Pokory!

Entuzjaści sztucznej inteligencji (AI) dzielą się w zasadzie na dwie kategorie. Pierwsza z nich to głosiciele brutalnej siły: "Poczekajmy jeszcze dwadzieścia lat, a samo prawo Moore'a i postęp w dziedzinie algorytmów sprawią, że maszyny zaczną myśleć" - mówią. Drudzy to inżynierowie: "Zamiast tworzyć zaawansowane teorie, lepiej zakasajmy rękawy i po prostu zróbmy myślący komputer".

Entuzjaści sztucznej inteligencji (AI) dzielą się w zasadzie na dwie kategorie. Pierwsza z nich to głosiciele brutalnej siły: "Poczekajmy jeszcze dwadzieścia lat, a samo prawo Moore'a i postęp w dziedzinie algorytmów sprawią, że maszyny zaczną myśleć" - mówią. Drudzy to inżynierowie: "Zamiast tworzyć zaawansowane teorie, lepiej zakasajmy rękawy i po prostu zróbmy myślący komputer".

Właśnie... weźmy się i zróbmy. Zaiste, godny to szacunku punkt widzenia. Tak rozumowali wielcy wynalazcy i odkrywcy w historii ludzkości. Warto podążyć tą ścieżką i zastanowić się, co takiego mielibyśmy zrobić. Jedyne przypadki inteligentnych stworzeń to przedstawiciele gatunku homo sapiens, którzy żyją wokół mnie. Jest to produkt może nie doskonały, ale na pewno dojrzały. Jak bardzo dojrzały, można się przekonać czytając znakomitą książkę Marcina Ryszkiewicza pt. Przepis na człowieka.

Pozycja ta, której lekturę polecam nie tylko entuzjastom zaklęcia ludzkiego intelektu w krzemie, ale wszystkim informatykom, dość szczegółowo wylicza wszystkie charakterystyczne cechy, które różnią nas od reszty świata zwierzęcego. Nie tylko te fizyczne, jak dwadzieścia trzy pary chromosomów, skąpe owłosienie, zwinne ręce, dwunożna postawa oraz - za przeproszeniem - szczególnie wyraźnie drugoplanowe cechy płciowe. Także te społeczne i psychiczne - zdolność skoordynowanego działania grupy, organizacja wielopokoleniowej rodziny, neotenia (mówiąc w uproszczeniu - zachowanie chłonności umysłu dziecka przy uzyskaniu zdolności rozmnażania) i wiele, wiele innych. Doprawdy, choć czasami nazywa się nasz gatunek "nieowłosioną małpą", wiele dzieli nas od naszych najbliższych kuzynów.

Na dodatek, przekonuje Ryszkiewicz, wiele z tych przystosowań jest dziełem pasma przypadków. Czy wiedzą Państwo, że jesteśmy dwunożni, dlatego że kilkaset tysięcy lat temu Cieśnina Gibraltarska została zablokowana i wyschło Morze Śródziemne? Na dodatek nasza konstrukcja "hartowała się" przez miliony lat na pełnej drapieżników sawannie, a potem w lasach, na bagnach i pustyniach całego globu. Ludzki intelekt to solidnie przetestowany produkt, który kształtował się wśród przeciwności i zasadzek, gdzie stawką testu było istnienie jednostki. Warunki takie są dokładnym przeciwieństwem sterylnych laboratoriów, w których pracują specjaliści od AI.

Współcześni Isaaca Newtona powiedzieliby zapewne, że jako myśliciel osiągnął on szczyty. Tymczasem dziś każdy uczeń rozumie jego zasady dynamiki, a intelekt ludzki wspiął się wyżej, niż mogliśmy przypuszczać jeszcze pół wieku temu. Tak naprawdę nie wiemy jeszcze, gdzie tkwią granice potencjału zaklętego w prawie kilogramie szarych komórek, które każdy z nas nosi w głowie. Nie bardzo więc wiadomo, jakąż to sztuczną inteligencję chcieliby stworzyć inżynierowie - tę, którą posiadał pierwszy praczłowiek, tę, którą dziś posiada przeciętny zjadacz telewizji, czy może tę, którą mogą poszczycić się najwybitniejsi naukowcy i myśliciele?

Z pogłębionej lektury Przepisu na człowieka wynikają, moim zdaniem, ciekawe wnioski dla entuzjastów AI. Algorytmy i moc obliczeniowa jako narzędzia konstrukcyjne inteligencji wyglądają dość niepoważnie przy całej gamie przystosowań fizycznych, psychicznych i intelektualnych, a także przy testach w skrajnie niekorzystnych warunkach, których to narzędzi użyła natura, aby stworzyć człowieka.

Myślę więc, że obietnice o rychłym skonstruowaniu myślących maszyn to przejaw nieuzasadnionej pychy inżynierów, którzy czytają za mało książek z antropologii i historii naturalnej. Więcej pokory!


TOP 200