upadają wielcy) Collins opisuje firmy, które z liderów w swoich branżach pogrążały się w kłopotach. Dlaczego? Collins uważa, że zawinił brak koncentracji. Firmy zdobywały pozycję lidera i orientowały się, że mogą zawojować nie tylko swoją niszę, ale także większe fragmenty rynku. Rozdrabniały się na wiele aktywności, a w tej pogoni za kolejnymi zdobyczami działały bez porządku i bez umiaru. Zwykle takie działanie prowadzi do kłopotów, bo nie można być liderem we wszystkim.

Czy taka diagnoza w przypadku Nokii jest słuszna? Na jej problemy wpłynęły przecież także działania konkurentów, którzy byli w stanie wytworzyć nie tylko same produkty, ale całe ekosystemy aplikacji i strumieni przychodów, które spełniają oczekiwania klientów. Nie można oceniać wzlotu i upadku Nokii w uproszczony sposób. Ale można zauważyć, że jeszcze w latach 2006–2008 słychać było ze strony fińskiego giganta zapewnienia, że żaden „telefon od Apple’a” nie jest w stanie zagrozić liderowi.

Dziś miejsce lidera zajął Samsung. Trudno powiedzieć, że koncentruje się na jednym obszarze elektroniki. Właściwe podobnie jak Nokia kilka lat temu interesuje się coraz większym zakresem biznesu elektronicznego. Nokia zaś, po sprzedaży działu telefonów do Microsoft, szykuje się do ekspansji na rynku… samochodów jeżdżących bez kierowców. Czy uda się jej skupić na tej niszy?

Pożegnanie z Nokią


TOP 200