Powody

Przyczyn niedziałania oprogramowania należy upatrywać w wielu czynnikach. Może być to błąd samej aplikacji, niedyspozycja sprzętu lub brak odpowiedniej administracji. Na pewno rozwiązywanie tego problemu nie powinno polegać na obrażaniu się lub natychmiastowym podejmowaniu decyzji o kupnie nowego programu.

W dzisiejszych czasach świadomość użytkowników systemów komputerowych jest o niebo wyższa niż zaledwie dziesięć lat temu. Wielu z nich zna takie pojęcia jak system operacyjny, aplikacja. I nawet potrafią je imiennie nazwać. Zdarza się, że nawet odróżniają nazwę produktu od nazwy producenta, o co nigdy nie było łatwo, dopóki nie okazało się, że za Windowsami stoi osoba o konkretnym nazwisku i jeszcze konkretniejszych dochodach. Za czasów panowania Nortona nie było to takie oczywiste, bo mało kto wiedział, czy ten to Peter czy raczej Commander. No i nikt już dzisiaj nie próbuje wysłać poczty elektronicznej, wtykając kopertę z listem do napędu dyskietki. Zresztą od lat do komputerów przestano montować te napędy.

Obecnie zakres problematyki jest zgoła inny niż przed laty. Trwają w zakładach pracy zażarte dyskusje nad przetwarzaniem rozproszonym, przetwarzaniem w chmurze, stosowaniem obiektów i procesów biznesowo dopasowanych. To znaczy gdzieniegdzie takie dyskusje rzeczywiście trwają, ale niezaprzeczalnie populacja stanowiąca dowód dojrzałości biznesowo-informatycznej, to ciągle rzeczywiście awangarda. W wielu miejscach informatyka to komputerologia wspomagana przez człowieka czyli takie human - computer self aid. Niemniej, nawet w tych informatycznych klitkach brać komputerowa zatrudnienie, choćby dorywcze, znajdzie. Za 500 zł miesięcznie (ale na rękę) za doglądanie i utrzymywanie sprawności sieci kilkudziesięciu komputerów, w tym aplikacji. Lokalnemu Informatykowi wyszło z tych rozliczeń, że gdyby mieszkał w bezpośrednim sąsiedztwie takiego geszeftu, to może by się zastanowił czy warto poświęcić dwie wizyty tygodniowo za taką kasę. Jest to propozycja wygodna, ale jedynie w ramach pomocy sąsiedzkiej.

W każdym razie Dyrekcja Lokalnego Informatyka ma bezpośrednie pretensje do niego konkretnie, gdy tylko coś nie działa w oprogramowaniu. No w końcu do kogo miałaby mieć? Wiadomo, że Lokalny nie jest autorem rozwiązań. On tylko pilnuje tu i sprząta zgodnie z wytycznymi. Niemniej zawsze gniew skupia się w pierwszym rzędzie na tych, którzy są pod ręką. Podobnie jak gniew niezadowolonych klientów firmy skupia się na personelu firmy, a nie na ich przełożonych, tak i gniew Dyrekcji za niedziałanie informatyki skupia się na administratorze a nie na autorach rozwiązania. Dyrekcja przecież z własnego doświadczenia dobrze wie, że jeśli coś się napisze, to nie może to nie działać. Sama napisała wiele zarządzeń, rozporządzeń, wyjaśnień i uwag i nigdy nie było problemu żeby coś nie działało.